Skip to content

Home Komentarze Polemika z Kierownikiem Wyszkolenia panem Markiem Rzemkiem
Polemika z Kierownikiem Wyszkolenia panem Markiem Rzemkiem PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kura   
wtorek, 28 listopada 2006 18:06

Na stronie PZTS-u www.pzts.pl można przeczytać opracowanie pana Rzemka dotyczące występu naszych reprezentantów na Polish Open. Pozwolę sobie na polemikę z tym opracowaniem.

Image

Aby moja polemika była przejrzysta ograniczę się tylko do analizy opracowania dotyczącej trzonu męskiej reprezentacji kraju. Pan Marek Rzemek opisał każdego reprezentanta Polski, odniosę się więc kolejno do poszczególnych graczy.

O Lucjanie Błaszczyku kierownik wyszkolenia napisał:

Błaszczyk L. – z racji rankingu indywidualnego występ bezpośrednio w turnieju głównym, w którym gładko ograł 4-2 Austriaka Henzella W.(145 w światowym rankingu). Następnie pokonał 4-3 Serede P. ze Słowacji (77) Przegrał 1-4 z Crisanem A.(20). Miejsce 9-16 Zawodnik grający dość równo, nie przegrywa ze słabszymi, ale notuje mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu.

Lucjan Błaszczyk zajmuje aktualnie 26 miejsce w rankingu światowym. To wysoko, nawet bardzo. Owszem, Lucek jest w stanie być minimalnie wyżej, ale nie zapominajmy, że w sytuacji, kiedy numerem 19 jest Kong Linghui, awans do pierwszej 20 rankingu byłby dla Lucka bardzo dużym sukcesem. Wygrana z Australijczykiem ( nie Austriakiem!) i Słowakiem to „obowiązek” Błaszczyka, natomiast porażka z Crisanem, zawodnikiem nieprzewidywalnym, zamykającym drugą dziesiątkę rankingu światowego, nie jest tragedią. Dziwi mnie druga część ostatniego zdania pana Rzemka, że „notuje mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu”. Lucek ograł w tym sezonie już : wspomnianego Crisana (20), Korbela (22), Kreangę (13!), Chen Weixinga (9!), pół roku temu na DMŚ ograł Schlagera (11!). To jest mało zwycięstw z graczami o wyższym rankingu? Dla mnie nie.

O Wang Zeng Yi pan Rzemek pisze:

Wang Zeng Yi (71) – start bezpośrednio w turnieju głównym. Porażka 3-4 z Walijczykiem Robertsonem A. (195). Miejsce 33-64. Duży zawód jeżeli chodzi o wynik oraz styl gry. Mało agresywny, za słabo biegający, mało dokładny. Zawodnik od kilku turniejów nie mogący wygrać spektakularnego pojedynku.

Nie byłem obecny na turnieju, nie mogę oceniać, czy Wang był za mało agresywny, słabo biegał i był mało dokładny. Rozumiem, że kierownik wyszkolenia przeanalizował każdy pojedynek Wanga, a nie wyciągnął wniosków co do jego dokładności i agresywności po np. jednym pojedynku. Ostatnie zdanie znów jest dziwne. Wang ograł w tym sezonie takich zawodników jak : Franz (59), Grujic (47), Chila (33). Miał rzeczywiście słabszy okres, tutaj nie ma wątpliwości. Wygranie debla razem z Luckiem w Warszawie, nie było jednak spowodowane dobrą grą tylko Lucka, ale Wanga też, co Błaszczyk w wywiadach podkreślał. Można mieć pretensje o słabszą postawę Wanga, ale po wygranej przed kilkoma dniami z Patrickiem Chila, wierzymy, że kryzys minął. Dla mnie zwycięstwo nad 33 zawodnikiem jest wyczynem spektakularnym.

O Danielu Góraku jest napisane w podsumowaniu:

Górak D. (100) – start w eliminacjach do turnieju głównego, w których wygrał 4-1 z Białorusinem Kuchukiem A. (422) i Paykovem M. (548) z Rosji. W decydującej grze wygrał 4-3 z Japończykiem Mizutani J. (96). W turnieju głównym uległ 3-4 Hiszpanowi He Zhi Wen (43) i zajął miejsce 33-64. Zagrał na swoim poziomie, choć oczekiwania były trochę większe. Momentami spóźniony do akcji, zauważany czasem jest brak dynamiki.

Tutaj zgadzam się z panem Rzemkiem. Po Danielu możemy spodziewać się wszystkiego. Jest w stanie ograć absolutną czołówkę, i przegrać z niżej notowanymi. Ogrywał w tym sezonie takich zawodników jak: Plachy (83), Liu Song (79), Karlsson (32).

O Bartku Suchu można się dowiedzieć:

Such Bartosz (98) wygrał w eliminacjach z Rosjaninem Tachalovem A.(426) 4-1 oraz Baltruschką D.(549) 4-2. W grze o awans do turnieju głównego przegrał z Freitasem M. (222) 3-4. Mimo optycznie poprawnej gry zawodnik bez sukcesów , zaczynający ponosić porażki ze słabszymi ( w rankingu światowym) od siebie. Gra zbyt statycznie , czasami nie nadążając za akcją.

W tym miejscu znów wyrażę nadzieję, że pan Rzemek przeanalizował więcej niż jeden mecz Bartka aby ocenić, że jego gra jest zbyt statyczna i nie nadążająca za akcją. Zdanie, że Bartek zaczyna ponosić porażki ze słabszymi od siebie jest w odniesieniu do tenisa stołowego czymś kuriozalnym. W tak technicznej grze jaką jest tenis stołowy, nie da się zawsze wygrywać z niżej notowanymi od siebie. Składa się na to mnóstwo czynników, których tutaj nie przytoczę, ufając, że kierownik wyszkolenia o nich wie. Brak porażek z niżej notowanymi od siebie implikuje, że ranking światowy nie ma sensu, skoro nikt nie powinien przegrywać ze słabszymi. Czyli Wang Liqin – zawodnik numer jeden na liście światowej nie ma prawa przegrać gry! „Zawodnik bez sukcesów”, czyli wygrane z : Seredą (77), Grujicem (47), bilans 5-2 w Bundeslidze nie są sukcesem w oczach pana Rzemka.

O Jakubie Kosowskim: Kosowski Jakub (180) przegrał w eliminacjach z Hanakiem M. ( - ) z Czech 2-4, a następnie pokonał 4-1 Żmudenkę J. (294 ) z Ukrainy. W grze o awans do turnieju głównego przegrał 4-2 z Kamalem A.(117 ) z Indii. Znów nie udało się wygrać awansu do turnieju głównego.

Mimo, momentami, gry w dobrym tempie zawodnik mający zbyt delikatne uderzenia. Zgadzam się, że Jakub gra „delikatnie”. Trening w Duesseldorfie powinien to zmienić, a bilans 6-6 w Bundeslidze jest przykładem, że Kuba jest na dobrej drodze.

Pan Rzemek napisał też kilka uwag ogólnych:

Uwagi ogólne 1. Wyraźnie odstajemy od zawodników czołówki tempem gry oraz szybkością akcji szczególnie w kontrataku. Wiązałbym to z niewłaściwym rozłożeniem akcentów treningowych (szybkość specjalna) oraz przygotowaniem siłowym.

Uwaga o odstawaniu od czołówki szybkością może odnosić się do części reprezentantów, ale raczej nie do Lucka. Szybkość specjalna oraz przygotowanie siłowe są bardzo ważne, stoją jednak z fizjologicznego punktu widzenia, na dwóch biegunach. Na przygotowaniu wytrzymałościowym można budować cechy szybkościowe. Ale trzeba to robić przed sezonem. W trakcie sezonu podszkolenie treningu siłowego będzie wiązało się z utratą szybkości, a poprawienie szybkości odbije się na masie mięśniowej. Dlatego oba aspekty muszą być prowadzone długofalowo, przed sezonem.

2. Przegrywamy końcówki co może świadczyć o błędach taktycznych (zbytnia pasywność w decydujących momentach) oraz braku pewności siebie. (pięciu zawodników grupy olimpijskiej grało 15 końcówek – dla uproszczenia przyjmijmy że jest to wynik 10:10 – i wygrało tylko 4 !!!


To fakt. Bardziej niż na błędy taktyczne, zwróciłbym uwagę na psychikę zawodnika, bo to ona decyduje czy jesteśmy pasywni lub pewni siebie.

3. Nie możemy pochwalić się spektakularnymi wygranymi z zawodnikami czołówki, a zaczynają pojawiać się porażki z graczami słabszymi. Wydaje się, że część podstawowych reprezentantów powinna zwiększyć ilość treningów, a ograniczyć starty.

Na pierwszą część odpowiedziałem, pisząc już o poszczególnych zawodnikach. Druga część znowu mnie zdumiewa. Nie wiem jak reszta kadry, ale w/w zawodnicy trenują tyle, że zwiększenie im ilości treningów wpędzi ich w taki dołek fizyczny, że będzie im ciężko z tego wyjść. O syndromie przetrenowania pisałem w dziale PORADNIK. Co do ograniczenia startów to Zbyszek nie raz już pisał, jak ważne są starty. Zbyszek oraz inni trenerzy, podkreślają jak ważne dla zawodników są starty. Zwiększenie treningów, przy jednoczesnym zmniejszeniu startów międzynarodowych miałoby fatalne skutki: Zawodnicy byliby przemęczeni, bez pewności siebie – tego nabiera się grając w turniejach – na niższych pozycjach rankingowych.

W opracowaniu nie ma ani jednego słowa o wygraniu przez Polaków gry podwójnej. Tak duży sukces, wyczekiwany od kilku lat, a w podsumowaniu ani słowa. Szkoda, że PZTS nie potrafi takiego sukcesu wypromować medialnie. Kiedy mają przyjść sponsorzy, jeśli taki sukces jest przemilczany? Chyba, że PZTS nie potrzebuje dodatkowych pieniędzy. Szkoda, bo wygranie przez Polaków kolejnego Pro Touru może kazać na siebie długo czekać.

Rafał Kurowski
 
Komentarze (37)
1 wtorek, 28 listopada 2006 20:54
Gość
Panie Marku-z szacunkiem, ale takie określenia \"nie nadąża za akcją, slabo biegający, delikatnie, spoóźniony do akcji itd\" są tyleż gładkie, co mało merytoryczne i mało mówiące.
I jeszcze jedno-nadmierny krytycyzm(trochę na siłę) nigdy nie pomaga!

Nie budujmy teorii opierając się głównie na rankingu.

