Za nami półmetek rozgrywek kobiecej i męskiej Ekstraklasy
sezonu 2008/2009. Na czele ligowych tabel znajdują się, już chyba tradycyjnie,
ekipy aktualnych mistrzyń oraz mistrzów Polski z Tarnobrzegu i Grodziska
Mazowieckiego. I na chwilę obecną ciężko liczyć, że ten status quo w naszych
najwyższych ligach zostanie zachwiany.
W żeńskiej Ekstraklasie tarnobrzeski zespół nie zaznał w tym
sezonie jeszcze goryczy porażki. Kilka dni temu rozgrywano na Podkarpaciu mecz
„na szczycie” pomiędzy gospodyniami a ich odwiecznym rywalem z Nadarzyna.
Jednak to spotkanie było szlagierem tylko „na papierze”, bowiem na parkiecie
zdecydowanie dominowały podopieczne trenera Nęcka. Ich liderka, Li Qian,
straciła w tym pojedynku zaledwie seta, który był dopiero jej drugim przegranym
w tym sezonie. Wcześniej tylko Natalia Partyka zdołała „urwać” „Małej” jedną
partię podczas obecnego sezonu.
Wygląda na to, że drużyna 17-krotnych mistrzyń naszego kraju
spokojnie zmierza po kolejny tytuł, że wszystko jest już „pozamiatane”, a gra
toczy się już tylko o srebrne medale. Patrząc na skład tarnobrzeżanek, które
posiadają oprócz reprezentantki Polski również świetne zawodniczki na pozycji
dwa i trzy oraz dobrą rezerwę, wydaje się, że sprawa „złota” jest już przesądzona.
Miejmy jednak nadzieję, że inne zespoły nie pozwolą aż tak łatwo zwyciężać
tarnobrzeskiemu hegemonowi, a spotkania Ekstraklasy kobiet przysporzą nam
jeszcze wielu emocji w tym sezonie. W przeciwnym razie, nasze rodzime rozgrywki
staną się jeszcze bardziej nudne i przewidywalne, a KTS Tarnobrzeg będzie
podejmować równych sobie przeciwników jedynie w europejskich pucharach.
Na drugim miejscu w lidze kobiet plasują się nadarzynianki,
które przegrały jedynie we wspomnianym spotkaniu z KTS. Pozostałe mecze
„Ksenia” i spółka rozstrzygnęły wyraźnie na swoją korzyść, a więcej kłopotów
sprawiła im tylko Wang Qian, za sprawą której MUKS pokonał Częstochowę tylko
3-2. Najlepsza tenisistka mazowieckiego klubu, reprezentantka Polski, przegrała
w minionej rundzie trzy gry, czego można było się spodziewać, bo z Wang Qian i
Li Qian przegrywała już w poprzednim sezonie.
Po konfrontacji numer jeden w Tarnobrzegu, zespołowi MUKS
Start Nadarzyn pozostaje chyba, oprócz oczywiście dobrego treningu, wspomnienie
sezonu 2005/2006, kiedy to mazowiecki klub sprawił sporą niespodziankę,
pokonując odwieczne rywalki w finale DMP i zdobywając historyczny mistrzowski
tytuł.
Przed sezonem było dość jasne, że o trzecie miejsce toczyć
się będzie zacięta walka pomiędzy Sochaczewem a Częstochową. I to się sprawdza.
Klub z Mazowsza poczynił spore „przemeblowania” kadrowe przed sezonem, a
Partyka, Szymańska i Zhao to skład, z którym spokojnie można myśleć o podium. W
bezpośredniej konfrontacji z częstochowiankami zespół SKTS wygrał 3-2 i z
siedmioma zwycięstwami jest obecnie na trzeciej pozycji w tabeli. Jak na razie,
wyższa lokata wydaje się jeszcze nieosiągalna dla zawodniczek z Sochaczewa,
lecz w drużynie widać duży potencjał i lepsze wyniki zespołu są chyba kwestią
czasu.
