| German Open - cudu nie było |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| piątek, 09 listopada 2007 22:26 | |||
Mamy piątek wieczór i żadnego Polaka w turnieju głównym. Dwa najważniejsze i najciekawsze dni nasi zawodnicy spędzą na trybunach lub w drodze do domu. Piszę to ze smutkiem i rozczarowaniem, bo naprawdę miałem nadzieję, że coś w Niemczech pokażemy. Tym bardziej, że na German Open nam się zawsze dobrze grało. Jednak jak się okazało czekałem na cud.![]() A tak przy całym szacunku dla wyniku Li Qian, która się nauczyła grać nie w naszym kraju już teraz występ Polaków należy uznać za dotkliwą porażkę. Nawet dobra postawa naszych zawodników w turnieju U 21 nie powinna zaciemniać obrazu. Nie można mieć za dużo pretensji do postawy Lucka Błaszczyka, który po raz drugi wpada na Wang Hao. Lucek Gra na pierwszej parze w Bundeslidze nieźle i jest jedynym zawodnikiem, który może na dzień powalczyć z najlepszymi. Natomiast nasi pozostali reprezentanci walczyli jak umieli. A, że maja taki, a nie inny poziom i wywodzą się z takiego, a nie innego systemu szkolenia to chwała im, że próbują. Jednak z marnym skutkiem. I chyba nie do nich można mieć w głównej mierze pretensje. Lata zaniedbań, ciągła prowizorka, koniukturalne lub obcesowe traktowanie trenerów i zawodników, prywata prezesów i działaczy zrobiła swoje. Chyba czas odpowiedzieć sobie na pytanie: co dla działacza, czy prezesa w Polsce powinno być najważniejsze - kolejna sprzedana okładzina, czy stworzenie systemu szkolenia, który wychowa i wypromuje polskiego mistrza tenisa stołowego? Czy nie warto pokusić się o dogłębną analizę przyczyn kryzysu polskiego tenisa stołowego? Z udziałem największych rodzimych autorytetów. Mamy przecież utalentowaną młodzież, centralne ośrodki w których pracują trenerzy z międzynarodowym doświadczeniem. Jednak niedbalstwo, partykularyzm, brak wizji, zły styl pracy niektórych trenerów niszczy to wszystko. Pytań mam mnóstwo. Ale na początek jedno. Dlaczego od lat dopuszczamy do tego, by po wieku juniora zawodnicy byli puszczani samopas? Ktoś mądry kiedyś napisał, że przyczyną międzynarodowych sukcesów Lucka Błaszczyka spółki było m.in to, że nie rozpuszczono ich od razu po skończeniu w kategorii juniorskiej. Tylko zapewniono im jeszcze przez parę lat godziwy, profesjonalny trening. Wszyscy o konieczności dalszego treningu niby wiedzą, ale nic w tym kierunku się nie robi. Totalna ignorancja i znowu liczenie na cud! Czym się różnią polskie dziewczyny od Rumunek, Węgierek, czy Białorusinek? Niczym, poza tym, że są ładniejsze. A właściwie od zawsze nie mieliśmy żadnej polskiej reprezentantki w czołówce Europy. Korzenie przyczyn stanu rzeczy sięgają wczesnych lat 80-ych ubiegłego stulecia. Kiedy to czołowi trenerzy reprezentacji naszego kraju uważali, że tenis stołowy kobiet to w sumie śmieszna sprawa. Zresztą przyjdzie czas, że napiszę o tym szerzej. Potrzebne są dogłębne reformy praktycznie w każdym obszarze polskiego tenisa stołowego. Potrzebna jest gruntowna analiza i stworzenie programu naprawy systemu szkolenia przy udziale najtęższych "pinpongowych" głów naszego kraju. Pisząc te słowa wątpię, by jakiekolwiek z prezentowanych przeze mnie postulatów nastąpił. Ale może nastąpi cud!? Cud, który sprawi że oprócz "Chinki reprezentującej Polskę" będziemy za jakiś czas cieszyć się występem w III German Open rundzie Natalki Partyki, Marty Gołoty, czy Moniki Pietkiewicz. Czy tak wiele wymagam? Zbyszek Stefański
|










Z.Stefański
Numer jeden w Polsce zostaje w domu , a zawodniczka z miejsc 5-8 jedzie na MŚ. Szczerkowska i Partyka to jedyne zawodniczki w Polsce , które dziś są w stanie rywalizować indywidualnie z najlepszymi ( tak przynajmniej wynika z ich wyników). Pozostawienie Magdy w domu to skandal!!! , a nie suwerenna decyzja.
ta dziewczyna WYWALCZYŁA sobie miejsce w tej reprezentacji. Niech Pan zapyta co o nie powołaniu na imprezę do USA Szczerkowskiej myśli trener Hirici , czy Balażowej. Za taki numer w u siebie wyleciałby z hukiem.Jeśli to prawda to dziwię się ojcu i Nadarzynowi.