Skip to content

Home Rozmówki Wywiad z Mirkiem Moszczyńskim*
Wywiad z Mirkiem Moszczyńskim* PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
sobota, 04 sierpnia 2007 23:23

Przy okazji zgrupowania w Drzonkowie miałem okazję spotkać Mirka Moszczyńskiego. Skorzystałem więc z okazji i zadałem mu parę pytań.

Zbyszek Stefański: powiedz Mirek jak trafiłeś do Szwecji?

Mirek Moszczyński: Przy okazji wspólnych treningów z jednym z klubów szwedzkich tutaj w Drzonkowie dostałem konkretną propozycję grania w Szwecji. Szybko się zdecydowałem i wyjechałem. I tak to już trwa prawie od 20 lat.

Z.S: W jakiej lidze grałeś i grasz, wspomnisz o swoich najlepszch wynikach?

M.M: Przez cały okres swojej kariery w Szwecji grałem w pierwszej lidze (odpowiednik naszej I ligi). Zastanawiałem sie nad zakończeniem kariery i na stare lata( śmiech) dostałem aż dwie propozycje gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Szwecji. I mam problem (śmiech)

Z.S: Jakie są przyczyny zastoju szwedzkiego tenisa stołowego?

M.M: Przyczyn jest oczywiście wiele. Nasuwa mi się analogia do szwedzkiej piłki nożnej. Raz w historii tego kraju zdarzyła się wspaniała generacja zawodników. I zaowocowało to medalem na mistrzostwach świata. Podobnie w tenisie stołowym. Zawodnicy tacy jak Waldner, Persson, Lindh, Appelgren i inni zdominowali prawie na dwie dekady nie tylko szwedzki, europejski, ale i światowy tenis stołowy.Ciągle na nich stawiano, bo byli najlepsi. Nie znalazł się nikt, kto by podjął decyzję o stawianiu na innych, młodszch. Zresztą byłoby  to bardzo trudne, bo własciwie oni do tej pory są najlepsi (śmiech). Taki 41- letni Jörg Persson to aktualny mistrz Szwecji w singla. To powodowało, że był słaby napływ do kadry nowych zawodników. Jeździli wciąż na imprezy wciąż ci sami zawodnicy, a liczba miejsc przecież jest ograniczona. Zresztą podobnie było u nas w Polsce za czasów sukcesów Grubby i Kucharskiego. Zawsze były miejsca dla tych dwóch, a poza tym jeździli Dryszel, Mnich, Molenda i Jakubowicz.

Z.S: Jednak chyba nie wszystko można tłumaczyć wyjątkowością tej generacji. Byli przecież przed nimi już wybitni szwedzcy tenisiści tacy jak: Johansson, Alser, Stellan Bengston...?

M.M: W Szwecji się mówi, że jedną z przyczyn sukcesów tej generacji było wprowadzenie na początku lat 80 - tych XX wieku do treningu elementów nieregularnych. A Szwedzi uczynili to podobno pierwsi. Jednak mimo wszystko uważam, że to jednak fenomenalnie uzdolniona, szeroka grupa treningowa w głównej mierze zdecydowała, że na długie lata został skruszony chiśki mur.

Z.S: Słyszałem taką opinię, że J.O Waldner zrobił tyle dobrego, co złego dla szwedzkiego tenisa stołowego. Wiadomo przecież, że tytanem pracy nigdy nie był, a i tryb życia prowadził i prowadzi delikatnie mówiąc swobodny. Wielu młodych tenisistów z tego kraju próbowało naśladować Waldnera - jak wiadomo z nie najlepszym skutkiem...

M.M: Tak jest w tym coś z prawdy. Jednak Waldner jest legendą tego sportu i instytucją samą w sobie. Jest nie do ruszenia (śmiech).

Z.S: Czy uważasz, że Szwecja wykorzystała boom na tenis stołowy.

M.M: I tak i nie. Jeszcze niedawno jak Waldner i Persson wrócili do Szwecji i grali tam w extraklasie to na ich mecze przchodziło tysiące ludzi. Ostatnio jednak się obserwuje odpływ zawodników z dyscypliny. Mamy 2 - 3 ośrodki tenisa stołowego. Ale jest trudno uzmysłowić dzieciom i rodzicom, że powinno się trenować minimum 2 razy dziennie. W Szwecji na wszystko się ma czas, a  dzieci nie powinny się za bardzo przemęczać. Komputery, dyskoteki i inne "atrakcje" zabierają nam dzieci.

Z.S: Wracamy na nasze krajowe podwórko. Jak myślisz w którym momencie czołówka młodzieżowej Europy "odjeżdża" rówieśnikom z naszego kraju?

M.M: Tak to racja. Szczególnie widać to na przykładzie takich zawodników jak Baum, czy Ovtcharov. Najważniejsza wg. mnie sprawa to ciągłe granie od lat tych zawodników w silnych ligach, codzienny trening z bardzo dobrymi zawodnikami i bardzo duża ilość startów. Nie tylko na turniejach z etykietką ETTU, czy ITTF. W Szwecji, czy Niemczech jest masa zawodów w różnych kategoriach wiekowych. W Polsce jest tego wciąż za mało. Dobry junior, czy kadet ma 3 turnieje ogólnopolskie i MP (nie musi grać w eliminacyjnych turniejach, bo ma wypracowane limity). Do tego dochodzi kilka startów w kategoriach wyższch. Kadrowicze mają dodatkowo parę startów międznarodowych. Ale to wszystko za mało!

Z.S: Jak zrobić wynik w kategorii seniora?

M.M: Ważne jest wygranie jakiegoś turnieju - i to nie koniecznie tego najbardziej prestiżowego - przekonanie samego siebie, że ja też mogę. Pamiętam jak mi Andrzej Grubba opowiadał jak jeszcze będąc juniorem wygrał jakiś mało ważny turniej międznarodowy. Ale dla niego to było bardzo ważne! To był jego pierwszy międzynarodowy sukces. Od tego czasu bardzo w siebie uwierzył. Ale do tego właśnie trzeba dużo startować. I jak najszybciej wyjeżdżać do dobrych lig – najlepiej do Bundesligi.

Z.S: Jakie plany na przyszłość?

M.M: Mamy dwójkę dzieci. Szkołę, pracę, dom mamy w Szwecji. Na razie zostajemy w Szwecji. Pewnie kiedyś wrócimy...

*Mirek Moszczyński ur. w 1968 roku, żonaty, dwójka dzieci, mistrz Polski juniorów z 1986 roku, półfinalista MP seniorów (porażka w półfinale 1 – 3 z Andrzejem Grubbą)

rozmawiał: Zbyszek Stefański

 

 
Komentarze (2)
1 niedziela, 05 sierpnia 2007 12:52
Gość
A zna ktos Tadeusza Sochonia? co o nim wiecie? dobry był? Zbyszek i Kura może wy cos słyszeliscie?
2 niedziela, 05 sierpnia 2007 13:38
Gość
Serdeczne pozdrowienia dla Mirka,cieszę się że jeszcze grasz i to z powodzeniem.
karwatka.pl

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt