Skip to content

Home Rozmówki Wywiad z Anią Smykowską - Charmot
Wywiad z Anią Smykowską - Charmot PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
piątek, 17 sierpnia 2007 18:50

Przy okazji mojego obozu w Gdańsku spotkałem znaną całej pinpongowej Polsce Anię Smykowską. Poprosiłem o wywiad, który Ania chętnie udzieliła. Oto jego przebieg.

Zbyszek Stefański: Aniu jakie wiatry zawiały Ciebie do Francji?

Ania Smykowska: Podczas wspólnych corocznych treningów z Francuzami w Gdańsku poznałam przystojnego pana o imieniu Yannick, który jest teraz moim mężem... Zbiegło się to z propozycją gry we francuskim klubie St Egreve prowadzonym przez Tadeusza Klimkowskiego. Nie namyślając się długo zdecydowałam się na wyjazd.

Z.S Jak wygląda twoje życie we Francji?

A.S Mieszkam w małej mieścinie o nazwie Evian - słynącej z kryształowo czystej wody. Jest to u podnóża Alp w pobliżu Genewy, Lozanny, Mont Blanc. Uczę się drugi rok języka na kursie. Pragnę w najbliższej przyszłości podjąć pracę jako wychowawczyni w pobliskim internacie.

Z.S: Opowiedz coś o swoim klubie. Trenuję nieregularnie, ponieważ miejscowy klub nie jest profesjonalnie zorganizowany. Dojeżdżam na mecze do klubu w Grenoble, gdzie trenerem jest Tadeusz Klimkowski. W tym roku awansowaliśmy do tzw. III ligi francuskiej, która poziomem nie odbiega od naszej extraklasy.

Z.S: Jakie zawodniczki masz w zespole?

A.S: Mamy w sumie młody zespół. Gram z 3 juniorkami z których jedna jest w pierwszej 16 kraju.

Z.S: Co powiesz o systemie rozgrywek we Francji?

A.S: Bardzo skomplikowany i jeszcze niezupełnie czytelny dla mnie(śmiech). Gra się bardzo dużo turniejów w różnych kategoriach wiekowych. Kobiety mogą grać z mężczyznami. Za każdy pojedynek ligowy, czy indywidualnyw obojętnie jakiej rangi dostaje się rankingowe punkty. Jest to coś na wzór rankingu ATP w tenisie ziemnym.

Z.S: Jaka jest specyfika tenisa stołowego we Francji?

A.S: Dziecko ponad wszystko! Może na treningu robić, co mu się żywnie podoba. I w razie nieporozumień z trenerem idzie na skargę do rodzica. Dzieci są mało samodzielne i niekreatywne. I to wszystko pomimo tego(a może właśnie dlatego?), że warunki do trenowania mają z reguły wyśmienite. Może w większych aglomeracjach jest inaczej, ale tu na prowincji dziecko jest cały czas prowadzone za rękę.

Z.S: Czy we Francji jest wielu trenerów na etatach klubowych?

A.S: Tak i to wielu. Funkcjonuje tam ciekawy model trenera - edukatora. Łączy on funkcje nauczyciela i trenera z wybranej przez siebie specjalizacji sportowej. Zajęcia odbywają się cały dzień, bo we Francji dzieci w godzinach 12.00 - 14.00 mają przerwę. Po czym są odbierani przez rodziców do domu na obiad. Obiad to centralny punkt dnia przeciętnego Francuza. Celebruje się go bardzo długo. Następnie dzieci wracają do szkoły i zajęcia trwają do późniejszych godzin popołudniowych.

Z.S: Czy we Francji są centralne lub wojewódzkie stacjonarne ośrodki tenisa stołowego?

A.S: Nawet sporo. I praktycznie jest to jedyna szansa wypłynięcia na szersze wody.

Z.S: Czym zajmuje się mąż?

A.S: Oczywiście tenisem stołowym (śmiech). Jest trenerem I klasy (najwyższa we Francji). Prowadzi trening młodszch grup treningowych u nas w klubie.

Z.S:  Twój najpiękniejszy moment w karierze sportowej to...

A.S: Pierwszy znaczący sukces jakim było wygranie indywidualnych MP w kategorii kadetek.

Z.S: A te niemiłe wspomnienia?

Mój pobyt w Tarnobrzegu. Atmosfera jaka tam panowała powoduje, że niechętnie wracam myślami do tamtych czasów. Długie, nie kończące się rozmowy dotyczące spraw mało związanych z treningiem. Bardzo mało prywatności i wszystko podporządkowane tenisowi. Nie podobała mi się też wojenna atmosfera i izolowanie tarnobrzeskiej ekipy od reszty pinpongowego światka.

Z.S: Który z trenerów, działaczy najbardziej pomógł Tobie w twojej karierze?

A.S: To na pewno Witek Bańkosz, który niespodziewanie dla nas wszystkich pomógł nam na ME w Lubljanie zdobyć brązowy medal w drużynie. Miał też bardzo dobre podejście do nas. Razem z Anią Sukiennik(skończyła psychologię), Asią Przybylską, Elą Skrzypek (wyszła za mąż w Szwecji)  tworzyliśmy zgraną ekipę i z przyjemnością chodziłyśmy na treningi prowadzone przez pana Bańkosza. Drugą osobą, która dla mnie dużo dobrego zrobiła jest bez wątpienia pan Wiesław Pięta. On w przeciwieństwie do niektórych trenerów zachęcał nas do studiowania i był bardzo pomocny w wielu sprawach. Jego opieka była szczególnie widoczna przy okazji kontuzji tej, czy innej zawodniczki.

Z.S: Czy chciałabyś powiedzieć coś jeszcze na koniec?

A.S: Tak, pozdrawiam cały pinpongowy światek, a w szczególności mojego kochanego męża.

Rozmawiał: Zbyszek Stefański

 
Komentarze (7)
1 piątek, 17 sierpnia 2007 22:30
Gość
cała prawda o Smyku i o Tarnoklasztorze... Mruga
pozdrowienia i powodzenia..
fajny wywiadzik panie Zbyszku Uśmiech.- jolka
2 piątek, 17 sierpnia 2007 23:46
Gość
Byłem w tej miejsowosci, przepiękna. Bańkosz zawsze był na poziomie i to się nie zmieniło. Dla mniej wtajemniczonych-obecnia we Wrocławiu, AWF dr prowadzi specjalizację, ma syna dobrze ułożonego technicznie w ts co rokuje sukcesy, i maksyma; nie samym ts człowiek żyje...
Jędrek
3 sobota, 18 sierpnia 2007 11:20
Gość
Potwierdzam z całą przyjemnością, że Witek Bańkosz to super człowiek.
Dobry trener, kolega, fajny człowiek
4 sobota, 18 sierpnia 2007 19:36
Gość
co prawda to prawda
Wiciu jest najlepszy a my tworzyłyśmy świetną paczkę

suknia
5 niedziela, 19 sierpnia 2007 14:26
Gość
Tylko pogratulować atmosfery i ciepłych wzajemnych wici, to praca od podstaw, trener to ma albo nie, Witek ma.
6 poniedziałek, 27 sierpnia 2007 12:55
Gość
Witek ma wyjątkowe podejście, chce się z nim rozmawiać, pracować. Pozytywne wibracje!
7 poniedziałek, 27 sierpnia 2007 20:31
Gość
Smyczku,razem przezywalysmy to pieklo... wiadomo o co chodziUśmiech cala prawda! :upset
do zobaczenia za pare dzionkow :grin

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt