| Na gorąco |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| poniedziałek, 16 lutego 2009 13:27 | |||
|
Rozbawiają mnie buńczuczne wypowiedzi osób, które swojemu krótkiemu okresowi działalności przypisują zmiany we władzach.
Jest to dla mnie też przejaw pewnej arogancji, która deprecjonuje znaczenie i wpływ wielu innych, często bezimiennych osób. O problemach nabrzmiewających od dekad mówiło i pisało się już przecież od dawna. Niektórzy autorzy krytycznych artykułów pojawiających się na internetowych forach w ostatnim okresie nasilili ton ostrych wypowiedzi, co wydawać się mogło szczególnie ważne dla tych, którzy chętnie korzystają z internetu. Nie neguję znaczenia mediów elektronicznych w ostatnich dniach przed wyborami. Jednak dla mnie miało to znaczenie bardziej propagandowe - pisane pod wpływem osobistych emocji i interesów - niż miało rzeczywisty wpływ na decyzje delegatów. Jak powszechnie przecież wiadomo do wyborczego zwycięstwa opozycji przyczyniły się szkolne błędy starej ekipy, dobrze przygotowana kampania przedwyborcza, wsparcie wpływowych ludzi o raz udane wystąpienie Andrzeja Kawy. Zresztą o wadze i znaczeniu wystąpienia mówiło wiele osób przed sobotnimi wyborami. Przy tym nie należy zapominać, że bezlitośnie krytykując wykazano całkowity brak szacunku dla instytucji PZTS i ludzi z nią związanych. Trzeba umieć oddzielić słuszną i potrzebną krytykę od ślepego atakowania wszystkich i wszystkiego. Chciałbym się też mylić, ale dostrzegam w tonach powyborczych wypowiedzi, że niektórzy oczekują teraz czegoś w zamian. Powiało naprawde nowym, ale nie zapominajmy, że w nowym zarządzie są osoby, które pełniły już tę funkcję wiele kadencji. Prezes ma zawsze 2 drogi: albo iść ciągle na kompromisy, albo wybrać własną drogę. Którą drogą podąży Andrzej? Zbyszek Stefański
|










Z.S
Oto nagle okazało się, że \"ojców sukcesu\" pana Kawy jest naprawdę wielu. Jeden z nich informuje o tym zresztą naprawdę głośno, czyniąc przy tym niezły ferment w okolicy własnego kurnika... Dodatkowo, z przyczyn zupełnie mi nie znanych, jest z siebie okrutnie dumny. Usposobienie narcystyczne owego Gościa jest znane wszem i wobec, ale żeby od razu koronę na głowę... i wina gąsiory q\'czci własnej wołać..... Oj, nie przystoi!
(..a w pana Andrzeja Kawę, jego intelekt, rozsądek i dobrą wolę, trzeba wierzyć..i już.. Wszak lepszego na to stanowisko wyobrazić sobie nie sposób...)
Pozdrawiam serdecznie.
Z.S
co do gęgaczy, każdy ma taką gęś na jaka zasłużył, widocznie nasza nazywa się Gąsiorski P.
Tak się robi w biznesie i to zdaje egzamin.
Przykładowo proponuję następujący cel i miarę:
Sport wyczynowy
Cel nr 1: Sprawny system wyłniania i wspierania talentów
Miara nr 1: Ilość medali w ciągu roku w pro turach, na mistrzostwach Europy i świata - b. dobrze 5, dobrze 3, źle 1, bardzo źle 0.
Określenie i wdrożenie programów realizacji celu.
Działania doskonalące podejmowane po pełnym cyklu wykonania programów w odniesieniu do wyniku celu nr 1:
1) b. dobrze - identyfikacja obszarów możliwego dodatkowego wsparcia dla poprawy wyników, udzielenie wsparcia.
2) dobrze - identyfikacja problemów wpływających na gorszy wynik, opracowanie programów rozwiązania problemów z określeniem ich przyczyn oraz niezbędnych działań eliminujących przyczyny, przyporządkowaniem wymaganych zasobów i środków oraz osób odpowiedzialnych. Realizacja programów. Ocena realizacji, działania uzupełniające.
3) Źle - Weryfikacja statutu PZTS i struktur organizacyjnych, ich aktywności i wydajności, sposobów zarządzania, metod działania, źródeł pozyskiwania informacji, przetwarzania informacji na cele i działania, pozyskiwania oraz dostarczania zasobów i środków.
4) B. żle - weryfikacja kadr ze szczególnym uwzględnieniem top managerów
Jest to przykład, który bym rozszerzył na odpowiednią, myślę, że dwucyfrową ilość celów i ich realizacji. Ponadto do każdego celu wskazane jest stosowania kilku mierników o charakterze syntetycznym i szczegółowym.
Odszedł matacz Waldowski a przyszedł Giersz.Rożnica miedzy nimi jest taka, że ten drugi działa w białych rekawiczkach. :grin