Tenisistki stołowe z Częstochowy piastują aktualnie pozycję
tuż za podium. W ich szeregach występuje indywidualnie najlepsza pingpongistka
Ekstraklasy, Wang Qian. Chinka doznała zaledwie dwóch porażek w tej rundzie z
Li Qian i Liu Li, a cały zespół przegrał ważnespotkania z Nadarzynem i Sochaczewem tylko 2-3. Jednak nie
da się wygrać pojedynku jedną zawodniczką, a pozostałe częstochowianki nie
prezentują się już tak okazale. Agata Pastor gdzieś straciła świetną formę z
początku sezonu, kiedy to triumfowała w I OTK seniorek, a Weronika Walna,
grająca na „trójce”, ma 50% skuteczności. Jednak to jeszcze nie koniec sezonu i
wydaje się, że Akademiczki mogą walczyć w drugiej rundzie z najlepszymi, jak
równy z równym.
Czołowa czwórka tabeli wyraźnie odbiega poziomem od pozostałych
zespołów. W środku tabeli plasują się drużyny z Polkowic i Gorzowa, które są
beniaminkami, a mimo to radzą sobie całkiem nieźle. Zawodniczki z województwa
Dolnośląskiego wzmocniły przed sezonem Katarzyna Grzybowska i Lenka
Harabaszova, które wspiera Chinka Yu Ying. Wśród gorzowianek „pierwsze
skrzypce” gra Liu Li, która w zeszłym sezonie przegrała jedną grę w 1. lidze, a
w obecnym ma ponad 70% skuteczności w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Pierwsza runda pokazała chyba, że wymienione ekipy są za
dobre na spadek i za słabe na ścisłą czołówkę ligi. To prawdopodobnie pomiędzy
nimi będzie toczyć się walka o 5. miejsce na koniec sezonu. W pierwszym
spotkaniu obu teamów lepsze okazały się polkowiczanki, triumfując we własnej
hali 3-2.
Na pozycjach numer siedem i osiem plasują się tenisistki
stołowe z Wrocławia i Krakowa, które na półmetku rozgrywek mają odpowiednio
trzy i dwa zwycięstwa. Szczególnie słabszą postawę zaprezentowały Akademiczki z
Wrocławia, które jeszcze dwa sezony temu były drużynowymi wicemistrzyniami
Polski, choć z tamtego składu pozostała już tylko Daria Łuczakowska. Wyniki
tenisistek z Dolnego Śląska oraz Małopolski nie prognozują optymistycznie przed
rundą rewanżową. Krakowiankom ciężko będzie powtórzyć czwarte miejsce z sezonu
2007/2008.
Największymi kandydatkami do spadku są na chwilę obecną
zespoły Luks Stawiguda i PKS Kazimierza Wielka, która broni brązowego medalu z
poprzedniego sezonu. Wskutek poważnych przedsezonowych osłabień, drużyna z
Kazimierzy jest „czerwoną latarnią” Ekstraklasy bez zwycięstwa na koncie.
Najjaśniejszą postacią w drużynie jest Magdalena Sikorska, która jako jedyna
punktowała w pierwszej rundzie w swojej ekipie. Do zespołu Arbetu Luks przed
startem ligi przyszła Paulina Narkiewicz, której jednak nie wiedzie się dobrze
w nowym klubie, bo ma w swoim dorobku zaledwie dwa wygrane spotkania. W
bezpośredniej konfrontacji Kazimierzy i Stawigudy zdecydowanie lepsze te
drugie, które dzięki temu sukcesowi mają na swoim koncie dwa punkty w ligowej
tabeli.
Sytuacja w Ekstraklasie kobiet na półmetku rozgrywek jest
jasna i klarowna. W drugiej rundzie u dołu tabeli nie powinno być żadnych
niespodzianek, a pewne baraży mogą być zawodniczki Stawigudy i Kazimierzy.
Większe emocje, co bardzo cieszy, powinny zapanować w czołówce tabeli, choć nie
da się ukryć, że o „złoto” najprawdopodobniej zmierzą się reprezentantki KTS
Tarnobrzeg i MUKS Start Nadarzyn, a o „brąz” „depczące” im coraz bardziej po
piętach sochaczewianki oraz częstochowianki. Miejmy nadzieję, że runda rewanżowa
przyniesie nam przynajmniej kilka niespodzianek lub nawet sensacji, bo inaczej
w polskiej Ekstraklasie kobiet znowu „powieje” nudą i marazmem.
a gdzie komentarz o extraklasie męszczyzn tylko baby są na świecie redaktor za długo się wysiedział na dyskotece że widzi tylko baby.
