Lucjan Błaszczyk odpowiada na pytania czytelników, część 2
Lucjan Błaszczyk odpowiadając na kolejne pytania zdradził, że gdyby nie był tenisistą stołowym prawdopodobnie grałby w piłkę nożną. Szczególnie dziś, wiedząc że zagra po raz czwarty na IO cieszymy się, że kiedyś w dzieciństwie dokonał trafnego wyboru.
Bartek: Ile pieniędzy dostaje Pan
w swoim klubie i dlaczego to jest tak mało?
Lucjan Błaszczyk: Wiadomo, że w
tenisie stołowym nie zarabiamy takich pieniędzy jak w tenisie ziemnym czy piłce
nożnej, ale zawodnicy z czołówki zarabiają bardzo dobre pieniądze i na pewno Bartkowi
mój stan konta by parę problemów życiowych rozwiązał. Ale muszę podkreślić, że
staram się swoją pracę wykonywać profesjonalnie i w stu procentach, staram się
grać jak najlepiej i przez całą karierę oczekiwałem dobrego wynagrodzenia za
to. Myślę, że za dobrze wykonaną pracę, i nie chodzi mi tylko o wygrane gry ale
też o postawę, o to czy zawodnik trenuje, jak motywuje kolegów do pracy, jak
znajduje się w grupie, czy jest pomocny powinno się dobrze płacić i w tenisie
stołowym, w niektórych klubach czołowym zawodnikom płaci się za całokształt,
chociaż Chińczycy np. są kupowani najczęściej po to żeby wygrywali i tak ich
się mierzy, a zawodników europejskich – inaczej, Rosskopf czy Boll mają
też kilka innych funkcji, np wychowawczych. Dodam jeszcze, że w ciągu całej
mojej kariery miałem zawsze dobre kontrakty, i chciałbym podkreślić, że zawsze
i w każdym klubie, w którym grałem, otrzymywałem pieniądze do końca,
nigdy nie zdarzyło mi się żeby któryś klub mi nie wypłacił. Pieniądze dają komfort
i niezależność, więc czuję się komfortowo będąc od nikogo niezależnym.
Waldimeola: Co motywuje Pana do
gry na najwyższym poziomie przez kilkanaście już lat?
Lucjan Błaszczyk: Jorgen Persson
powiedział kiedyś, że zawodnik, który raz w życiu coś wygra, poczuje coś i
potem to uczucie chce jak najczęściej przywoływać. To poczucie zwycięstwa jest
bardzo pozytywne, daje zadowolenie więc dąży się do tego żeby je jak
najczęściej osiągnąć. Jestem koziorożcem więc jestem zawzięty i
zacięty, lubię siedzieć na sali i poprawiać moje zagrania, uczyć się czegoś
nowego i to motywuje do dalszej gry, szczególnie jeśli jakaś nowo nauczona
rzecz zafunkcjonuje w czasie spotkania –widać że jednak warto się uczyć, nie tylko powielać. Tenis stołowy jest
sportem ludzi kreatywnych. Śp. Andrzej Grubba zawsze mi powtarzał: Lucjan jak
nie możesz gry wygrać to zawsze jeszcze możesz ją ukraść.
Barteq: Czy mógłby Pan wymienić
jakiegoś zawodnika znajtrudniejszym
serwisem, najmocniejszym topspinem, największą szybkością, spotkanego podczas
pańskiej międzynarodowej kariery?
Lucjan Błaszczyk: Wśród
zawodników z najtrudniejszym serwisem wyróżniłbym w dzisiejszych czasach np.
Chińczyka Chen Qi,który jednym ruchem serwuje wiele rotacji, jest to bardzo mało widoczne.
