| Daleka droga do normalności |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| sobota, 18 lutego 2012 18:16 | |||
|
Mistrzostw Europy w tenisie stołowym nigdy w Polsce by nie było gdyby nie światowe sukcesy naszych legendarnych Mistrzów: Andrzeja GRUBBY i Leszka KUCHARSKIEGO. Mistrzostwa Europy nie odbyłyby się w Polsce bez świetnych zakulisowych działań i zwycięskiej walki o wpływy we władzach ETTU prezentowanych przez kolejnych sterników naszego Związku: Jerzego DACHOWSKIEGO, Adama GIERSZA, Wojciecha WALDOWSKIEGO, Andrzeja KAWY i Ryszarda WEISBRODTA.
Ale w konsekwencji przyznanie organizacji Mistrzostw Europy, przygotowania do nich i ich przebieg zamiast silnie połączyć, skutecznie na nowo podzieliło nasze pingpongowe środowisko. Nieoczekiwana rezygnacja Andrzeja KAWY z funkcji Prezesa Zarządu w grudniu 2010 roku była pierwszym sygnałem rozpoczynających się podziałów. Pamiętam wielką niepewność i rozterki Ryszarda WEISBROIDTA, który poważnie zastanawiał się nad przyjęciem funkcji Prezesa Zarządu Polskiego Związku Tenisa Stołowego na niespełna 10 miesięcy przez rozpoczęciem Mistrzostw Europy. Nasze środowisko wykazało się jednak wyjątkową odpowiedzialnością i rozwagą! Podczas Walnego Zgromadzenia Delegatów PZTS w dniu 12 lutego 2011 roku w warszawie udzieliło nowemu Prezesowi jednomyślnego wsparcia, obdarzając Mistrzostwa Europy najwyższym priorytetem. Ważniejszym niż pojawiające się tu i ówdzie bardzo krytyczne uwagi o pracy Związku. Sam uległem sugestii nowego Prezesa i powstrzymałem się podczas Walnego Zebrania od zabrania krytycznego głosu w wielu sprawach, ograniczając się jedynie do przekazania moich uwag Komisji Rewizyjnej. Poruszony wielkim poparciem delegatów Prezes Ryszard WEISBRODT później zapewniał - również publicznie - iż jego misja zakończy się z chwilą doprowadzenia do pomyślnego finału Mistrzostw Europy. Naturalną konsekwencją miała być rezygnacja Prezesa i nowe, demokratyczne wybory... Niebezpieczne, kolejne pęknięcie w monolicie Związku spowodowała walka o sposób realizacji przygotowań i przebiegu do Mistrzostw Europy. W czasie posiedzenia Zarządu podczas Mistrzostw Polski Seniorów w Białymstoku zwyciężyła koncepcja Ryszarda WEISBRODTA opierająca się na ludziach i firmach z terenu Pomorza. Przypadkowo okazało się później, że niektóre z nich były polecane przez jednego z członków Zarządu aktywnie uczestniczącego w organizacji Mistrzostw Europy, pomimo ciążących na nim w tym samym czasie obowiązków wynikających z umowy o pracę jako kierownika jednego z ośrodków szkolenia PZTS. Dariusz SZUMACHER pełniący wówczas w Komitecie Organizacyjnym Mistrzostw funkcję Dyrektora ds. Marketingu, nie zgadzając się z przyjęciem do pracy przy Mistrzostwach Jacka KARWACKIEGO zrezygnował z prac w Komitecie Organizacyjnym Mistrzostw Europy. Jego koncepcja przygotowań była droższa o 100.000 zł, ale według obecnych ocen gwarantująca o wiele wyższy poziom organizacyjny... Wstępna koncepcja przygotowań do Mistrzostw Europu autorstwa jeszcze Andrzeja KAWY zakładała m.in. zaproszenie do współpracy przy organizacji Mistrzostw Europy działaczy okręgowych związków tenisa stołowego. Koncepcja Prezesa Ryszarda WEISBRODTA oparta była na wykorzystaniu w pracach przygotowawczych i przebiegu Mistrzostw jedynie firm zewnętrznych... Nie chciano jak widać wykorzystać potencjału leżącego w środowisku. Nie rozpoczęto współpracy z okręgowymi związkami tenisa stołowego, bo za taką trudno uznać dystrybucję plakatów reklamowych Mistrzostw Europy. I fakt ten stał się kolejnym ciosem w integralność naszego środowiska. Myślę, że czas w tym miejscu odbrązowić mit perfekcyjnie zorganizowanych Mistrzostw Europy. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Prezes Ryszard WEISBRODT bardzo przeżywający zarówno przygotowania, jak i przebieg Mistrzostw, któremu miałem zaszczyt przekazywać codziennie krytyczne uwagi i spostrzeżenia. A było ich niestety sporo: od estetyki wnętrza hali, rozmieszczenia stołów w hali, ogromnych kłopotów z uruchomieniem livescoringu, obsługi gości VIP, działalności biura prasowego, obsługi spotkań sędziów międzynarodowych, aż po obsługę zaproszonych członków zarządu i prezesów okręgowych związków sportowych. Że nie są to uwagi wyssane z palca wystarczy zapytać pośpiesznie opuszczających Ergo Arenę niektórych członków zarządu, prezesów okręgowych związków tenisa stołowego, czy oburzonych pracą biura prasowego czołowych dziennikarzy akredytowanych przy Mistrzostwach. Za niezwykle sugestywną anegdotę należy uznać fakt przeoczenia w hali gier stanowiska pracy dla delegata technicznego ETTU, sędziego głównego i ich zastępców, które dzięki spontanicznej akcji zostało zbudowane i wyposażone na 15 minut przed rozpoczęciem zawodów. Ale nasze Mistrzostwa Europy i tak uzyskały bardzo pochlebne oficjalne oceny zaprezentowane przez władze ETTU i Ministra Sportu i Turystyki Adama GIERSZA. Fakt ten dodatkowo scementował, darzący siebie ogromnym zaufaniem zespół najbliższych współpracowników: Ryszarda WEISBRODTA, Sylwestra MAŁECKIEGO i Dyrektora Biura PZTS pełniącego równocześnie funkcję Dyrektora Mistrzostw Wojciecha KLIMASZEWSKIEGO. W euforii jaka zapanowała po sukcesie organizacyjnym Mistrzostw Europy zapomniano, że parasol ochronny nad pozostałą działalnością Związku właśnie się skończył i czas wrócić do realizacji głównych celów statutowych tzn. szkolenia, którego stan jeden z najbardziej znanych trenerów określił mianem „spalonej ziemi”. Również Ryszard WEISBRODT jakby zapomniał o swojej deklaracji o ustąpieniu z funkcji Prezesa Zarządu po Mistrzostwach Europy. Przede wszystkim troską o system szkolenia należy tłumaczyć pojawiające się kolejno wywiady i wystąpienia prezesów okręgowych związków: Zbyszka PIETKIEWICZA, Zygmunta SUTKOWSKIEGO i Wojciecha WALDOWSKIEGO. Wydaje się jednak, że tak naprawdę Prezes dysponujący świetną pamięcią o niczym nie zapomniał tylko po prostu zmienił zdanie. Nie trzeba być wyjątkowo inteligentnym, żeby uznać, iż główną przyczyną zmiany decyzji przez Prezesa był niezwykle pomyślny wynik finansowy Mistrzostw Europy. Zarządowi należą się wielkie brawa za dbałość o wynik finansowy Mistrzostw, bowiem już w dniu 20 grudnia 2011 roku podczas posiedzenia Zarządu w Płocku podano pierwsze (późniejsze były jeszcze bardziej optymistyczne) dane finansowe dotyczące organizacji Mistrzostw Europy: przy kosztach 4.211.585,10 zł osiągnięto przychód 5.335.057,88 zł co przyniosło fantastyczny zysk w wysokości 1.123.472,78 zł. (plus wpływy z tytułu prowizji z ETTU za sprzedaż praw do transmisji TV). Poniżej fragment protokołu: (zobacz tutaj). W tej sytuacji za zupełnie niezrozumiałą należy uznać przyjętą przez Zarząd przed Mistrzostwami Europy prognozę finansową w wysokości 50.000 zł, czyli prawie 23 razy mniejszą od faktycznie osiągniętego wyniku finansowego! Dlaczego miesiąc później w dniu 20 stycznia 2012 roku podczas spotkania w Warszawie zwołanego z inicjatywy Prezesa Zarządu Dolnośląskiego Związku Tenisa Stołowego Zygmunta SUTKOWSKIEGO Prezes Ryszard WEISBRODT wprowadził w błąd członków Komisji Rewizyjnej i prezesów okręgowych związków tenisa stołowego przedstawiając pozytywny wynik finansowy Mistrzostw Europy zaniżony do 500.000 zł. (plus wpływy z tytułu prowizji z ETTU za sprzedaż praw do transmisji TV), ukrywając przed zebranymi poważną kwotę co najmniej ponad 600.000 zł znajdującą się jak najbardziej słusznie na lokatach bankowych? Wobec tak wspaniałego wyniku finansowego jak najbardziej naturalne wydają się przyznane nagrody pieniężne dla członków Komitetu Organizacyjnego, którzy wypracowali aż tak poważny zysk. Sprawa nabiera jednak innego wymiaru etycznego, gdy skonfrontujemy najwyższą przyznaną nagrodę w wysokości 22.500 zł z dramatycznymi „negocjacjami” finansowymi z czterema reprezentantami Polski tuż przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy lub nagrodą dla naszej jedynej brązowej medalistki Li Qian, której osiągnięcie wyceniono na 1.800 zł. Co ciekawe nagroda dla Li Qian nie została wypłacona ze środków Związku, bowiem wynika z realizacji kontraktu ze sponsorem sprzętowym Polskiego Związku Tenisa Stołowego firmą Andro! W ślad za nagrodami pieniężnymi poszedł wniosek Prezesa Ryszarda WEISBRODTA o zakup nowego mikrobusu. Chociaż siedziba i biuro Związku są w Warszawie, o marce i specyfikacji samochodu zdecydował jego przyszły użytkownik, tzn. kierownik jednego z ośrodków szkolenia Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Chyba nie muszę dodawać, iż z 5 ofert wygrała najtańsza (150.000 zł) oferta salonu Volkswagena mającego siedzibę w… Gdańsku. Według fachowców z branży motoryzacyjnej samochód o podobnych parametrach innej marki lub lekko używany można zakupić już za 90.000 zł. W tej sytuacji zdumieniem napawa znajdujący się w ogłoszeniu o konkursie na stanowisko Dyrektora Sportowego PZTS z dnia 23 stycznia 2012 roku zapis mówiący o ograniczonym budżecie na szkolenie: Tego typu zapisy i sytuacja w pionie szkolenia skutecznie odstraszyły kandydatów na stanowisko Dyrektora Sportowego PZTS i do konkursu nie przystąpił żaden z kandydatów. Chociaż Prezes Ryszard WEISBRODT nazwał powstałą sytuację „lekkim paraliżem” to poważnego zagrożenia w systemie szkolenia nie dostrzega, widząc w prowadzonych wstępnych rozmowach ze Stefanem DRYSZELEM szansę „pozakonkursowego” i ostatecznego rozwiązania trwającego od 3 lat problemu braku Dyrektora Sportowego PZTS lub Kierownika Wyszkolenia. W zaproszeniu do współpracy z PZTS w zakresie prowadzenia kadry kadetów swoje oferty przedstawiło ostatnio 5 kandydatów (kolejności alfabetycznej): Dariusz BUDZICH, Andrzej MAKOWSKI, Piotr NAPIÓRKOWSKI, Michał SAWICKI i Wiktor GNIEWEK. Istnieje pilna potrzeba natychmiastowego powołania trenera kadry kadetów, którzy w przeciwieństwie do swoich koleżanek (trener Ziemowit BAŃKOSZ) nie mają swojego opiekuna! Podczas obchodów 80-lecia Polskiego Związku Tenisa Stołowego, które odbyły się w Centrum Olimpijskim Warszawie w dniu 21 stycznia 2012 roku skutecznie zdyskontowano sukces organizacyjny Mistrzostw Europy, który całkowicie zdominował przebieg obchodów. Szkoda tylko, że socjotechnicznym tumulcie działacze zapomnieli o tych, dla których funkcjonują, a mianowicie o sportowcach. Wielki to wstyd, że obok nagrodzonych dziesiątek działaczy nie znalazło się choć kilka miejsc dla takich Mistrzów jak: Li Qian, czy Lucjan Błaszczyk. Szczególnie brak Li Qian i jej trenera Zbigniewa NĘCKA, którzy obronili honor polskiego tenisa stołowego i tak naprawdę uratowali dla nas te Mistrzostwa jest prawdziwą porażką organizacyjną obchodów 80-lecia Związku! Z wielkim niesmakiem i rozczarowaniem odebrano tryb wyboru i procedurę nadawania