3
sobota, 10 stycznia 2009 08:45
Dawid
kibic, czytaj uważnie tytuł artykułu, to może wywnioskujesz, że 2. część będzie dotyczyć męŻczyzn..
4
sobota, 10 stycznia 2009 11:06
Jarek
Dawid kiedy druga część ?
5
sobota, 10 stycznia 2009 11:15
kibic
redaktor zapatrzył się na Nęcka gdzie 0 rodziny tylko baby,baby i jeszcze raz baby i tak już kilkanaście lat.
6
sobota, 10 stycznia 2009 13:09
Dawid
Jarek, druga część niebawem, być może jeszcze dzisiaj.
7
sobota, 10 stycznia 2009 15:54
Sherif27
kibic zazdrościsz panu Nęckowi
8
sobota, 10 stycznia 2009 18:15
kkk
analiza ta pokazuje, że:
- brakuje w polsce klasowych zawodniczek na wysokim poziomie sporttowym
- za duzo jest klubów ekstraklasy, co jest wynikiem braku zawodniczek.
gdyby wykluczyć z rozgrywek chinki i pozostałe narodowości, to okazaloby sie, że polska liga kobiet jest passe
9
sobota, 10 stycznia 2009 20:17
S
Kolego nie pisz czegoś takiego że w finale bedzie prawie napewno kts i nadarzyn . może będzie sochaczew co? dlaczego nie napisałeś mądralo że sochaczew przegrał z tarno.... tylko 3-2 co?? bo może to obciach dla kts co?
10
sobota, 10 stycznia 2009 22:27
Dawid
Może Stawiguda będzie nawet w finale, kto wie?
Nie było moją intencją wymieniać w artykule wszystkich wyników pierwszej rundy, kolego
11
poniedziałek, 12 stycznia 2009 11:03
krzysztof p.
kobieca ekstraklas jak jest kazdy widzi, ale na pewno nie mozna nazwac ja ekstraklas, bo to jest obraza dla tej nazwy. szkoda ze autor jak tu ktos zauwazyl, nie zrobil jej jeszcze bardziej poglebionej (bylo by bardzo ciekawie) i nie policzyl wynikow zdobytych tylko przez rodowite polki, ile jest zawodniczek zagranicznych a ile polek (bez polskich chinek) itd.
ciekawe czy zebraloby sie na 4 zespoly?
PZTS nie ma pomyslu na kobiecy tenis stolowy i to jest zanikajaca konkurencja, a mzoe warto wrocic do dla 60/70 i druzyna ekstraklasy jest druzyna mieszana mesko/kobieca?
12
poniedziałek, 12 stycznia 2009 12:59
...
w 1 rundzie w ekstraklasie kobiet zagrało 15 (13 chinek i 2 czeszki) i 27 polek (bez chinek), ciekawa proporcja
13
poniedziałek, 12 stycznia 2009 23:52
Darek Z
To jak nazwać tą klasę rozgrywkową jak nie ekstraklasa?. Osobiście nie widzę różnicy w lidze kobiet i mężczyzn ( oprócz tej wynikającej z płci i siły gry itp ). W tej lidze grają np brązowe medalistki druzynowych MŚ juniorek z 2007 , trzy olimpijki z Pekinu ,raczej trudno znaleśc takie wyniku teraz u mężczyzn niestety.
- brakuje w polsce klasowych zawodniczek na wysokim poziomie sporttowym
- za duzo jest klubów ekstraklasy, co jest wynikiem braku zawodniczek.
gdyby wykluczyć z rozgrywek chinki i pozostałe narodowości, to okazaloby sie, że polska liga kobiet jest passe
Nie było moją intencją wymieniać w artykule wszystkich wyników pierwszej rundy, kolego
ciekawe czy zebraloby sie na 4 zespoly?
PZTS nie ma pomyslu na kobiecy tenis stolowy i to jest zanikajaca konkurencja, a mzoe warto wrocic do dla 60/70 i druzyna ekstraklasy jest druzyna mieszana mesko/kobieca?