Drugim takim zawodnikiem jest Werner Schlager, ma on bardzo różnorodny serwis,
mogę chyba powiedzieć, że ma największą kombinację serwisów, i Ma Lin – posiada
kilka bardzo dobrych skutecznych serwów. Przed zmianą reguł serwowania, Jan Ove
Waldner miał bardzo trudny serwis, teraz trochę już mniej niebezpieczny, a poza
tym oczywiście Tomek Krzeszewski,zktórym trenowałem przecież bardzo dużo, a
nigdy nie mogłem odebrać jego krótkiego serwu. Najmocniejszy topspin forhendowy
według mnie ma Ryu Seung Min, również Wang Hao – jego serwis to potężna siła,
grywałem z nimiwielokrotnie i wiem ile
te topspiny „ważą”. Swojego czasu świetny topspin miał Kim Tak Sou. Największa
szybkość obustronna to chyba Chuan Chih-Yuan z Tajwanu. On gra bardzo szybko,
może dlatego bardzo lubię z nim grać, bo ja też gram szybko. Ale jeśli
chodzi o poruszanie się na nogach i dochodzenie do piłek to najszybszy jest Ma
Lin. Niektórym może wydawać się to dziwne, ale ci którzy go widzieli na żywo,
wiedzą co mówię. Poza tym Ryu Seung Min jest szybki. Gry Ryu i Ma Lina same w
sobie nie są szybkie, ale oni poruszają się bardzo szybko, a Chuan gra
dodatkowo bardzo szybko.
Rock: Kiedy zdał Pan sobie
sprawę, że tenis stołowy to już nie tylko zabawa i sport młodzieżowy a sposób
na zarabianie pieniędzy i bycie zawodowcem?
Lucjan Błaszczyk: Ja zaczynałem
grać w czasach kiedy nie myślało się o pieniądzach ze sportu, aby żyć ze
sportu, to była moja duża pasja i hobby. Pierwszy razpomyślałem o tym, że mogę żyć z tenisa stołowego
po wygraniu Top 12 juniorów. Podpisałem wówczas zawodowy kontrakt z firmą,
która mnie sponsorowała – w 92 roku z firmą Butterfly, potem w 2000 podpisałem
z Tibharem. Odkąd zaczęły wpływać pierwsze pieniądze na konto z klubu w
Drzonkowie wiedziałem, że można z tego żyć.
Maaati: W tenisie osiągnął Pan
prawie wszystko, jakie ma Pan cele w swoim życiu prywatnym? Czy jest ono tak
udane, jak kariera sportowa? Czy po osiągnięciu takiego poziomu sportowego,
człowiek ma jeszcze czas na rodzinę, czy ma czas na bycie przy swoich kochanych
dzieciątkach i żonie?
Lucjan Błaszczyk: Nie mam jeszcze
dzieciątek, a w życiu małżeńskim jak wszędzie są wzloty i upadki. Od 95 roku
dajemy jakoś radę, z różnym skutkiem, czasem są kłopoty, ostatnio też mieliśmy
trochę większy kryzys, ale już wszystko jest ok. Kariera sportowa jest o tyle
fajna, że można dużo jeździć i zwiedzać, ale w domu jest się wtedy rzadziej,
często gościem. Świetne są okresy powrotów, ale czasem wyjazdów jest zbyt
dużo i to męczy – czasami się zbierze kilka obozów i turniejów i wtedy nie bywa
się dwa miesiące w domu, ale są okresy, że gram tylko ligę lub turnieje blisko
Niemiec i wówczas żyję życiem rodzinnym.
DawidW: W jakim chciałby Pan grać
klubie?
Lucjan Błaszczyk: Nie mam konkretnego klubu, w
którym chciałbym grać. Grenzau jest znakomitym klubem, w którym gram od 97 roku
czyli 11 lat, jest to klub, który wygrał kilkakrotnie mistrzostwo Niemiec, dwa
razy byliśmy w finale LM, wygraliśmy 2 razy Puchar Europy. Po Duesseldorfie to
najbardziej utytułowany klub w Niemczech. My jako zawodnicy mamy w Grenzau
super warunki, dbają tutaj o nas. Ale po kilkunastu latach gry w Niemczech,
jeśli nadarzy się okazja i dostanę odpowiedniąofertę z Polski to na pewno ją przemyślę. Nie biorę pod uwagę grania w
innym kraju, we Francji czy gdzieś indziej – jeżeli zrezygnuję z gry w
Niemczech to tylko na rzecz klubu polskiego. Ale mam jeszcze kontrakt do 2010
roku,na razie nie mam żadnej pisemnej
oferty z Polski, dlatego nie mam nad czym myśleć.
Arek (Warszawa): Pewnego razu
przeczytałem artykuł o Tobie, i dowiedziałem się, że dokonałeś podobnego wyboru
jak ja (zrezygnowałeś z gry w piłkę nożną i zająłeś się tenisem. Czy nie
żałowałeś tego wyboru w dzieciństwie? Czy nadal lubisz grać/oglądać mecze piłki
nożnej?
Lucjan Błaszczyk: Jestem fanem
piłki nożnej, w domu mam Premiere, gdzie są pokazywane mecze piłki nożnej,
konferencje pomeczowe, i staram się je zawsze oglądać. Grywam również bardzo
chętnie, choć w Niemczech w kontrakcie mam zakaz gry w piłkę, którego zresztą
nie przestrzegam, ale tutaj Niemcy mało grają w piłkę, dlatego najczęściej gram
w Polsce, na obozach kadry, w Gdańsku. Bardzo lubię grać, mam przyspieszenie,
jestem niezły w ataku i kto wie jak potoczyłaby się moja ewentualna kariera piłkarska.
To byłby chyba mój drugi zawód jeśli nie grałbym w pingponga.
blazej584: Co według Pana jest
problemem odbiegania poziomu zawodników chińskich od Europy? Czy ma Pan jakiś
sposób, bądź pomysł treningów dostosowania się do gry z zawodnikami chińskimi?
Lucjan Błaszczyk: Myślę, że
takich powodów jest kilka. Bardzo ważnym jest na przykład to, że Chińczycy mają
bardzo dobre warunki, lepsze niż my Europejczycy. Mają znakomitą grupę
treningową, mają kilkunastu trenerów na jednym treningu, każdy ma jakąś
określoną funkcję, jest rozliczany z tego co robi i trenerzy wspólnie starają
się jak najwięcej swoim zawodnikom przekazać i pomóc. U nas w Europie istnieją
jakieś dziwne walki między trenerami, jakby trenerzy nie chcieli zdradzać
swoich przemyśleń innym trenerom, tylko każdy swoje doświadczenia trzyma dla
siebie. W Chinach ta współpraca jest lepsza. Poza tym jedna grupa treningowa,
30-40 najlepszych, jest bardzo dobrym kołem napędowym dla poszczególnych
zawodników. W Chinach nie ma kłopotów z różnymi stylami gry, zawodnicy uczą się
grać na wszystkie style już od młodego wieku, a nie tak jak ja, że swój
pierwszy mecz z obrońcą grałem w 95 roku na MŚ w Chinach o medal! To był mój
pierwszy mecz z poważnym obrońcą Ding Song’iem, a to jest trochę za późno, aby
w takiej stresowej sytuacji jaką jest walka o medal indywidualnych mistrzostw
świata, nauczyć się grać z obrońcą i z nim wygrać. Myślę, że selekcja i to z
ogromnej ilości zawodników, spośród których Chińczycy wybierają swoich
najlepszych zawodników też świadczy na ich korzyść. Trenerzy, zawodnicy,
profesjonalny trening. Tam wszystko robione jest pod graczy, ci zawodnicy muszą
tylko trenować i grać, mają zapewnione wszystko: trenerów, masaże, akupunkturę,
odżywianie, chińską medycynę w razie jakichś kontuzji, tego my w Europie nie
mamy. I mają inną niż Europejczycy mentalność: wiedzą że trzeba dużo trenować.
Rucin: Czy myśli pan już o
zakończeniu kariery? Jeżeli tak to co by pan robił po jej zakończeniu?
