Skip to content

Home Komentarze Michal Bardon - objawienie słoweńskiego Pro Touru
Michal Bardon - objawienie słoweńskiego Pro Touru PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dawid   
niedziela, 18 stycznia 2009 23:53

Życiowy sukces osiągnął w Velenje słowacki tenisista stołowy – Michal Bardon. Indywidualny wicemistrz Słowacji seniorów dotarł w pierwszym w tym roku Pro Tourze aż do półfinału, w którym dzielnie walczył z wielkim Hao Shuai.


Image

Wielkie osiągnięcie Słowaka jest tym bardziej cenne, iż musiał on najpierw przebrnąć kwalifikacje do turnieju głównego. W najważniejszych zmaganiach zawodnik ten miał dość dobre losowanie, aczkolwiek po drodze do czwórki rywalizował z wielkimi nazwiskami.

Bardon w drugiej rundzie pokonał Jean Michela Saive, choć przegrywał już 1-3. Bardzo ciężką przeprawę Słowak miał także w ćwierćfinale, w którym zwyciężył 4-3 po tenisowym horrorze z Zoltanem Fejer-Konnerthem.

Mnie jednak bardzo podobała się jego gra półfinałowa z szóstą rakietą reprezentacji Chin – Hao Shuai. Michal Bardon świetnie podszedł do tego spotkania i nie było widać po nim nadzwyczajnych nerwów i zrezygnowania z powodu najwyższej klasy przeciwnika. Słowak we wszystkich setach praktycznie przez cały czas miał „kontakt” z rywalem, a przegrywał jedynie końcówki. Znakomita w jego wykonaniu była partia numer cztery, kiedy to przegrywał już 7-10, by ostatecznie obronić cztery meczbole i triumfować 13-11. W piątym secie Bardon przegrywał też już 0-5, lecz po chwili było już 6-6. Niestety kolejnych pięć piłeczek padło „łupem” Azjaty.

Oczywiście Bardon przy nawet swojej najlepszej dyspozycji raczej nie pokonał by Hao, lecz jego postawa w tym pojedynku zasługuje na duży aplauz. A ile w tym spotkaniu było akcji, po których Chińczyk kiwał ze zdumienia głową, patrzył na swoją rakietkę i bezradnie odwracał się do swojego trenera...

Słoweński turniej był życiowym osiągnięciem w wykonaniu Michala Bardona ze Słowacji. Grający na co dzień w słowackiej lidze zawodnik, dzięki temu rezultatowi i pozostawionych w „tyle” wyżej sklasyfikowanych pingpongistach, znacznie awansuje w światowym rankingu. Jednak oprócz końcowego wyniku, co innego jest godne zdumienia i szacunku. Według mnie, Słowak pokazał przede wszystkim wielką walkę „do końca” i ambicję. Pokazał, że grając z najlepszymi nazwiskami nie można się załamywać i po dwóch nieudanych akcjach popadać w bezradność. Słowak udowodnił również, że można grać wyrównane pojedynki z gwiazdami światowego tenisa stołowego, bez „metek” na koszulce. Michal Bardon, grający w zwykłej sponsorskiej koszulce Swing Tibhara, dzielnie walczył z „wybajerowanym” od sponsorów na koszulce, Hao Shuai.

Oczywiście, malkontenci pewnie stwierdzą, że wynik Bardona to „wypadek” przy pracy, taki jednorazowy „wyskok”. Jeśli tak jest, to życzę wszystkim polskim reprezentantom takiego „wypadku”.


 
Komentarze (9)
1 poniedziałek, 19 stycznia 2009 11:33
Marcin
Mial byc live striming z tego turnieju na stonie ittf-u. Wiadomo dlaczego nie doszło do przekazu imprezy przez internet?
2 poniedziałek, 19 stycznia 2009 20:41
Gadzet
http://www.ittf.com/_front_page/itTV.asp?category=ittv_New
można zobaczyć ten mecz.
3 poniedziałek, 19 stycznia 2009 21:44
Marcin
Rzeczywiscie juz ukazala sie zakladka z tego pro tour-u. Szkoda, ze nie na zywo ale i tak trzeba sie cieszyc.
4 wtorek, 20 stycznia 2009 00:30
gosc
Szkoda ,ze tak malo poswieca sie uwagi naszemu zawodnikowi ,ktory o niebo lepiej wygladal przeciwko tak dobremu zawodnikowi jakim jest Korbel niz caly ten Bardon.Byc moze ogladalem inny mecz ale Bardon nawet przez moment nie zagrazal Hao.Strata seta tlumaczylbym brakiem nalezytej koncentracji przeciwko zawodnikowi ,ktory nie zmusza zbytnio do wysilku. Pawel Chmiel w meczu z Korbelem pokazal tenis na naprawde wysokim poziomie a porazke tlumaczylbym brakiem ogrania w turniejach wysokiej rangi oraz brakiem kontaktu z zawodnikami ze scislej czolowki swiata.Pawlowi zabraklo ciutke dokladnosci w grze w kilku kluczowych momentach i to wszystko.Gdybym dzis mial decydowac o skladzie polskiej kadry to wlasnie Chmiel bylby kluczowym zawodnikiem i na niego postawilbym .Jestem pewny ,ze bylaby to najlepsza inwestycja polskiego tenisa stolowego
5 wtorek, 20 stycznia 2009 09:12
Z
Tacy zawodnicy jak Paweł Chmiel mam nadzieję powoli zaczynają rozumieć, że to ich zycie, ich tenis stołowy i, że to oni od nich zależy najwięcej. Tak trzymać
Z.S
6 wtorek, 20 stycznia 2009 09:16
Lucek
GOściu, Paweł Chmiel był na minimum 12 Pro TOurach - jeżeli brak mu ogrania z najlepszymi to masz problem z głową lub znalezieniem argumentów by przekonywać ludzi z kadry. nie agituj.
7 wtorek, 20 stycznia 2009 18:27
phi
A taki Korbel byl na minimum 50 Pro Tourach ! Widzisz roznice Lucek ?? Moim zdaniem Pawel powinien jezdzic na kazdy turniej miedzinarodowy dzieki temu ogrywa sie z takimi zawodnikami jak Korbel ! Jesli po ok. 12 Pro Tourach wszedl do 16 to co bedzie za jeszcze 12 ?? Uśmiech
Paweł tak trzyamj zycze dalszych jeszcze wiekszych sukcesow ! Pozdro
8 środa, 21 stycznia 2009 04:04
gosc!
Do Lucka! moim argumentem jest video z gry .Pawla Chmiela nigdy w zyciu nie spotkalem i najmniej na czym mi zalezy to popierania kogokolwiek bez podstaw ku temu . Po wystepie w Sloweni mysle ,ze zasluzyl sobie chocby na drobne wyroznienie.(nie czesto nasz reprezentant wchodzi do 16).A tobie Lucek zycze troche wiecej pokory i kultury kiedy wypowiadasz sie na forum publicznym.Chowanie sie za komputerem wcale nie upowaznia do agresywnosci w wypowiedaniu sie a swiadczy o tchorzostwie.
9 środa, 21 stycznia 2009 12:32
zen
Po pierwsze turniej był słabo obsadzony jeśli zawodnicy z poza pierwszej setki byli rozstawieni w turnieju głównym. Gloryfikowanie wejścia do szesnastki jest przesadzone. Paweł Chmiel kiedyś ograł Rosskopfa a teraz walczył z Korbelem. No i co z tego?. Przeanalizujcie ile gier np Waldner przegrał ze słabeuszami. Nie widzę żadnych szans, aby którykolwiek nasz zawodnik kiedyś był np w półfinale Igrzysk jak Korbel czy Rosskopf. Przypadkowe wygrane wynikają czasami ze słabszej dyspozycji zawodników. Nie mają one wpływu na przebieg całej kariery. A dlaczego nasi nie osiągną takich wyników jak Korbel, Rosskopf i Waldner. Po prostu talent przeciętny to i wyniki przeciętne a nie brak ogrania czy też złe szkolenie. Talent to również umiejętność pokonywania tych przeszkód. Jak ktoś myśli, że od narzekania wszystko się poprawi to jest to oznaką braku predyspozycji do bycia mistrzem. Jak ktoś chce być mistrzem musi sam zadbać o swoje \"ogranie\" i właściwe szkolenie.

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt