Wracając do meritum rozważań o węglowodanach: jeżeli
organizm nie czerpie energii z tłuszczy to z czego? Niestety bardzo często
używa do tego celu aminokwasów (część składowa białek) pozyskiwanych na drodze
katabolizmu (rozpadu) białek mięśniowych. Następuje wtedy autotrawienie naszych
mięśni. Chyba nie trzeba opisywać jak niekorzystne jest to zjawisko z fizjologicznego
punktu widzenia!
Tak więc celem najlepszego uzupełnienia strat
energetycznych powstałych w wyniku treningu – a także jak najlepszej resyntezy
glikogenu zaleca się spożywanie węglowodanów prostych o wysokim indeksie
glikemicznym (najprościej tłumacząc – jest to szybkość z jaką przetwarzany jest
dany węglowodan do glukozy i uwalniany do krwiobiegu. Wartość zazwyczaj
podawana od 0 do 100).
Wysokim indeksem glikemicznym charakteryzują się
(wymienię tylko te, które są najkorzystniejsze z punktu widzenia odżywczego):
pieczywo jasne, ryż, ziemniaki gotowane, płatki: owsiane, kukurydziane,
pszenne; miód, marchewka (ale długo gotowana), banany, arbuzy, fasola
szparagowa, dynia, soki owocowe, napoje przeznaczone specjalnie dla sportowców
(Gatorade, Powerade). Natomiast świetnym źródłem cukrów prostych w diecie
każdego sportowca (tenisisty stołowego) są: owoce (banany, winogrona) i miód
zawierające duże ilości glukozy i fruktozy. Bardzo duże ilości cukrów prostych
o wysokim indeksie glikemicznym znajdziemy również m. in. w pączkach, frytkach,
czekoladzie – nie są jednak one szczególnie polecany w związku z bardzo dużą
zawartością tłuszczy.
Jeżeli następna sesja treningowa lub zawody
odbywają się w niezbyt odległym czasie (a tak dzieje się właśnie w tenisie
stołowym, gdy podczas zawodów lub nawet meczów pojedynki rozgrywane są niekiedy
w bardzo niedużych odstępach czasowych) w procesie szybkiej odnowy liczy się
każda sekunda. Bardzo często jednak zawodnicy nie rozumieją tego i nie mają
przy sobie żadnej kanapki, przekąski lub nawet napoju zawierającego
węglowodany. Od czasu zakończenia wysiłku fizycznego mija niekiedy bardzo długi
czas, gdy zawodnik rozważy możliwość zjedzenia jakiegoś posiłku. Zapewne
pamiętają państwo, że podczas największych sukcesów Adama Małysza furorę robiła
słynna bułka z bananem. Przyjrzyjmy się temu jakże banalnemu, wydawałoby się
zestawowi produktów spożywczych. Średni banan i kajzerka zawierają ok. 75g
łatwo przyswajalnych o wysokim współczynniku glikemicznym cukrów. Może wyda się
to przesadą, ale faktem jest, że taka ilość węglowodanów dostarczona między
poszczególnymi skokami (a więc dużej pracy wykonanej przez mięśnie), przy
niewielkiej wadze zawodnika doskonale uzupełni i rozpocznie resyntezę
glikogenową.
Reasumując ten wątek: wydaje się być rzeczą niezmiernie
istotną, aby w możliwie jak najszybszym czasie dostarczyć do organizmu ok. 1g
węglowodanów prostych o wysokim indeksie glikemicznym na 1kg masy ciała
zawodnika. Proces ten powinien mieć miejsce nie dalej niż w 2 godziny po
zakończeniu wysiłku. Należy także pamiętać aby dostarczony posiłek miał
zachęcający wygląd i smak – ze względu na mogący wystąpić brak apetytu po
wyczerpującym treningu lub meczu.