Lucjan Błaszczyk: oczywiście jak
każdy zawodnik, wcześniej czy później, myślę o zakończeniu kariery. W grudniu
skończę 34 latai rozmyślam o
zakończeniu kariery, myślę co będę robił później. W tych rozmyślaniach powtarzają
się trzy wątki: pierwszy: powrót do Polski i pomoc czy to PZTS-owi, czy w ogóle
polskiemu tenisowi, żeby trochę rzeczy się zmieniło, żeby podnieść jakość
treningu, zarządzania, po kolei wszystkich aspektów. Dzięki wielu doświadczeniom
przez lata kariery zawodniczej, wiem jak to wygląda w innych krajach, mam
znajomości i dużo przykładów jak to można robić lepiej. Czyli pierwszy pomysł
to wrócić i działać w polskim tenisie stołowym. Drugi pomysł jest taki żeby być
jednym z najmłodszych rencistów w Polsce, wrócić i zająć się po prostu spokojnym
życiem, chodzić sobie na sałatkę, pograć w piłkę z kolegami, chodzić na piwo,
pogadać o najprzyjemniejszych rzeczach, mieć na wszystko dużo czasu i po prostu
cieszyć się życiem.A trzeci pomysł to
wyjazd gdzieś za granicę, tam gdzie jest ciepło, na jakąś ładną wyspę, np.
Maderę gdzie mieszka Piotrek Skierski, czy Sycylię, gdzie byłem ostatnio i
patrzenie z dystansu na to co się dzieje w polskim pingpongu.Jest jeszcze kilka fajnych miejsc gdzie można
spokojnie sobie żyć i się realizować.
biorę pod uwagę grania w innym kraju, we Francji czy gdzieś indziej jeżeli zrezygnuję z gry w Niemczech to tylko na rzecz klubu polskiego. Ale mam jeszcze kontrakt do 2010 roku, na razie nie mam żadnej pisemnej oferty z Polski, dlatego nie mam nad czym myśleć.
jak to? przeciez Trasko zabiegało o tego fantastycznego tenisiste
2
czwartek, 03 lipca 2008 23:19
No Logo
\"Wejście\" tej Pati po koszulkę, to był naprawdę majstersztyk. Jestem po wrażeniem. Jak to było? T.S. jest dla ludzi kreatywnych. Dobre.
3
piątek, 04 lipca 2008 10:16
super
Świetnie, że taka akcja jest. Tak to nigdy nie ma możliwości aby zadać naszemu mistrzowi pytania.
4
piątek, 04 lipca 2008 10:57
ciekawy
Kiedy będzie taka następna super akcja?? 8)
5
piątek, 04 lipca 2008 11:28
ivo
do opublikowania została nam jeszcze trzecia, ostatnia część odpowiedzi Lucka, następną akcję planujemy już pilnie - na pytania odpowiadał będzie kolejny kadrowicz, cierpliwości
6
piątek, 04 lipca 2008 21:17
Pati
Fajnie, że kolejni zawodnicy będą pod ostrzałem pytań Pewnie nikt z nas tu nie miałby możliwości zapytania o cokolwiek gdyby nie Wy Gratuluje pomysłu!
P.s. Eee... Kolego No Logo, jeśli jakiś problem to zapraszam na gg- 8908859, chyba, że wolisz mi dogryzać tutaj?
7
piątek, 04 lipca 2008 22:53
No Logo
Pati, nigdy bym się nie ośmielił dogryzać młodej panience, nieznajomej i sporo młodszej od mojej córki. Pewnie nie miałaś wpływu na uwikłanie w to zagadkowe rozwiązanie, dość wyraźnie trącące protekcjonizmem. Nie gniewaj się proszę, ale powiem wprost.
Od kilku tygodni za sprawą np. \"ematora\", \"Janka\", licznik tego portalu rozgrzewa się do czerwoności, aż wydajność serwera wyraźnie siada. Starają się jak mogą , aby wydobyć stronę z zakamarków Internetu i w rezultacie jasnogórski portal, zostaje chyba już troszeczkę w tyle. A tu zjawia się efemeryda z odrobinę infantylnym pytankiem, która nie dołożyła do tego pozytywnego zamieszania, nawet prostego zdania i zostaje obdarowana upominkiem. Uważam, że skoro jak napisano - wszystkie pytania się podobały, to wspaniałomyślnie z wdzięczności za trud i starania, kogoś innego można było docenić. Ale nie moja koszulka, nie mój portal i w nie moich rękach waga sprawiedliwości.
8
piątek, 04 lipca 2008 23:36
emator
Dzienx No Logo Fajnie, że ktoś docenił to, że od jakiegoś czasu z deczka się udzielam na tym portalu, ale nie wchodzę tu dla pochwał, ale dlatego, że jest to NAJLEPSZA strona o tematyce tenisa stołowego w Polsce, a może i na świecie( nie wiem dokładnie, bo nie znam chińskiego ). Może skończmy już ten temat z pytaniami, choć koszulka faktycznie fajna, ale nie ma co się kłócić.
9
sobota, 05 lipca 2008 11:18
maaati !
Wiadomo, każdy chciałby zadać pytanie bardzo dobremu tenisiście i jeszcze dostać koszuleczkę. Nie chcę się uwikływać w jakieś dywagacje nt. wygrania koszulki, ale moim zdaniem powinno być to troszeczkę inaczej rozwiązane. Osoby, które zadały pytanie powinny oddać głos na kogoś innego ( oprócz siebie ), myślę, że to by było o wiele bardziej sprawiedliwe.
10
sobota, 05 lipca 2008 12:36
Pati
Drogi No Logo, miło, że wiesz już nawet ile mam lat, chociaż nigdy chyba się tym nie chwaliłam, ale to nie istotne Z time-out jestem od początku jego działalności i miałam być nie tylko jako czytelnik, ale ułożyło się inaczej z mojej winy. A to, że nie komentuje każdego kolejnego artykułu nie oznacza, że go nie czytam, w tej chwili to jedyna strona o tenisie na jaką wchodzę i moim zdaniem jedyna na jaką warto w ogóle wchodzić. Nie miałam wpływu na to komu przyzna się koszulkę, nie prosiłam się o nią, a pytanie zadałam z własnej ciekawości. Każdego ciekawi co innego, pytania miały nieograniczoną tematykę. Być może i było infantylne jak to oceniłeś, ale sądze, że spokojnie można się doszukać gorszych (nikogo nie obrazając). Jeśli którykolwiek z wymienionych przez Ciebie Panów bądź też Ty sam podacie mi swój adres to bardzo chętnie wyśle wam koszulkę jak ją dostanę. Naprawdę nie na tym mi zależało, a na odpowiedzi na moje \"infantylne\" pytanie. Chyba nie ma co dalej dywagować na ten temat...
11
sobota, 05 lipca 2008 12:38
kura
maati bardzo dobry pomysl nastepny, razem tak zrobimy, a teraz Lucek wybral pytanie ktore mu sie spodobalo i tyle. pozdrawiam
12
sobota, 05 lipca 2008 14:30
No Logo
\"emator, ależ oczywiście, że nie ma o co się kłócić. Jak dobrze poszukasz, takie koszulki kupisz w sekend hand\'zie, za 6zł.
Przecież, gdy pisze się tu o \"czystości w grze\" w PZTS, to nie reaguję - \"Nie kłóćmy się o władzę\". Spokojnie czytamy i czasami się do tego odnosimy, w granicach przyzwoitości, bo pewnie inne są usuwane. Rzecz w tym, aby zasada \"perskiego oka\" w sędziowaniu do \"Tańca z rakietką\", nie była precedensem wyciętym ze struktury sukcesu w \"Tańcu na lodzie\".
A głównie chodzi o to, że jeśli coś mi nie stroi, to o tym piszę.
