Dziś o węglowodanach, które
powinny stanowić podstawę właściwie każdego rodzaju żywienia. To właśnie
sacharydy są głównym i podstawowym źródłem energii w ludzkim organizmie.
Możemy je podzielić ze względu na budowę na proste (tzw.
monosacharydy lub jednocukry) – nie ulegają hydrolizie w przewodzie pokarmowym
człowieka. Są właściwie bezpośrednio wchłaniane do krwi, a proces ten zaczyna
się już… w jamie ustnej. To niezmiernie ważna cecha, która okaże się bezcenna
podczas uzupełniania strat energetycznych, a także w czasie resyntezy glikogenu
(o tym w dalszej części). Do cukrów prostych zaliczyć możemy glukozę, fruktozę,
galaktozę. Warto zaznaczyć, że glukoza jest tym cukrem, do którego
przekształcane są wszystkie inne cukry, zarówno złożone, jak i proste – a także
jest podstawowym substratem energetycznym organizmu. Mówiąc prostymi słowami i
najbardziej obrazowo – glukoza jest tą cegiełką węglowodanów, która odżywia
praktycznie wszystkie komórki ludzkiego organizmu, zaczynając od mięśni,
poprzez mózg i kończąc na erytrocytach – które to z kolei mogą odżywiać się
tylko i wyłącznie glukozą!
Stężenie glukozy we krwi waha się w granicach 80 – 120mg%. Spadek poniżej dolnej granicy
nazywamy hipoglikemią (często mamy z nią do czynienia w sporcie – podczas
intensywnego wysiłku fizycznego, gdy nie odżywiamy odpowiednio organizmu)
natomiast wzrost powyżej górnej granicy – hiperglikemią (permanentna
hiperglikemia jest jednym ze wskaźników stwierdzających cukrzycę). Oba te
zjawiska są niekorzystne dla organizmu i dlatego stara się on przywrócić
fizjologiczne stężenie glukozy we krwi, dzięki neurohormonalnej kontroli
(insulina, dąży do obniżenia poziomu cukru we krwi, natomiast antagonistyczny
do niej hormon glukagon powoduje wzrost cukru we krwi).
Druga grupa węglowodanów to węglowodany złożone, czyli
połączenie dwu lub więcej cukrów prostych. Podczas hydrolizy przechodzą one z
powrotem w cukry proste. Najbardziej znanym węglowodanem złożonym jest
sacharoza, złożona z glukozy i fruktozy – jest to nic innego, jak przezroczysty
kryształ, którym… słodzimy na co dzień herbatę!
Niezmiernie ważnym węglowodanem złożonym jest glikogen. Jest
to materiał zapasowy dla człowieka i zwierząt – organizm ma możliwość
magazynowania tego właśnie sacharydu przede wszystkim w wątrobie i mięśniach.
Ilość zmagazynowanego glikogenu w wątrobie jest z reguły podobna u większości
dorosłych, natomiast ten zmagazynowany w mięśniach jest cechą charakterystyczną
wytrenowanych sportowców. I tak u przeciętnego człowieka możliwości
magazynujące wynoszą ok. 300g (z czego około 100 w wątrobie), natomiast u
wysoko wytrenowanej osoby wartość ta dochodzi nawet do 600g. Jak łatwo zauważyć
dla sportowców zdecydowanie ważniejszym magazynem są mięśnie. Im więcej glikogenu
organizm jest w stanie zmagazynować przed wysiłkiem fizycznym, tym ten wysiłek
może być efektywniejszy i dłuższy. Dlatego tak istotne jest jak najszybsze
uzupełnienie strat glikogenu o treningu i zawodach. Możliwości resyntezy
(odbudowy) największe są w pierwszych dwóch godzinach po zakończeniu wysiłku.
Nie bez przyczyny na samym początku podzieliłem węglowodany
na proste i złożone. Okaże się zaraz kiedy najlepiej spożywać cukry złożone, a
kiedy proste. Jak już kilkukrotnie było wspomniane węglowodany powinny być
podstawą każdej piramidy racjonalnego żywienia. Ich udział w dobowej diecie nie
powinien być mniejszy niż 50%. W sporcie wartość ta dochodzi do 60%, a podczas
intensywnych zgrupowań, gdzie niejednokrotnie trenuje się dwa razy dziennie
(tak jak na obozach tenisa stołowego – treningi na stołach do tego jeszcze
trening kondycyjno – wytrzymałościowy) węglowodany powinny mieć swój udział
nawet w 70%!
W okresie okołotreningowym (czyli przed pójściem na halę i po
wyjściu z niej) powinniśmy dostarczać przede wszystkim cukry proste (tzn. cukry
proste powinny być dominującymi, ale absolutnie nie należy wykluczać zupełnie
węglowodanów złożonych). Przed treningiem: dlatego, że dostarczamy niezbędną
energię (pod postacią glukozy) mięśniom, które niewątpliwie wykonają podczas
zajęć ogromną pracę. Natomiast po treningu: z tego względu, że możliwości
resyntezy glikogenu (odbudowy) są największe w pierwszych dwóch godzinach po
zakończeniu wysiłku. Po tym okresie możliwości odbudowy spadają i organizm, aby
wypełnić lukę energetyczną szuka innych – alternatywnych źródeł energii. Byłoby
rzeczą logiczną gdyby wtedy spalane były tłuszcze (przede wszystkim zapasowe,
najczęściej zgromadzone w tkance podskórnej – popularne fałdki na brzuchu).
Niestety tak nie jest… Wśród żywieniowców funkcjonuje powiedzenie: „tłuszcz
spala się w ogniu węglowodanów” Należy pamiętać, że efekt końcowy przemian
trzech podstawowych (węglowodany, tłuszcze, białka) składników pokarmowych,
dostarczających organizmowi energii jest wspólny – jest to dwutlenek węgla i
woda.
Tutaj niestety należy przypomnieć sobie podstawy biochemii. Ogniwem
łączącym wszystkie te skomplikowane procesy chemiczne jest acetylokoenzym A
(acetylo-CoA) – natomiast jego produkcja zasilana jest głównie przez przemianę
węglowodanów. Rozpad glukozy przebiega w procesie przemian enzymatycznych aż do
kwasu pirogronowego – dalej pod wpływem oksydazy pirogronowej powstaje aktywny
octan – acetylo-CoA (powstaje on także w wyniku przemian enzymatycznych
tłuszczy i białek). Dalszą drogą obiegową jest synteza acetylo-CoA z kwasu
szczawiowego i powstanie kwasu cytrynowego, który warunkuje dalszą przemianę w
tzw. cyklu Krebsa (jest to końcowa przemiana metabolitów powstałych z rozkładu węglowodanów,
tłuszczy i białek). I teraz najważniejsza rzecz: zbyt mała ilość glukozy obniża
ilość wytwarzanego kwasu szczawiooctowego i właśnie dlatego ze znacznej części
powstałego z tłuszczów i białek acetylo-CoA nie może powstać kwas cytrynowy.
Wobec wydajność i przepustowość cyklu maleje, a część acetylo-CoA zamienia się
w ciała ketonowe. Niewielka ich ilość zawsze krąży we krwi i spalana jest jako
substrat energetyczny – natomiast gdy w niedostatku węglowodanów, zakwaszają
one środowisko, hamują i obniżają przebieg utleniania tkankowego i… PRODUKCJĘ
ENERGII.
Teraz mamy odpowiedź dlaczego czasami po długim i intensywnym wysiłku
czujemy się przez kilka dni zmęczeni i senni, a także dlaczego nie jesteśmy
przez kilka kolejnych dni pracować na „obrotach zbliżonych do maksymalnych”.
Celowo użyłem sformułowania czasami – bo niekiedy intuicyjnie uda się uzupełnić
straty glikogenowe w miarę szybko. część druga artykułu, już jutro Michał Sawicki – absolwent AM w Warszawie, dietetyk,
instruktor tenisa stołowego w GOSiRze Piaseczno.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|