Tak jak w posiłkach okołotrenigowych dominować powinny
sacharydy proste, tak w innych posiłkach szczególną uwagę należy zwrócić na
węglowodany złożone. Doskonałym źródłem tego składnika w diecie są: makarony,
ziemniaki (skrobia!!!), pieczywo, nasiona roślin strączkowych, kasze (jaglana,
jęczmienna). Węglowodany złożone charakteryzują się tym, że mają niski indeks
glikemiczny, a więc stosunkowo wolno wchłaniają się z przewodu pokarmowego do
krwiobiegu.
Dzięki odpowiedniemu połączeniu cukrów prostych i złożonych
zapewniony jest stały poziom glukozy we krwi, a co za tym idzie również poziom
wysycenia glukozą mięśni jest wysoki. Uważa się, że węglowodany złożone powinny
stanowić ok. 65% wszystkich sacharydów, natomiast proste ok. 35%. Oddzielnego
potraktowania wymaga błonnik pokarmowy, również zaliczany do grupy węglowodanów
złożonych. Jest to zespół substancji ścian komórkowych roślin nie trawionych i
nie wchłanianych w przewodzie pokarmowym
człowieka. Nie jest więc bezpośrednim źródłem energii, natomiast regulatorem
procesów trawiennych. Obecność błonnika w pożywieniu warunkuje odpowiednio
tempo przesuwania się miazgi pokarmowej w jelitach w procesie trawienia i
wydalania kału, pobudza on bowiem perystaltykę jelit, ma też właściwości
absorbowania cholesterolu – działając przy tym przeciwmiażdżycowo. Jego brak w
diecie prowadzi do zaburzeń gospodarki jelitowej. Sprawnie operując jego
zawartością w pożywieniu podczas zawodów lub przed ważnymi startami – możemy
wykorzystać właściwości błonnika, wpływając odpowiednio na przemianę materii. W
tym przypadku należy wziąć pod uwagę indywidualne reakcje psychofizyczne
zawodnika (stres i trema).
W przypadku zawodników, na których trema działa
destrukcyjnie, zaobserwować można spowolnienie perystaltyki jelit, utrudniające
trawienie i przyswajanie pokarmów – należy dietę wzbogacić w błonnik celem
zwiększenia perystaltyki jelit. W przeciwnym przypadku gdy stres powoduje
pobudzenie i wzmożoną perystaltykę jelit (niekiedy nawet biegunką) – dieta
powinna zawierać małe ilości błonnika. Dobre źródła błonnika w diecie to przede
wszystkim: fasola, groch, porzeczki czarne, chleb razowy, kasza jęczmienna.
Generalnie duże ilości błonnika znajdują się w warzywach i owocach – tych nie
do końca dojrzałych, a także w… otrębach pszennych. Dzienne zapotrzebowanie na
błonnik wg. WHO (World Health Organization – Światowa Organizacja Zdrowia)
wynosi 25 – 40g/dobę.
Kończąc te dosyć krótkie rozważania o węglowodanach należy
pamiętać, że są one podstawowym składnikiem energetycznym w pożywieniu. Jednak
powszechnie panujący o nich pogląd mówi o ich ograniczaniu. Już sama nazwa
cukry, jest źle kojarzona – wynika to z faktu małej świadomości żywieniowej
społeczeństwa. I na koniec bardzo ważna informacja: wiele książek artykułów prasowych na temat różnorodnych
diet z jakimi spotkać się mogą zarówno zawodnicy, jak i trenerzy dotyczy na
ogół osób prowadzących siedzący tryb życia, których celem jest ograniczenie
tkanki tłuszczowej – częściowo przez ograniczenie spożycia energii w diecie.
Wymienione źródła informacji skupiają się na innych potrzebach niż te, które
odczuwają sportowcy – tenisiści stołowi. Tak, więc pytajmy, szukajmy informacji
w źródłach rzetelnych potwierdzonych naukowymi badaniami. Jak zwykle z
przyjemnością odpowiem na wszystkie wątpliwości i pytania dotyczące tematu.
Najciekawsze wątpliwości na pewno rozstrzygnę na forum portalu.