odznaczeń działaczom wytypowanym przez okręgowe związki tenisa stołowego. Przewodniczący Komisji Odznaczeń Ryszard KULCZYCKI na spotkaniu z prezesami okręgowych związków tenisa stołowego szczegółowo i rzeczowo opisał błędy popełnione w poszczególnych wnioskach. Ale od czego mamy w Zarządzie prawnika? To kolejny przejaw braku współpracy Biura Związku z okręgowymi związkami tenisa stołowego! Sekwencja zdarzeń przed, w czasie i po Mistrzostwach Europy skłaniać może do wniosku, że naturalną kontynuacją powinna być próba ugruntowania pozycji i umocnienie władzy Prezesa Ryszarda WEISBRODTA oraz grupy osób wokół niego skupionych, której po sukcesie organizacyjnym Mistrzostw Europy – jej zdaniem - władza się po prostu „należy”. Do realizacji powyższych zamierzeń wykorzystano – moim zdaniem świadomie – konieczność dostosowania obowiązującego Statutu PZTS do wymogów ustawy z dnia 25 czerwca 2010 roku o sporcie. Prace podjęte nad projektem zmian w Statucie PZTS zaowocowały „wstępną wersją projektu” zaprezentowaną członkom Zarządu przez Komisję Statutową pracującą w składzie: Janusz BŁAŻEJEWICZ i Bartek PIĘTA podczas posiedzenia Zarządu w dniu 11 lutego 2012 roku w Gdańsku. W porządku obrad tego posiedzenia znalazły się m.in. następujące punkty (czytaj tutaj) Według informacji od jednego z członków Komisji Statutowej wynika, iż propozycje zmian do Statutu znajdujące się we „wstępnej wersji projektu” były konsultowane z Prezesem Zarządu Ryszardem WEISBRODTEM i Dyrektorem Biura Wojciechem KLIMASZEWSKIM. Okoliczności powstania „wstępnej wersji projektu” zmian w Statucie PZTS są niejasne i pełne niedomówień. Wynika to z faktu, iż we „wstępnej wersji projektu” zawartych jest wiele niezwykle kontrowersyjnych zapisów dobitnie pokazujących intencje, jakimi kierowali się autorzy proponowanych zmian np.Czytaj tutaj. Początkowo Zarząd planował przekazanie projektu zmian w Statucie PZTS do konsultacji do okręgowych związków tenisa stołowego w poniedziałek 13 lutego 2012 roku, ale po dotarciu do Prezesa Ryszarda WEISBRODTA krytycznych uwag dotyczących antydemokratycznych zapisów we „wstępnej wersji projektu” postanowiono opracować autopoprawkę Zarządu i przesunąć termin dystrybucji materiału do okręgowych związków tenisa stołowego na dzień 20 lutego 2012 roku. Jednakże w celu ujawnienia opinii publicznej intencji autorów „wstępnej wersji projektu” postanowiłem opublikować pełną jego treść wraz z moimi uwagami. Warto zwrócić uwagę na najbardziej kontrowersyjne zapisy m.in.: - zmiana tytułu rozdziału IV z „Władze Związku” na „Organy Związku”; warto zwrócić uwagę, że w ustawie jest mowa wyłącznie o „władzach polskiego związku sportowego”. Jaka jest prawdziwa przyczyna zmiany tytułu Rozdziału IV? - § 24 1. Zarząd Związku składa się z 5 do 9 członków w tym Prezesa, Wiceprezesa ds. sportowych i Skarbnika. Radykalne zmniejszenie liczby członków Zarządu z nie do przyjęcia dolną granicą 5 członków Zarządu. Zniknął zapis o 2 wiceprezesach Związku: ds. sportowych i ds. organizacyjnych. W dotychczasowej działalności Związku Wiceprezes ds. Organizacyjnych był postacią kluczową. Próba „zalegalizowania” braku Wiceprezesa ds. Organizacyjnych, którego funkcji - sprzecznie ze Statutem Związku – nikt nie pełni od 12 miesięcy, jest niezrozumiała! - § 24 6. Kandydatury na członków Zarządu zgłaszane są przez wybranego Prezesa Zarządu. Antydemokratyczne odebranie Delegatom prawa zgłaszania kandydatów na członków Zarządu! Statut zawierający zapis o wyłącznym prawie wybranego Prezesa Zarządu do zgłaszania kandydatów na członków