| Jak zmieniać? |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| wtorek, 17 października 2006 12:49 | |||
Będąc w Polsce wiele rozmawiałem na temat polskiego ping-ponga. Jedno uderzyło mnie szczególnie. Wszycy mówili o potrzebie zmian.Z drugiej jednak strony widzałem niemoc tych ludzi lub bardziej chyba brak koncepcji jak zmienić. A przecież w niedalekiej przeszłości naszego rodzimego tenisa mieliśmy już taki przykład. Cofnijmy się o paręnaście lat wstecz. Do Polski, po pobycie w Niemczech, wraca Wojciech Waldowski. Są lata przełomu, ciężko zarobione marki są naprawdę dużo warte w przeliczeniu na złotówki. Wraca i stwierdza, że w PZTS-ie wszystko obstawione. Na wejście do zarządu nie ma szans, zresztą parę lat go nie było w kraju. Wiadomo nieobecni nie mają racji. Jest jednak wyjście!W statucie PZTS wyczytać można, że jedno miejsce w zarządzie ma szef tzw. Rady Trenerów. Był nim podówczas Ryszard Weissbrodt. Co robi pan Waldowski i to naprawdę dobrze? Wysyła po całej Polsce telegramy, telefonuje, rozmawia. Mówi o potrzebie zmian, że stara gwardia musi odejść, że Rada Trenerów musi naprawdę zacząć działać... Byłem wtedy w AZS AWF Gdańsk trenerem pierwszego zespołu. Jeszcze teraz mam pewnie w domu te rzewne telegramy, o tym co się powinno zrobić dla dobra polskiego tenisa. Robi się ferment, podbuntowani ludzie zaczynają się nieformalnie spotykać. Zapada decyzja: szefem Rady Trenerów zostaje pan Wojciech Waldowski. I wtedy większość, jeśli nie wszyscy dowiadujemy się, że nowo wybrany szef obligatoryjnie wchodzi do zarządu PZTS. W międzyczasie pan Wojciech zakłada firmę dystrybucyjną tenisa stołowego. Wcale tego nie piszę tylko i wyłącznie po to by skrytykować poczynania obecnego wiceprezesa PZTS. Choć jestem osobiście bardzo zawiedziony dalszą drogą bohatera tego artykułu. Ja mu wtedy naprawdę uwierzyłem! A on jakiś czas później podpisał zwolnienia ludzi, którzy ryzykowali wszystko, by go poprzeć. Bez słowa, beznamiętnie. I już nie było telegramów, zebrań, wszystko powoli ucichło... Czym jest dzisiaj Rada Trenerów? Jaką rolę pełni, a może w ogóle nie istnieje? Wynikł z tego jeden pozytyw: pan Waldowski pokazał jak trzeba postępować, gdy się coś chce zmienić. Ludzie powinni się zacząć organizować, spotykać, mówić o potrzebach zmian. Wysyłać już nie telegramy, ale maile i sms-y i mówić o potrzebach zmian. Dochodzi przecież do głosu młodsza generacja trenerów, działaczy. A samym gadaniem i narzekaniem jeszcze nikt nic nigdy nie zmienił. Aha - jeszcze jedno. Kiedy nowi ludzie wygrają wybory do zarządu PZTS powinni zmienić parę istotnych zapisów w statucie. A na pierwszy ogień powinien pójść ten o oddzieleniu funkcji biznesowych i społecznych członków zarządu. Krótko mówiąc każdy kto ma firmę związaną z tenisem stołowym nie mógłby być w zarządzie. To takie proste, a chyba jednak trudne. Z.Stefański
|









Zadawane mu publicznie pytania na jego forum, albo je kasuje, gdy sa bardzo niewygodne, lub przemilcza, by zachowc pozory pluralizmu.
Ja sam jestem ciekaw jak wyglada ten słynny kontrakt sponosrski zawarty z firma ANDRO a jak wygladał kontrakt z Buterffly, który jest lepszy dla polskiego tenisa.
Dziwię się PZTS, ze nie opublikuje tych kontraktów i w ten sposob nie przerwie tego zaczarowanego kregu pomowien.
Jak zmieniac, gdybym mial wybierac pomiedzy Pawlem Gasiorskim a Wojciechem Waldowskim, to patrzac na zachowanie i dzialania Pawla Gasiorskiego predzej bym oddal glos na tego Wociecha Waldowskiego, bo balbym sie tego co moglo bye sie dziac pod rzadami Pawla Gasiorskiego.
Jak zmieniac, o to jest pytanie, co chcemy zmieniac, gdzie chcemy zmieniac, kogo chcemy zmieniac?
Na pewno jakies zmiany musza byc, czesto powinny byc one gruntowne, tylko od czego zaczac?
Co mi sie nie podoba, czego mi brakuje.
Na pewno mi brakuje JAWNOŚCI od dolu do gory, bo bez jawnosci nie ma zaufania, a bez zaufania nie ma dobrej roboty.
Panowie i Panie z wladz polskiego tenisa stołowego, panowie i panie dziennikarstwa polskie, wiecej jawnosci i szczerosci w tym co robicie dla TS, bez manipulacji, bez insynuacji, tylko czysta prawda.
Czas zaczac od prawdy!!!
Nie można mieć wszystkiego. Albo działalność społeczna albo biznes.
Mamy już przygotowany artykuł proponujący konkretne rozwiązania. Nie chcemy się bowiem skupić tylko na jednostronnej krytyce.
Z.Stefański