Skip to content

Home Rozmówki Fenomen Natalii Partyki - wywiad z naszą zawodniczką
Fenomen Natalii Partyki - wywiad z naszą zawodniczką PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
środa, 29 sierpnia 2007 16:50

Rozmawiałem już z Natalką kilka razy. Zawsze wyczuwałem jej wyjątkowość i głębokie wnętrze. Po paru godzinach rozmów z nią stwierdzam, że jej sukcesy przy tenisowym stole wynikają z jej charakteru i osobowości.

Image

fot. A. Nowak


Zbyszek Stefański: Co jest dla ciebie ważne  w życiu?

Natalia Partyka: Na pierwszym miejscu moja rodzina, potem sport. Bardzo ważni są dla mnie znajomi ze środowiska niepełnosprawnych. Inaczej patrzą na życie niż osoby zdrowe. Nie ma w nich za grosz zawiści, wszystkim życzą jak najlepiej. Już od dzieciństwa przebywałam z racji mojej niepełnosprawności w ich towarzystwie. Dużo mnie nauczyli, wśród nich się wychowywałam.

Z.S.: Jak podchodzisz do życia?

N.P: Z optymizmem i tolerancją dla odmienności. Może dlatego, że tak bardzo dużo osób w moim życiu było i jest dla mnie bardzo życzliwych.

Z.S: Kto jest dla ciebie autorytetem życiowym?

N.P: Nie mam kogoś szczególnie ważnego. Jest wiele osób, które pewnymi cechami charakteru mi imponują.

Z.S: Przejdźmy do tenisa stołowego. Jak wygląda twój trening na co dzień?

N.P: Trenuję dwa razy dziennie pod okiem trenera Michała Dziubańskiego i jego ekipy. Z trenerem Kucharskim spotykam się na obozach i przy okazji zawodów. Bardzo mi ten układ odpowiada.

Z.S: Jakie masz cele sportowe na nadchodzący sezon?

N.P: Chciałabym wziąć udział w IO. Przed Pekinem będzie to jeszcze na pewno bardzo trudne. Moim celem bardziej perspektywicznym jest czołówka europejska. Jestem obecnie na 196 miejscu w rankingu światowym. Ucieszyłabym się gdyby za 2 lata było to miejsce w okolicy 50 – 60.

Z.S: Wiem od innych, że jesteś bardzo mocna w końcówkach. Z czego to wynika?

N.P: Trudne pytanie. W końcówkach myślę bardzo pozytywnie, zawsze wierzę, że wygram. Pomagają mi też regularne konsultacje u psychologa. Pana Marka Graczyka polecam wszystkim.

Z.S: Która z zawodniczek jest ci szczególnie bliska?

N.P: Bardzo lubię Martę Gołotę. Marta potrafi stworzyć pozytywną atmosferę przed zawodami i już w trakcie gier. Nie jest to niestety silną stroną innych dziewczyn. Widzę tu dużo do zrobienia, tzw.„ławka” powinna i musi bardziej wspierać osobę grającą.

Z.S: Jak powinien się zachowywać trener podczas twoich gier?

N.P: Trener powinien żyć meczem., żywioło reagować na to, co się dzieje na stole. Bardzo mile wspominam trenera Piotra Napiórkowskiego. Pomógł mi na ME 2 lata temu. Zresztą do dziś, kiedy jest tylko okazja, rozmawiamy.

Z.S: Dlaczego tak raptownie urwała się wasza współpraca?

N.P: Z tego co wiem, trener Kucharski miał inną koncepcję.

Z.S: Kto bierze czas, ty, czy trener?

N.P: Sama biorę rzadko. Muszę zresztą przyznać, że trener Kucharski prawie zawsze w optymalnym momencie bierze czas. W 80% – 90% zdobywam potem punkt. Muszę przyznać, że trener Kucharski dobrze widzi grę i jej niuansy.

Z.S: Pewnie sama czasami jesteś coachem którejś ze swoich koleżanek. Dobrze ci to wychodzi?

N.P: Trudno samej to oceniać. Koleżanki nie narzekają...

Z.S: Twoja najważniejsza piłka w dotychczasowej karierze?

N.P: Tak, była taka jedna na ME 2 lata temu. To chyba była gra półfinałowa. Było 1 – 3 w setach i 7 – 9 dla mojej przeciwniczki. Po niesamowitej wymianie zawodniczka rosyjska tak mnie rozprowadziła, że tylko czekała na zdobycie punktu. Po podobnych, wcześniejszych akcjach zawsze się jej to udawało. Tym razem jednak, i w niepojęty dla mnie do dziś sposób, doszłam do tej piłki. Zdobyłam punkt, wygrałam tego seta do 9, a całe spotkanie 4 –3.

Z.S: A te przegrane akcje lub jakieś spektakularne porażki?

N.P: Porażki uczą. Nie pamiętam szczególnie takich piłek, czy akcji  i nie chcę pamiętać.

Z.S: Co cenisz w osobowości wielkich zawodników?

N.P: Najważniejszy jest spokói i opanowanie, nie wywyższanie się ponad innych. Pasują mi osobowości Samsonova i Waldnera.

Z.S: Dużo grasz. Na czym chciałabyś się skoncentrować?

N.P: W imprezach dla niepełnosprawnych chcę startować tylko w turniejach głównych. Mogę tak robić, bo mam wystarczającą ilość punktów rankingowych. Nie chciałabym też tracić kontaktu z ludźmi ze środowiska niepełnosprawnych. Warto też pamiętać, że to dzięki medalowi na IO osób niepełnosprawnych mam dożywotnio przyznaną sportową emeryturę. Pozwala mi to spokojniej myśleć o przyszłości, a także realizować sportowe cele. Sport jest najważniejszy.

Z.S: Jakie masz najważniejsze starty w najbliższym czasie?

N.P: To na pewno pożegnalny start w Pro Tour juniorów na Maderze. Potem występ w MŚ juniorów w USA. W międzyczasie zagram w ME juniorów niepełnosprawnych. Może zagram w którymś z Pro Tourów w kategorii seniorów.

Z.S: Czy nie za dużo tego?

N.P: To nie tak dużo (śmiech). Jestem przyzwyczajona. Jak się wygrywa to jest ok. Problem jest wtedy kiedy przychodzi porażka za porażką, trzeba grać i grać. Wtedy jest naprawdę ciężko.

Z.S: Zapytam prowokacyjnie: powiedz, co ty jeszcze robisz w polskiej lidze? Wiesz pewnie o tym, że zawodniczka, do której wielu cię porównuje – Samara – planuje występy w Bundelidze.

N.P: Tak wiem o tym. Polska liga na pewno jest słabsza od niemieckiej. Jak wszystko dobrze pójdzie to za rok będę zmieniała klub.

Z.S: Twoja recepta na mistrza tenisa stołowego.

N.P: Chłodna głowa w czasie gry, gorące serce, nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia.

Z.S: Dziękuję za rozmowę.

N.P: I ja również.

Natalia imponuje chyba każdemu, choćby ze względu na grę na wysokim poziomie pomimo niepełnosprawności. Ale może właśnie to samo co ją ogranicza fizycznie wyzwala i rozwija w niej jednocześnie psychikę mistrza?

Natalia poświęciła nam sporo czasu. Wzięła też udział w organizowanym przez nas w Gdańsku seminarium szkoleniowym. Miałem też okazję dwukrotnie z nią trenować. Chętnie uczy się nowych rzeczy. Jest też świadoma własnych braków (np.gra na obronę) i nie ucieka od nich. Wręcz przeciwnie: szuka dróg do ich rozwiązania. Może być prawdziwą mistrzynią tenisa stołowego. Czego jej serdecznie życzymy!

Zbyszek Stefański

 
Komentarze (5)
1 środa, 29 sierpnia 2007 16:53
Gość
ciekawy wywiad z super osoba, pozdrowienia dla Natalki!!
2 środa, 29 sierpnia 2007 21:58
Gość
Świetny wywiad, ciekawe pytanie i jescze ciekawsze odpowiedzi. Pozdrawiam Pana Zbyszka i Natalię !
3 środa, 29 sierpnia 2007 22:53
Gość
To wyjątkowa postać w polskim tenisie stołowym.Sprawna inaczej-tak to nazywam.Nie jest niepełnosprawną. Urokliwy jest jej sposób bycia. To że gra rewelacyjnie, odważnie, skutecznie i po męsku to widać. Nie dociekam który trener ma najwięcej w tym zasług. ONA sama ma ich najwięcej: chce, ma motywację, przezwycięża zwracaną uwagę na sprawną inaczej. Widuję Ją na zawodach większej rangi. Budzi ogólne zainteresowanie na która sama nie zwraca uwagi. Podczas ostatnich Mistrzostw Świata w Zagrzebiu grała jak równa z równą z zawodniczką z Chin. Pomimo porażki tuż po grze telewizja chińska przeprowadziła z Nią obszerny wywiad. Widziałem później materiał wysyłany do Chin. Bardzo się starali Jej nie urazić pytaniami i dociekaniami jak to jest, że jako sprawna inaczej jest tak naturalnie sportowa. To był świetny materiał promujący polski tenis stołowy-dobra praca od podstaw i wielki szacunek dla zawodniczki.A ONI się na tym znają. Gratulacje dla Natalii za sukcesy i naturalność.
Andrzej Nowak
4 środa, 24 października 2007 19:55
ulubienica
tak jest jak opisal fenomen.swietny czlowiek z tej naszej Natalci choc mlodziutka to naprawde bardzo madra .nigdy nie bylo aby kogos nie potraktowala godnie.wiadomo to sie wynosi z domu.jak zostala wychowana przez swoich rodzicow ktorych ma bardzo swietnych tak to pozniej wynosi poz swoj dom.choc jest niepelnosprawna to nie odbiega zadna gra od zawodniczek zdrowych.I wlasnie one od niej powinny sie uczyc tej solidnej wytrwalej pracy.a wlasnie taka ta Natalcia jest nigdy nie olewa treningu zawsze podchodzi do kazdego bardzo profesjonalnie ,co tu pisac przeciez nai jest.Oby tylko nie zostala wyeksploatowana jak wiele naszych swietnych zawodniczek ktore musialy sie wlasnie przez kontuzje powazne usunac z tego tenisa stolowego.wiadomo Gratulacji trzeba caly czas jej skladac bo jest po prostu tego wart to mlode dziewcze.zycze jej duzo zdrowka i samych swietnych wygranych meczykow.
5 poniedziałek, 29 listopada 2010 13:56
Avegena
Bardzo szczęśliwy supcio

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Obozy, obozy
Dlaczego znowu tak krótko ? Smutny
piątek, 10 lutego 2012 14:57 Więcej …
przez znowu krótko

Obozy, obozy
JAk gdzie panie Zbyszku w Gdańsku na pztsie Uśmiech
piątek, 10 lutego 2012 11:20 Więcej …
przez rolo

Pisze Piotr Frąckowiak
Ze względu na dobro zmarłego będę kasował posty godzące w do…
piątek, 10 lutego 2012 10:36 Więcej …
przez ZZZ

Pisze Piotr Frąckowiak
Przyjaciele się teraz rozmnożyli, pewnie nawet na pogrzebie …
piątek, 10 lutego 2012 10:16 Więcej …
przez obiektywny