|
Wpisany przez Dawid
|
|
piątek, 10 października 2008 12:49 |
Bardzo duży spokój i koncentracja panowały na twarzach Xu Jie i Natalii Partyki podczas ćwierćfinałowego pojedynku gry podwójnej kobiet. Polki w 35 minut zabukowały sobie miejsce w najlepszej czwórce mistrzostw Europy, wygrywając gładko 4:0 z Sandrą Paovic i Andreą Bakulą z Chorwacji. Li Qian, dzięki wygranej z Iriną Kotikhiną awansowała do najlepszej szesnastki ME.
Wang Zeng Yi odpadł niestety w 1/16. Xu Jie/Partyka Natalia - Bakula Andrea/Paovic Sandra 4:0 (11:7, 12:10, 11:5, 11:9)
LI Qian (POL) – KOTIKHINA, Irina (RUS) 4:1 (13:11, 7:11, 11:6, 19:17, 11:4) WANG, Zeng Yi (POL) - SMIRNOV, Alexei (RUS): 2 - 4 (7:11, 11:4, 5:11, 11:7, 7:11, 3:11)

Nasze tenisistki spotkanie rozpoczęły fantastycznie. W przeciwieństwie do rywalek, szybko opanowały nerwy i presję spotkania. Wykorzystały już pierwszy setbol przy stanie 10:7 i prowadziły 1:0. Na pochwałę szczególnie zasługuje mądra i dokładna gra dziewczyn.
Drugi set miał ogromne znaczenie w tym spotkaniu. Polki po kilku błędach przegrywały już 3:6, by zdobyć w fantastyczny sposób kolejnych siedem "oczek" i mieć cztery setbole. Jednak Ksenia i Natalia postanowiły zafundować nam horror w końcówce. W ich poczynania "wkradł się" pośpiech i niepewność, które szybko wykorzystała para chorwacka. Po chwili było już 10:10, jednak nasze nie dały odebrać sobie zwycięstwa i to one sięgnęły po kolejne dwa punkty.
Trzecia partia kompletnie bez historii. Nasz debel odskoczył na cztery "oczka" przewagi i przy oklaskującym ich akcje trenerze Leszku Kucharskim, zwyciężył tę odsłonę 11:5.
Ostatni set najbardziej zacięty w całej potyczce. Wynik cały czas oscylował wokół remisu, ale to Polki wyszły na prowadzenie 10:8 w końcówce. Przy drugim meczbolu odważny atak Partyki zakończył spotkanie, a na twarzach naszych dziewczyn i trenera zagościł szeroki uśmiech.
Bitwa o finał już jutro o godzinie 13.00. Rywalkami Kseni i Natalki będzie para włoska - Tan Monfardini Wenling oraz Nikoleta Stefanova.
Wandzi - Smirnov:
Przed meczem doszło do dyskusji między Rosjaninem a sędzią, który zakwestionował rakietkę Smirnova. Po dłuższej wymianie zdań Smirnov wziął rakietkę zapasową i mógł przystąpić do gry. Początek spotkania to bardzo stremowana gra obu zawodników, dużo niewymuszonych błędów po obu stronach. W dalszej części spotkania coraz pewniejsza gra Smirnova, przy ciągle słabszej postawie Wandziego. Wandzi miał bardzo duże problemy z odbiorem serwu, brakowało u niego tego z czego jest znany czyli szybkości i pewnego forehendu. Ostatecznie po niezbyt udanym meczu Rosjanin wygrał 4-2.
|
Trzymam kciuki za dalsze występy.Wynik fantastyczny , ale to złoto ....... \"takie Pikne ,że aż ślipa bolą.\" : :grin