Zarządu nie uzyskałby akceptacji ministra właściwego do spraw kultury fizycznej! - § 24 11. Członek Zarządu Związku nie może: a. łączyć tej funkcji z funkcją w innych władzach Związku, w tym w szczególności Członek Zarządu Związku nie może w jakikolwiek sposób podlegać nadzorowi zarządu oraz pełnić funkcji delegata na Walnym Zgromadzeniu Delegatów. Z chwilą wyboru delegata na Członka Zarządu, wygasa jego mandat delegata, a na jego miejsce powołana zostaje osoba, która po danym delegacie uzyskała największą liczbę głosów w wyborach delegatów. Były delegat, któremu wygasł mandat Członka Zarządu nie odzyskuje funkcji delegata. Jedną z głównych idei nowej ustawy było wprowadzenie zakazów łączenia funkcji Członka Zarządu z funkcjami w innych władzach tego związku. Chodziło o zapobieżenie konfliktowi interesu w sytuacji, kiedy Członek Zarządu oceniałby swoją działalność w innych obszarach funkcjonowania Związku np.: kierowanie ośrodkami szkolenia Związku lub kierowanie podmiotami prowadzącymi ligi zawodowe. Oprócz wymogów formalnych powinny obowiązywać jeszcze etyczne i oczekiwania środowiska. Ten punkt musi wprost regulować te sprawy. Członek Zarządu Związku nie może w jakikolwiek sposób podlegać nadzorowi zarządu. Należy mieć nadzieję, iż we „wstępnym projekcie zmian” rozesłanym w najbliższy poniedziałek do okręgowych związków tenisa stołowego nastąpią radykalne zmiany, a dalsze prace nad projektem zmian w Statucie PZTS będą przebiegać przy pełnej jawności i w poszanowaniu demokratycznej debaty nad zapisami niezwykle istotnego dla działalności Związku dokumentu. Między bajki należy włożyć zaskoczenie, które był łaskaw wyrazić Prezes Zarządu Ryszard WEISBRODT w piśmie będącym odpowiedzią na wystąpienie Prezesa Śląskiego Związku Tenisa Stołowego Wojciecha WALDOWSKIEGO zawierające wniosek o „rozszerzenie Nadzwyczajnego Zgromadzenia Delegatów PZTS zwołanego na dzień 6 maja 2012 roku o wybór nowych władz Związku”. Prezes Zarządu Ryszard WEISBRODT doskonale zdaje sobie sprawę ze wszystkich spraw poruszonych w powyższym materiale. Wielokrotnie o tym dyskutowaliśmy: ostatnio trzy dni temu w trakcie trwającej ponad 2 godziny rozmowie. Wsłuchując się wnikliwie w słowa Prezesa, analizując dziesiątki rozmów z wieloma działaczami z różnych zakątków Polski, obserwując zdarzenia i analizując dokumenty nie potrafię znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania dotyczące przyszłości naszego Związku, nawet na to najważniejsze: Dlaczego nie mamy sprawnie funkcjonującego systemu szkolenia? Pomimo uzyskania pełnej stabilizacji finansowej Związku, popełnianych jest wiele oczywistych błędów w bieżącej działalności Związku - tłumaczonych skądinąd przez Prezesa Ryszarda WEISBRODTA m.in. brakiem odpowiedniej liczby odpowiednich ludzi – a Prezes nieustannie gasi pożary wybuchające, co chwila w różnych obszarach działalności Związku. Czy w takiej sytuacji nie warto zastanowić się nad przerwaniem dalszego trwania Zarządu w obecnej postaci i poddaniu się demokratycznej ocenie delegatów podczas radykalnie przyspieszonego Sprawozdawczo-Wyborczego Zebrania Delegatów? Panie Prezesie! To nie jest ani nowa, ani rewolucyjna propozycja! Ta propozycja, jest powtórzeniem deklaracji, którą złożył Pan przyjmując z wielką odpowiedzialnością i z wielkim wahaniem funkcję Prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego, którego głównym celem była organizacja Mistrzostw Europy. Nadszedł czas spełnienia obietnicy! Marek Przybyłowicz źródło: www.agamar.pl/ts/ Komentarz niebawem... Z.Stefański
|