Michał Sawicki – absolwent AM w Warszawie, dietetyk,
instruktor tenisa stołowego w GOSiRze Piaseczno.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|
WYSOKIE węglowodany, ta takie, które po spożyciu produktu zawierającego właśnie węglowodany, podnoszą poziom cukru o więcej niż 26% (od 26,01% wzrostu). Niskie węglowodany; to,
1. zalecane: wzrost poziomu cukru po spożyciu do 0-13%, lub
2. dozwolone: wzrost poziomu cukru do 13,01-26,00%.
Ten poziom wzrostu można sobie łatwo sprawdzić samemu, własnym glukometrem.
Np. odczyt na glukometrze jest/mamy 100 mg/dL na czczo. Po spożyciu 50 gram glukozy poziom wzrośnie
o ok. 74% przy odczycie najwyższym (sprawdzamy co 15 minut ok. 1,5-2,5 godziny), po spożyciu 50 gram winogron o ok. 8% (ten najwyższy), po ugotowanym ryżu ok. 14-18% (zależy od rodzaju ryżu), po kaszy jaglanej o ok. 17%. Po spożyciu cukru spożywczego też poziom wzrośnie o około 73-74%. Po spożyciu czekolady tzw. min. 70% cacao, poziom cukru wzrośnie o ok. 42% (to jest dużo, ponieważ w takiej czekoladzie jest dużo węglowodanów wysokich czyli cukru białego lub brązowego). Po spożyciu chleba pszenno-żytniego poziom cukru wzrasta UWAGA o ok. 74%, czyli jak przy glukozie.
To jeden z dramatycznych UJEMNYCH, przyrodniczych rekordów. I tenże wzrost poziomu cukru po spożyciu, można sobie sprawdzić samemu (należy tylko odczyty, wykonywać co 15 minut określając najwyższy poziom wzrostu) to łatwe, no ale należy to wykonać osobiście.
Badanie zaczynamy na czczo, określamy wówczas poziom cukru np. 100mg/dL (tj. 5, 5 mmol/L). Następnie zjadamy 50 gram produktu, w którym chcemy określić wzrost poziomu cukru po spożyciu i badamy co 15 minut, określając odczyt najwyższy; może tym najwyższym być 2-gi, a może być 4-ty odczyt. To oczywiście zależy od rodzaju węglowodanów zawartych w zjedzonym przez nas produkcie. Takimi badaniami można łatwo i jednoznacznie potwierdzić sobie tzw. Indeks Glikemiczny, i zobaczyć ile jest tam błędów. Np. maltoza (piwo) wg IG to 110 IG, a naprawdę wzrost poziomu cukru po spożyciu 50 gram piwa nie przekroczy 10% wzrostu tj. wzrost jest b. niski. Ryż biały wg IG to 70IG, a poziom wzrostu po spożyciu ryżu gotowanego nie przekroczy 20%, czyli też jest niski. Chleb ryżowy, czekolada 70% cacao, ciemny chleb, śliwki suszone, arbuz, płatki zbożowe, kukurydza, ziemniaki, kasze, buraki, frytki, marchewka gotowana, bób gotowany i wiele innych wskaźników IG do wymienionych tu produktów to zwyczajna nieprawda. Np. Frytki zawierają tłuszcz, ale węglowodany wyłącznie z ziemniaka, których to węglowodanów w ziemniaku jest ok. 18%, i są to węglowodany (skrobia) które podnoszą poziom cukru po spożyciu nie wyżej niż 20% wzrostu. Skąd więc wysoki IG pokazujący jakoby wysoki wzrost poziomu cukru po spożyciu. Odpowiedź jest oczywista: marketing i totalna bzdura. Takich przykładów jest b. dużo. Łatwo to samemu sobie potwierdzić, no ale należy to wykonać osobiście, a nie zdawać się na teorie, które tak prosto można i trzeba zweryfikować, również uwiarygodnić, w trosce o własne zdrowie i wyniki sportowe.
P. S. INDEKS ŻYWIENIOWY, a; INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze. IŻ, to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody, a; IG, to marketing i biznes.
A. B. Warszawa