Pati, jestem wystarczająco inteligentny, aby się dowiedzieć kilkoma kliknięciami, co za tajemnicza persona korzysta ze szczodrobliwości jury, a szczególnie gdy są to okoliczności niejasne. I jeśli piszesz o swoich relacjach z Time-Out, to jasno wynika, że jesteś w dobrej komitywie. Czyli jednak coś w tym jest.
Pewnie nie uwierzysz, ale stając w szeregu z pytaniami, w najśmielszych oczekiwaniach nie liczyłem na tę nieszczęsną koszulkę, bo jak znam życie, tego rodzaju rozstrzygnięcia nagród, odbywają się zwykle między znajomymi. Zadałem pytanie licząc, że odpowiedź będzie swego rodzaju drogowskazem dla zadyszki polskiego t.s. Niestety, pytanie było złe i nieprecyzyjne, bo zostało niewłaściwie zrozumiane i tylko w części pokryło moje oczekiwania.
Stąd trzymanie się kurczowe wątku zachłanności na koszulkę, jest fałszywym tropem, moje spostrzeżenia dotyczą mechanizmu rozstrzygnięcia i tyle.
13
sobota, 05 lipca 2008 14:43
emator
za 6 zeta? bez przesady. :p
14
sobota, 05 lipca 2008 14:58
Pati
Kiedyś może i byłam, dziś już raczej został jedynie sentyment jeszcze z czasów,gdy Kura pisywał u Pawła G.-czyli bardzo dawno temu Pewnie również nie uwierzysz, ale zadałam pytanie od tak sobie z ciekawości, gdyż sama mam problem z motywacją do dalszych treningów itp. Jasne, że miło jest otrzymać koszulkę wielokrotnego mistrza Polski, nie zaprzeczę, ale jeśli tak Cię to męczy to chętnie ją oddam. Z tego co piszesz wynika, że uczciwie byłoby, gdyby koszulkę otrzymał któryś z wymienionych przez Ciebie Panów więc bardzo chętnie któremuś z nich ją prześle i będzie po kłopocie A o tym jak został wybrany zwycięzca wiem tylko tyle, że tak zdecydował p. Lucjan więc wybacz, ale te docinki pod moim adresem są raczej nieuzasadnione. I wątpie by znał On autora któregokolwiek pytania bliżej, więc raczej nie ma co doszukiwać się tu jakiś podstępów. Możemy już zakończyć temat, przestać szukać dziury w całym i skończyć to zaśmiecanie strony? Jeśli chcesz dalej o tym dyskutować to zapraszam na gg
15
sobota, 05 lipca 2008 16:11
No Logo
emator, jeśli tak piszę to tak jest. Na przestrzeni kilku lat kupiłem koszulkę Nittaku, Skitt i Joola za 6zł +/_ z groszami za jedną, w idealnym stanie.
Pati, zaczynasz mnie irytować i opamiętaj się troszeczkę. Nie będę rozmawiał z tobą na żadnym gg.
Nie mam ochoty już z tobą rozmawiać w ogóle. Czy nie dociera do ciebie, że powodem dociekań jest zrozumienie mechanizmu, a nie personalna rozgrywka?
16
sobota, 05 lipca 2008 17:12
emator
No Logo daj namiary na takie tanie koszulki
17
sobota, 05 lipca 2008 17:50
Pati
A czy do Ciebie nie dociera, że docinki na mój temat z Twoich początkowych komentarzy są raczej nie na miejscu, gdyż to nie moja \"wina\" że ta koszulka przypadła akurat mnie? Docinaj właścicielom strony, ewentualnie jeśli taka Twoja wola samemu p. Błaszczykowi. Wiele hałasu o taką głupotę...
18
sobota, 05 lipca 2008 18:45
ivo
drodzy czytelnicy, o tym ze koszulka przypadla Pati - zadecydowal Lucjan Blaszczyk, jego prawo. to ze Pati, na poczatku istnienia portalu, udzielala sie na nim nie mialo zadnego znaczenia. cieszymy sie ze koszulka przypadla wlasnie jej, podobnie jak cieszylibysmy sie gdyby przypadla komukolwiek z Was, Wasze komentarze swiadcza o Was! pamietajcie o tym. zamykamy ten temat. kolejne komentarze, ktore go porusza - beda usuwane, pozdrawiamy wszystkich.