1. Kontrkandydaturą dla Polski były Węgry.
2. Nie napisałem, że to wyłączna zasługa Andrzeja Grubby i Aadam Giersza. Wymieniłem ież innych.
3. Nieprawdą jest, że "wszystko co w polskim pingpongu jest dobre to dzięki A.Grubbie i A. Geirszowi"
4. Złożyłem rezegnację z Zarządu PZTS w 1992 roku właśnie "dzięki" działaniom A. Grubby i A. Giersza. Więc na pewno za to ich nie podziwiam...
5. Byłem w Komitecie Organizacyjnnym Mistrzostw Europy i odpowiadałem za wolontariuszy, bez których nie udało by się tych Mistrzostw przeprowadzić. I doskonale o tym pamiętam...
6. O jakim pisemku jest mowa?
7. Przykro mi kibicu, ale nie jesteś merytorycznie przygotowany do dyskusji. A najgorsze jest to, że w żaden sposób nie odniosłeś się do przedstawionych w materiale "Daleka droga do normalności" faktów...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam
Marek Przybyłowicz
Prezes - Ryszard Weisbrodt
Wiceprezes ds. sportowych – Tadeusz Szydłowski
Skarbnik – Piotr Pielaciński
Członek Prezydium – Mariusz Baruch.
Prezes - Ryszard Weisbrodt – obiecywał odejście po ME. Nie dotrzymał słowa. Samo do jest dyskwalifikujące. Odpowiedzialny za kryzys. Nie potrafił powiedzieć „nie” buntującym się kadrowiczom. Najpierw zawieszał, później skreślał. Następnie skreślał skreślenie. Na końcu odwieszał kadrowiczów. Zagubiony, nie wiedział, co robić i nie wie do tej pory.
Wiceprezes ds. sportowych – Tadeusz Szydłowski – absolutny dyletant jeżeli chodzi o tenis stołowy. Nie ma żadnej wizji rozwoju tenisa stołowego. Pod jego kierownictwem nie ukazała się żadna broszura dotycząca szkoleń zawodników czy trenerów. Nie ma informacji o trendach w tenisie stołowym. Nie ma nic wartościowego.
Skarbnik – Piotr Pielaciński – kolejny dyletant w tym towarzystwie. Nie potrafił zrobić prawidłowego budżetu na Mistrzostwa Europy. Nie potrafił przewidzieć, jakie będą zyski z imprezy, stąd prosty wniosek, że brakuje mu umiejętności i wyobraźni w zarządzaniu finansami. Być może to on wprowadził w błąd Prezesa Weisbrodta w sprawie zysków z ME i prezesi związków wojewódzkich otrzymali fałszywe dane dotyczące bilansu zysków i strat z turnieju.
Członek Prezydium – Mariusz Baruch – początkowo próbował coś zrobić. Szybko się wypalił i nie wnosi nic pozytywnego do PZTS. Dość specyficzny w obcowaniu z ludźmi. Od członka prezydium oczekuje się znacznie więcej kultury.
Czas na pojawienie się osób, które chcą zrobić coś dobrego dla tenisa stołowego. Trzeba szukać nowych twarzy. Przedstawione powyżej oznaczać mogą tylko dalszą zapaść dyscypliny. Miałam wrażenie, że poprzedni Prezes chciał pewnej nowoczesności w kierowaniu Związkiem. Z wyżej wymienionym Prezydium – co zupełnie oczywiste – nie było takiej szansy.
Wszędzie jestem, ale jakoby mnie nie było...
Munio!
Moje ma(łe)cki Cię dosięgną!
Moje ma(łe)cki Cię zniszczą!
Munio, już Cię nie ma!