Z.Stefański
2 wtorek, 28 listopada 2006 20:55
Gość
Widzę że wg Pana Kurowskiego jest wszystko ok Chińczyk i Such grają świetnie tylko \"co się stało że się zesr...ło Wąski\" :roll
3 wtorek, 28 listopada 2006 21:08
Gość
Do goscia: Nie napisalem, ze wszystko jest cacy, postaralem sie tylko pokazac slabe punkty analizy pana Rzemka.
4 wtorek, 28 listopada 2006 21:31
Gość
Marek Rzemek pisze - Nie możemy pochwalić się spektakularnymi wygranymi z zawodnikami czołówki, a zaczynają pojawiać się porażki z graczami słabszymi.
Kura pisze, przecież wygrywają z tymi zawodnikami grając przeciw nim w lidze niemieckiej.
Prawda czy fałsz, kto twierdzi nieprawdę, kto ma rację.
Każdy z was ma rację, ale ostatnie zdanie należy do nas do kibiców polskich zawodników:
prawdą jest, że na tym szczeblu każdy może wygrać z każdym, bo taki jest tenis stołowy, gdy trzyma się w miarę równa formę,
ale właśnie jest takie małe ale, od tych zawodników wymaga się by raz na dwa lata w tym terminie mieli formę nad formami, bo mnie osobiście nie interesują ich sukcesy w bundeslidze, bo to nie moja liga, mnie interesuje ich sukces w Warszawie, bo to jest sukces tu, a nie tam.
Widziałem gry prawie wszystkich naszych zawodników od pierwszego do ostatniego dnia, i wiele mogę wybaczyć, takim zawodnikom jak: Fejcak, Koszyk, Prus-Strowski, Chmiele, Bąk, i innych, ale nie mogę wybaczyć byle jakiej gry, a za taka musze uznać grę Sucha, Kosowskiego nawet i Lucka.
Ja i nie tylko ja oczekiwałem od naszych zawodników, waleczności, walki do ostatniej piłki, a nie wznoszenia oczu do nieba i oczekiwania cudu, cudu wygrania bez grania.
Kibice zgromadzeni na trybunach oczekiwali czegoś innego od naszych zawodników, a dostali towar 2 kategorii.
Co do wyniku gry deblowej, sukces, ale czy gra deblowa to jest to.
t/2
5 wtorek, 28 listopada 2006 21:44
Gość
Owszem, jako kibic obecny na pro tourze w wawie trzeba oczekiwac od polakow zaangazowania az po gryzienie parkietu. Zgadzam sie. Tylko ze dla kadry polski jest to niestety jeden turniej z wielu-moze w polsce sa bardziej zmotywowani niz w japonii, ale fakt faktem, to jeden turniej z wielu. Ciezko jest przygotowac forme na ten jeden turniej, jesli ma sie caly czas lige, mecze eliminacyjne do ME, i za pare miesiecy ME i MS.
W mojej polemice, chcialem tylko zwrocic uwage na analize kierownika wyszkolenia, ktora dla mnie zawiera wiele nic nie znaczacych ogolnikow, jest powierzchowna i, w zaleznosci od punktu widzenia czasem mija sie z prawda.
Ale zgadzam sie w pelni, ze dla kibica na trybunach nie jest wazna gra polaka w lidze tylko ten turniej.
Co do debla, to ja uwazam to za bardzo duzy sukces. pozdrawiam
rafal kurowski
6 wtorek, 28 listopada 2006 23:30
Gość
Pozwole sobie na drobny komentarz dosyć ostrej polemiki Pana Rafała Kurowskiego. Myślę, że zawód trenera jest zawodem na tyle twórczym, że każdemu pozwala na jego własną ocenę zawodników, ich zaawansowania technicznego, poziomu cech motorycznych, uznania startu za sukces lub nie. Bez tego nie byłoby nowych trendów w szkoleniu, żadnej wizji zawodnika, czy też \"modelu mistrza\". Przecież trenerzy nie mogą działać jednakowo na zasadzie owczego pędu. Do każdej wypowiedzi można się przyczepić, a przecież lepiej powiedzieć coś z czym nie wszyscy się zgadzają niż nie mówić wcale, dlatego trochę uraził mnie ton Pańskiej wypowiedzi. Swoją drogą nie wiem jakie ma Pan wykształcenie (Pan Marek Rzemek ma wyższe) i czy jest Pan Polakiem czy już nie, ale dla mnie Polaka Kadra Polski, czy też gra Polaka musi być wielką literą.
Serdecznie pozdrawiam - Jarosław Maruszczak (trener)
7 środa, 29 listopada 2006 00:08
Gość
Cieszę się, że Pan Jarosław Maruszczak zabrał głos w dyskusji.
Moja polemika nie miała być ostra i nie uważam aby taka była.Oczywiście, że każdy trener ma prawo do swojej oceny zawodników, po to są trenerzy. Chciałem przede wszystkim przeciwstawić się całkowicie negatywnemu poglądowi sprawy, jaki zaprezentował pan Marek Rzemek. Jeśli poczuł się Pan urażony to przykro mi z tego powodu.Mnie bardziej uraził sposób analizy kierownika wyszkolenia, który pisze o swoich zawodnikach per \"Błaszczyk L\" lub \" Górak D\".
Mój poprzedni komentarz, zauważył Pan zapewne, pisany jest bez polskich liter i bez zachowania standardów języka polskiego, co było spowodowane pisaniem tego w pracy.
Po Pańskim zapytaniu o moje wykształcenie, a przede wszystkim o moje obywatelstwo, to teraz z kolei ja powinienem się poczuć urażony. Szkoda, że napisał Pan ten komentarz bez zapoznania się z króciutką notką biograficzną na mój temat, która jest dostępna na stronie głównej.
Ja w swojej polemice ograniczyłem się tylko do tych 5 zawodników, gdyż 4 z nich znam od bardzo dawna, śledzę ich kariery i mogę obiektywnie ocenić ich grę.
Z pozdrowieniami Rafał Kurowski.
8 środa, 29 listopada 2006 08:20
Gość
Jarek-wykształcenie i obywatelstwo w pisaniu polemiki i dyskusji nie ma żadnego znaczenia. Dlatego nie wiem dlaczego tak to podkreśliłeś w swojej wypowiedzi.Tym bardziej, że akceptujesz lub musisz akceptować w Polsce trenera kadry bez wyższego wykształcenia i pewnie cieszysz sie z suksesów "polskich" chinek.
Co sądze o ocenie pana Marka(którego znam i szanuję) napisałem wyżej. Czasy kiedy ludziom zamykano buzię minęły. A ton komentarza Rafała absolutnie nie jest ostry. Po prostu nie zgadza się w paru sprawach i jest to jego prawo. A zamiast krytyki ze strony p.Marka trochę\"na siłę\" i gładkich słów powinno być więcej merytoryki. Ja po takiej imprezie jak Pro Tour jako kierownik wyszkolenia we współpracy z zawodnikami, trenerem kadry i trenerami klubowymi tych zawodników sporządziłbym indywidualny zestaw ćwiczeń i wskazówek treningowych dla każdego zawodnika.

Pozdrawiam Z.Stefański-polskie obywatelstwo-wyższe wykształcenie-specjalizacja tenis stołowy-absolwent AWF Gdańsk
9 środa, 29 listopada 2006 09:49
Gość
Panie Rafale
Ciesze się ,że możemy wymieniac uwagi o naszych zawodnikach.
Nie odniosłem sie do wszystkich wyników zawodnika w sezonie tylko oparłem się na zawodach warszawskich, a te przyzna Pan pokazały obraz wymagający dyskusji.
Wolałbym, żeby nasi uzyskiwali lepsze wyniki w Pro Tourach. Zgodzi się Pan ,że porażka z Freitasem, brak skutecznej walki z Crisanem, porażka z Robertsonem czy Kamalem to nie powinien być szczyt możliwości.Tym bardziej, że jak sam Pan podał potrafią.Proszę zauważyć ,że nie jest to analiza tylko uwagi dobrane tak aby zwrócić uwagę na problem (prawdopodobnie lężący w treningu codziennym i przygotowaniach przed sezonem).
Ukłony Marek Rzemek

P.S. Rzeczywiście Australijczyk, sorry.
P.S.S. Sięga Pan po inne wyniki, czy mecz z Węgrami w Rzeszowie też wziął Pan pod uwagę.
10 środa, 29 listopada 2006 09:56
Gość
Jeżeli chodzi o analizę to w przypadku Chińczyka i Sucha Pan Rzemek ma całkowitą rację :grin
11 środa, 29 listopada 2006 12:32
Gość
Czemu PZTS w osobie p.Marka analizuje tylko chłopaków ,zapominając o kobietach (które jeśli się nie mylę również tam startowały),to pachnie jawną dyskryminacją.Może p.Marek jest szefem wyszkolenia tylko męskiej kadry ?
12 środa, 29 listopada 2006 13:01
Gość
My to zrobiliśmy po części.I potraktowaliśmy temat szerzej. Patrz artykuł\"Krótka analiza, część 2"

Z.Stefański
13 środa, 29 listopada 2006 14:13
Gość
Zgadza się, natomiast czemu PZTS analizuje tylko grę mężczyzn pozostanie tylko ich tajemnicą!
Pozdrawiam.
ps.Bardzo ciekawa i profesjonalna strona o tenisie.Brawo dla p.Zbyszka i p.Rafała
14 środa, 29 listopada 2006 14:17
Gość
Do p.Rafała i Zbyszka.
Oczywiście wcale nie czuję się urażony(może p.Marek), bo ludzie wywodzący się ze sportu nie mają prawa być urażeni, muszą natomiast umieć walczyć o przesłowiowe \"swoje\". Mam odwagę publicznie przeprosić p.Rafała jeżeli tylko ja odniosłem wrażenie , że ton jego polemiki był delikatnie mówiąc lekko szyderczy, ponieważ tonacja ostatniego zdania mojego poprzedniego komentarza była z premedytacją taka sama jak polemiki(może to tylko moja subiektywna ocena?).
P.S. Znam dobrze sportowe życiorysy większości ludzi związanych z tenisem - szczególnie tych lekko starszych.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy są zainteresowani naszą piękną dyscypliną sportu.
Jarek Maruszczak
15 środa, 29 listopada 2006 14:50
Gość
panowie oceniacie wystepy \"naszych zawodników\", analizujecie ich wyniki na przestrzenia jakiegos okresu czasu i przestrzeni, ale ma racje t/2, nas nie obchodza ich wyniki w obcej nam lidze, tam graja dla kogo innego, i kto inny im za to płaci, i ich rozlicza, zas na tych pro-turach, graja jako reprentanci macierzy, i to macierz im za to płaci, a nie obczyzna, i dla tego zycze sobie i nie tylko ja, że gdy reprezentuja barwy kraju z ktorego wyszli, to niech to robia godnie z calym sercem, z zacietoscia i bojowoscia, jezeli niechca to sa inni ktorzy moze beda robili to troche slabiej, ale beda walczyli do konca, beda gryzli stol, beda naszymi reprezentami z nkrwi kosci, a nie lalami zmeczonymi sportem, ktore pytaja sie zdziwione co one tu robia, bo obrazaja mnie i innych, ktorzy kochaja ten sport.
ps. przepraszam za taki ton, ale Marek Rzemek miał prawo taka krytyczna uwage zamiescic, bo to co widzial on na torwarze i nie tylko on, bylo dla nas kibicow czasami obraza, nasze ASY zachowywaly sie jak ...., to juz pozostawiam do oceny innym, kazdy moze wpisac co chce
16 środa, 29 listopada 2006 18:24
Gość
fantastycznie, że rozmawiamy, dyskutujemy o tenisie.to naprawde poszerza horyzonty, mobilizuje trenerów i zawodników do ciągłego rozwoju. Dwie uwagi do bohaterów polemiki:p. Rafale - p.Rzemek faktycznie odniósł się tylko do gry Polaków w W-wie, a ta nie była najlepsza (za wyjątkiem ogromnego sukcesu debla). Z kolei - p. Marku - dlaczego kobiety są piątym kołem u wozu dla PZTS-u?(w tej chwili mam namyśli całkowite ich pominięcie w pańskim sprawozdaniu)Przecież odnoszą większe sukcesy w kategorii juniorek i zdaje się na ostatnich ME senioek uplasowały sie wyżej od mężczyzn(a może się mylę). pozdrawiam.
17 środa, 29 listopada 2006 20:28
Gość
Witam, bardzo chciałem podziękować Panu Markowi Rzemkowi za zabranie głosu w dyskusji. Brakło mi właśnie w Pana uwagach takiego zdania jakiego użył Pan w komentarzach, \"że przecież potrafią\". Nie chciałem aby ktoś, kto nie śledzi na bieżąco poczynań naszej reprezentacji, czytając Pana uwagi odniósł wrażenie, że oni nic nie potrafią.
Dlatego przybrałem taką formę polemiki, przytaczając inne wyniki.
Cieszy mnie jednak przede wszystkim, że potrafimy prowadzić dyskusję o tym, bez wzajemnego obrażania się na siebie, za co wszystkim uczestniczącym w dyskusji chciałbym podziękować. Może jest to wstęp do innych rozważań na temat naszej dyscypliny sportu.
Mam nadzieję, że nie poczuł się Pan urażony moim tekstem. Jeszcze raz dziękuję za zabranie głosu i pozdrawiam.
Rafał Kurowski
18 środa, 29 listopada 2006 23:54
Gość
Pan Rzemek pomylił się również pisząc o Góraku.Nie wygrał on z Mizutanim,ale z Matsudaria z Japonii.Ale że myli Matsudaire z Mizutanim czy myli Austrię z Australią,to się wcale nie dziwie.To właśnie pokazuje,jakie ma pojęcie ten człowiek o tenisie stołowym.Nie zna nawet zawodników,a jeżeli już zna to tylko tych ze ścisłej czołówki i do nich porównuje naszych reprezentantów.Co do ograniczenia turniejów....śmieszny jest ten człowiek. Boll,Suss,Maze i inni jeździli i grali gdzie się tylko dalo już za juniora.Teraz tak samo robią młodzi Japończycy.Mizutani ma dopiero 17 lat,a już zagrał tyle Pro Tour-ów,meczów w lidze i innych turniejów,że nasza cała kadra młodzieżowa nie zagra tyle pewnie nigdy.Dlaczego nie?Bo Rzemek stwierdził,że wygrywają mało z lepszymi i stawia to pod znakiem zapytania ich przydatność do reprezentacji...Malicki ma 18 lat,a już stawiane są takie zapytania.Ograł Erlandsena, zawodnika z pierwszej 100!Kurde,tzn że ma możliwości.Dawać chłopakowi szansę,a nie takie pierdoły pisać!!!!Przepraszam,ale inaczej tego nie mogę nazwać.Super analiza,łał,ale się rozpisał....Szkoda gadac
19 czwartek, 30 listopada 2006 10:47
Gość
W wieku juniora ilość startów powinna się zwiększyć i to drastycznie. Zawodnicy typu Baum, Ovtcharov mają w sezonie ok.60 startów(liga, turnieje międzynarodowe, niemieckie turnieje klasyfikacyjne, turnieje międzynarodowe na terenie Niemiec) Gdzie najczęściej grają z lepszmi lub z zawodnikami na swoim poziomie.
Z.Stefański
20 czwartek, 30 listopada 2006 11:19
Gość
do zaw.zawodnika: Prosze nie obrazac nikogo w wypowiedziach. Kazdy ma prawo miec swoje zdanie. Nie odbiegajmy od kulturalnej merytorycznej rozmowy. pozdrawiam.
21 czwartek, 30 listopada 2006 12:46
Gość
polscy zawodnicy w mężczyzni ilość gier nie startów średnioroczna od 37 do 45 tu w kraju, nieliczni majacy mozliowsc startow miedzynarodowych graja pare meczy wiecej.
przez gry rozumiemy, mecze ligowe, wtk, otk.
z.s. ma w tym przypadku racje, \"polska mysl treningowa\" nie zauwaza, ze bez odpowiedniej ilosci gier meczowych, bez mozliwosci ustawicznej konfrontacj z przeciwnikiem nie podnosi sie umiejetnosi statowej.
\"polska mysl treningowa\" czesto uwaza, ze gra sparnigowa to jest to samo co gra o cos, i czesto okazuje sie, ze nie potrafi sie zagrac nawet o symboliczna 1 zl.
slyszy sie postulaty o zmiane w karju systemu rozgrywek indywidualnych, o odejsciu od przestarzalej formuly WTK i OTK, ktore tak naprawde do niczego nie prowadza, a poszukaniem czegos nowego, co uatrakcyjnilo by formule kwalifikacji do MP, a zarazem zwiekszylo by ilosc startow zawodnikow.
22 czwartek, 30 listopada 2006 14:53
Gość
Do Kury
Zgadzam sie ze kazdy ma prawo do swoich wypowiedzi.Tylko ze mi szkoda tych chlopakow,ktorzy nie maja mniej talentu od wielu czolowych zawodnikow Europy i Swiata,ale mieli tego pecha ze urodzili sie w Polsce.Jestem przekonany,ze gdyby cala ta \"elita\"z PZTS dzialala lepiej,sprawniej i z sensem,to i nasi reprezentanci graliby lepiej.Zreszta mi wystarczy to,ze Pan Rzemek stwierdzil,ze musza mniej startowac a wiecej trenowac...Jezeli ktos tak mysli,to moim skromnym zdaniem nie ma pojecia o tenisie stolowym.
23 czwartek, 30 listopada 2006 20:52
Gość
Po 1 w ostatniej grze o awans Górak grał z kentą matsudairą, po 2 kogo obchodzą zwyciestwa naszych w bundeslidze? liga rządzi się swoimi prawami a Błaszczyk ogrywając w lidze wszystkie sławy w ważniejszym pojedynku na turnijeu zawsze dostaje baty! podobnie co z tego ze Basycyzk ograł Shlagera w DMŚ skoro mecz i tak przegrali, co z tego ze błaszczyk, górak i such potrafią ograć wszystrkich ale tylko w meczu o nic gdy przyjdzie im grac wazny mecz z teoretycznie lepszym zawodnikiem to jest porażka. po 3 Panie Kurowski i panie Stefański proszę was przestańcie się już \"pucować\" i chwalić jakie to z was kozaki że znacie tego i tego że rozmawialiscie z tym i z tym, Pucusiom mówimy stop! po 4. Fajna stronka
24 czwartek, 30 listopada 2006 21:04
Gość
witam, to jak mam napisac, ze ktos powiedzial to czy tamto? Mam napisac, ze nie rozmawialem ale wiem? Zeby sie czegos dowiedziec trzeba sie pytac i tyle. Staramy sie spojrzec bardziej optymistycznie na to co nasi prezentuja w tenisie stolowym.Nie chwale sie ze pare osob znam, tylko dzieki temu ze je znam, to moge przyblizyc czytelnikom to co mysla, i to co maja do powiedzenia.
co to znaczy pucowac? pozdrawiam
25 czwartek, 30 listopada 2006 21:54
Gość
Po 1 My się nie chwalimy-tylko stwierdzamy fakty. I nikt z nas nie uważa się za Alfę i Omegę. Po 2 o o zwycięstwa w Bundeslidze jest częstokroć o wiele trudniej, bo zawodnicy tak naprawdę największe pieniądze dostają od klubów i powiązanych z nimi sponsorów. Po 3 najłatwiej jest krytować i bić pianę lecząc własne kompleksy, niż coś konkretnego zaproponować. Po 4 jeśli byśmy nie rozmawiali z pewnymi osobami, to by nie było wywiadów na naszej stronie. I właśnie dlatego stronka jest fajna....