19
wtorek, 08 lipca 2008 17:09
bryg
Panie Lucku!
Polskiemu TS trzeba bardzo pomóc. Po zakończeniu kariery mógłby Pan zrobić wiele. Liczymy na Pana. Pozdrowienia
20
wtorek, 08 lipca 2008 18:32
ivo
kolejny i już ostatni odcinek z serii: Lucjan Błaszczyk odpowiada na pytania czytelników - w najbliższy weekend.
jak to? przeciez Trasko zabiegało o tego fantastycznego tenisiste
P.s. Eee... Kolego No Logo, jeśli jakiś problem to zapraszam na gg- 8908859, chyba, że wolisz mi dogryzać tutaj?
Od kilku tygodni za sprawą np. \"ematora\", \"Janka\", licznik tego portalu rozgrzewa się do czerwoności, aż wydajność serwera wyraźnie siada. Starają się jak mogą , aby wydobyć stronę z zakamarków Internetu i w rezultacie jasnogórski portal, zostaje chyba już troszeczkę w tyle. A tu zjawia się efemeryda z odrobinę infantylnym pytankiem, która nie dołożyła do tego pozytywnego zamieszania, nawet prostego zdania i zostaje obdarowana upominkiem. Uważam, że skoro jak napisano - wszystkie pytania się podobały, to wspaniałomyślnie z wdzięczności za trud i starania, kogoś innego można było docenić. Ale nie moja koszulka, nie mój portal i w nie moich rękach waga sprawiedliwości.
Przecież, gdy pisze się tu o \"czystości w grze\" w PZTS, to nie reaguję - \"Nie kłóćmy się o władzę\". Spokojnie czytamy i czasami się do tego odnosimy, w granicach przyzwoitości, bo pewnie inne są usuwane. Rzecz w tym, aby zasada \"perskiego oka\" w sędziowaniu do \"Tańca z rakietką\", nie była precedensem wyciętym ze struktury sukcesu w \"Tańcu na lodzie\".
A głównie chodzi o to, że jeśli coś mi nie stroi, to o tym piszę.
Pati, jestem wystarczająco inteligentny, aby się dowiedzieć kilkoma kliknięciami, co za tajemnicza persona korzysta ze szczodrobliwości jury, a szczególnie gdy są to okoliczności niejasne. I jeśli piszesz o swoich relacjach z Time-Out, to jasno wynika, że jesteś w dobrej komitywie. Czyli jednak coś w tym jest.
Pewnie nie uwierzysz, ale stając w szeregu z pytaniami, w najśmielszych oczekiwaniach nie liczyłem na tę nieszczęsną koszulkę, bo jak znam życie, tego rodzaju rozstrzygnięcia nagród, odbywają się zwykle między znajomymi. Zadałem pytanie licząc, że odpowiedź będzie swego rodzaju drogowskazem dla zadyszki polskiego t.s. Niestety, pytanie było złe i nieprecyzyjne, bo zostało niewłaściwie zrozumiane i tylko w części pokryło moje oczekiwania.
Stąd trzymanie się kurczowe wątku zachłanności na koszulkę, jest fałszywym tropem, moje spostrzeżenia dotyczą mechanizmu rozstrzygnięcia i tyle.
Pati, zaczynasz mnie irytować i opamiętaj się troszeczkę. Nie będę rozmawiał z tobą na żadnym gg.
Nie mam ochoty już z tobą rozmawiać w ogóle. Czy nie dociera do ciebie, że powodem dociekań jest zrozumienie mechanizmu, a nie personalna rozgrywka?
Polskiemu TS trzeba bardzo pomóc. Po zakończeniu kariery mógłby Pan zrobić wiele. Liczymy na Pana. Pozdrowienia