Z.Stefański
26 czwartek, 30 listopada 2006 23:50
Gość
po to dobry Pan Bóg dał ludzią mowę by sobie rozmawiali, ale rzekł też mowa jest srebrem, a milczenie złotem, a umiejetnośc pisania diamentem.
dla was szkoleniowców, menagerów, podstawą oceny są osiagane wyniki zawodników, wyniki te maja różną wagę, ale wyniki te gdy czyta się tylko na papierze nie mówia nic, one sa warte tyle co papier, bo tak naprawde mozna ocenic zawodnika dopiero gdy widzi się jego grę i jego przeciwnika, bo to jest prawdziwa ocena.
i dla tego po N - moja ocena naszych zawodników grajacych w Warszawie, jest bliska negatywnej z malym wskazaniem na plus, bo te gry widzialem, bo widzialem jak grali ich przeciwnicy.
po N\'2 polski tenis stołowy wymaga głebokiej reformy i to jak najszybszej, bo naszych zabraknie na olimpiadzie, a tego było już za duzo!!!1
reformy czas zacząć.
Szkoda, że Pan Marek Rzemek jako \"p.o. szfa wyszkolenia PZTS\" nie proponuje zmian, że szuka kontaktu z ludźmi, którzy chca naprawy polskiego tenisa stołowego, a przecież, jest człowiekiem otwartym i nie tchórzliwym, Panie Marku prosze zacząć, my Panu pomozemy!!!
27 piątek, 01 grudnia 2006 00:24
Gość
po 3 napisałem bo chciałem cos sprawdzic ale wcale tak nie uważam, wiec odwołuję punkt 3 w poprzedniej wypowiedzi cieszę się ze nie został on skasowany
28 piątek, 01 grudnia 2006 09:52
Gość
Zaczyna mnie już drażnić i interesować te \"po.szef wyszkolenia PZTS\". Czy jest rzeczą aż tak trudną wybrać po prostu szefa wyszkolenia , czy to pana Rzemka, czy kogoś innego bez przydomka \"po\".
Z.S
29 poniedziałek, 04 grudnia 2006 19:27
Gość
Panie Rafale, ten sympatyczny kij w mrowisko spowodował różnego typu wypowiedzi: od fachowych po badawcze z naukowego punktu widzenia - kto ma dziadka w Wermachcie, a kto pracuje dla Putina. To że konieczna jest rekonstrukcja administracyjna w PZTS nie jest nowością. Dotychczas nikt z tym sobie nie poradził i nie poradzi w najbliższym czasie. Są pewne przyzwyczajenia, sentymenty, strategie organizacyjne itp. To co wymaga zmian powoduje niepokój, to zrozumiełe. Mam marne wykształcenie, pochodzenie z RPA, ale też propozycję: zebrac zawodników, dobtych trenerów i zapytac ich o oczekiwania. Następnym etapem jest wyznaczenie celów-z tego co wiem to zarówno trener s.Dryszel jak i jego zawodnicy ten już mają wyznaczony. Co zrobi k aby nie było teko typu ogólników co w opracowaniu Pana Rzemka. Mojemu studentowi to nie dałbym za taką analizę oceny dostatecznej. Może mam zbyt wysokie wymagania? Może.
30 poniedziałek, 04 grudnia 2006 19:43
Gość
Panie Andrzeju, to jest dobry pomysł z tym zapytaniem o oczekiwania zawodnikow i trenerow. Problem widze jednak z w tym, ze nasi kadrowicze nie moge powiedziec, ze cos im sie nie podoba, gdyby nawet tak bylo bo pzts jest ich rodzimym zwiazkiem.
Gdyby mial Pan jakies konkretne pomysly nt. ankiety to chetnie bym sie podjal jej przeprowadzenia.
Dziekuje za komentarz i zapraszam ponownie.
31 wtorek, 05 grudnia 2006 09:34
Gość
Szanowny Panie Andrzeju,
delikatnie chciałbym zwrócić uwagę, że nie napisałem analizy (to robią trenerzy odpowiedzialni za zawodników))
tylko pozwoliłem sobie na kilka uwag po Pro Tourze - zwracających uwage na problem pewnego zastoju wynikowego. Nie ukrywam,że liczyłem na wywołanie dyskusji.Nie zawiodłem się choć czasem rozmawiamy o czymś innym.
Moim szanownym oponentom chciałbym wytłumaczyc co rozumiem przez ograniczenie startów.
Otóż jak pewnie zauważyli dyskutujący jeden z naszych reprezebtantów przegrał w turniejach i meczach z
Jakabem 116 na liście światowej, Preslmayerem 253,Hakansonem 87, Robertsonem 195. Uważam ,że zawodnik jest w słabszej formie i dlatego nadal sugerowałbym więcej treningu i pewną przerwę w startach.
Naditerpretacją jest ,że namawiam do ograniczania startów w ogóle.
Nie obrażam sie na nikogo kto ma do powiedzenia cos co pomoże polskiemu tenisowi stolowemu.
Zycze spokojnych świąt
Marek Rzemek
32 wtorek, 05 grudnia 2006 10:27
t/2
Ukazują się podsumowania, komentarze oceniające występ naszych zawodników w listopadowym Warszawskim Pro-Tour. Czy to formalistyczna, skąpa w słowach ocena Marka Rzemka, który z punktu widzenia szefa wyszkolenia PZTS, kreśląc te oceny zapomniał o wszystkich startujących zawodnikach, a szkoda, czyżby nie widział reszty, a może jest to część tajna.
Zbyszek Stefański z dalekich Niemiec skupia się też bardzo na indywidualnych ocenach i to tych zawodników, których zna osobiście, bo o innych też nie wspomina.
Innych publikatorów pominę, bo słabi i nie obecni.
Być może prawda jest taka, że od ponad dekady w polskim tenisie stołowym można zauważyć poważny regres, nie to nie jest regres, ale poważne spowolnienie myśli szkoleniowej, co skutkuje tym co widać.
Oczekujemy wyników, chcemy sukcesów, ale to jest tylko chciejstwo, chciejstwo nie oparte na żadnym materialnym przygotowaniu. Jestem pewny, że władze polskiego tenisa stołowego w pełni sobie zdają sprawę z tego stanu rzeczy, tylko dlaczego nic nie robią z tą sprawą.
A może tak jak Zbyszek Stefański trzeba uważać, że podniesienie poziomu polskiego pingponga jest poprzez emigracje sportową do kraju za Odrą, gdzie nasi czołowi zawodnicy grając w klubach 2 i 3 ligi będą podnosili swój poziom sportowy, to też jest metoda, tylko czy o to chodzi.
Po raz enty postuluję o poważną dyskusję o stanie polskiego tenisa stołowego i to nie tylko w sferze sportowej, a przede wszystkim organizacyjnej. Może wydawać się to dziwne, ale prawidłowa struktura organizacyjna, prawidłowo zbudowana formuła oceny, pozwalają na osiągnięcie dobrego poziomu sportowego na szczeblu podstawowym, by w efekcie końcowym osiągać sukcesy na arenie międzynarodowej.
Tenis stołowy nie zaczyna się w ośrodku Gdańskim, Krakowskim, Drzonkowie, ale w przysłowiowym Pcimiu Dolnym, w UKS-ach, i innych małych ośrodkach sportowych, to tam odnajdują się wielkie talenty, to tam te talenty giną, od tych miejsc zaczyna się tenis stołowy w Polsce. Trzeba pamiętać, że tylko 1% zaczynających ten sport ma szansę osiągnac sukces międzynarodowy, że tylko 10% zaczynających ma szansę coś znaczyć w kraju , i dla tego trzeba dbac o jak największy dopływ młodzieży do tego sportu, by jej jak najwiecej pozostawała w tym sporcie, bo to jest być albo nie być pingponga.
Jak zreformować polski tenis stołowy.
Bez pieniędzy nie da się tego zrobić, czy PZTS posiada pieniądze, nie wiem, żeby na to odpowiedzieć, trzeba przeprowadzić prawdziwy audyt, rzetelny, obiektywny, nastawiony na podmiotowość, nie na personalia, choć bez tego prawdopodobnie nie odbędzie się. To wymaga odwagi, to wymaga kochania tego sportu.
Już teraz bez tego audytu, można by przedstawić co najmniej 4 kierunki w których musi pójść reforma naszego pingponga, są to:
- metodologia szkolenia naszych instruktorów i trenerów, podnoszenie kwalifikacji, system oceny ich pracy,
- reforma rozgrywek sportowych, od najniższego szczebla po najwyższy, tak dla gier drużynowych jak i indywidualnych,
- finansowanie sekcji, klubów, związku, zawodników, dyscypliny
- medialność dyscypliny, przyjazność środowiska dziennikarskiego, własne fachowe czasopismo środowiskowe.
Co kryje się pod tymi hasłami, kierunkami, to wymaga ogólnośrodowiskowej dyskusji, PZTS powinien stanąć na wysokości zadania i powołać zespół, który przeprowadzi taki audyt, który przygotuje propozycje takich zmian, którego praca będzie jawna, który potrafi wciągnąć do współpracy całe środowisko, bez względu na osobiste animozje, powinna liczyć się tylko fachowość, obiektywizm.
Czy tak się stanie, czy środowisko stanie na wysokości zadania, nie wiem, wiem, że bez tego porozumienia, wyprzedzą nas, w popularności zawodnicy warcab stupolowych, a sportowego zawodnicy TONGA, a my staniemy się dostarczycielami zawodników do regionalnych lig tenisa stołowego krajów dalekich, zamorskich, jak Polinezja.
Profesjonalna struktura organizacyjna, zarządzana w sposób fachowy, jawność działania, obiektywna skala ocen, to jest nam potrzebne do podniesienia poziomu sportowego naszego tenisa stołowego.
33 wtorek, 05 grudnia 2006 12:44
Gość
Ja nie widzę jedynej drogi podniesiena poziomu tenisa u nas tylko poprzez emigracją najlepszych. Proszę uważniej czytać moje artykuły. Szczególnie te ostatnie.

Z.Stefański
34 środa, 06 grudnia 2006 08:58
t/2
Panie Zbyszku, być moze to uogólniłem, ale dla potrzeby tego tekstu, wybrałem własnie ta sugestię.
Bo tak naprawdę, co się proponuję naszym zawodnikom, jaka ściezke rozwoju i sukcesu, gre bundeslidze.
Pamietam, ze podobne problemy miał ponad 30 lat temu tenis ziemny, działacze poszli po rozum do głowy i co teraz mamy. tylko, ze ci działacze byli tam za Renem, a unas zostało po staremu, i tak samo jest z tenisem stołowym, mimo reform światowych my nadal bedziemy tkwic w środkowym PRL.
Panie Zbyszku my potrzebujemy reform i to głebokich, bo bez nich nic nam po sukcesach pojedynczych zawodnikow, tego sportu juz nie bedzie w Polsce.
My potrzebujemy reformy nie tylko w szkoleniu ale tez w mysleniu.
PZTS w tak prostej sprawie jak wykaz (baza danych) instruktorow i trenerow nie potrafi nic zrobic, a przeciez, chodzi o to by miec taka wiedze, zawodnikow rejestrujemy a trenerow nie.
Panie Zbyszku nam jest potrzebna prawdziwa dyskusja srodowiskowa, a nie gdanie po proznicy, nam jest potrzeba szczerej rozmowy o tym co boli, co przeszkadza, co trzeba zmienic, a nie pisanie o tym, czy tamtym zawodniku, bo z tylu za nami kolejka do tego sportu sie kurczy, maleje i niedlugo nikogo nie bedzie to interesowac.
a jest to czas ostatni by zaczac za to brac, bo wbrew pozorom jest dobra koniunktura dla sportu, dla kazdego, jezeli sie potrafi sie wskoczyc do tej kolejki.
i to tyle Panie Zbyszku, jezeli poczul sie panu urazony za wyrwany kontekst to przepraszam, nie chodzilo mi o to.
35 środa, 06 grudnia 2006 10:17
Gość
Wiem, że nie o to panu chodziło. I nie poczułem się urażony. Ja staram się dać alternatywne rozwiązania. Jeśli nie emigracja totalna to może tylko gra na dojazdy za granicą, a treningi w Polsce. Jak trenowanie ośrodkach, czy w dobrych klubach to w szerokiej, zróżnicowanej grupie treningowej. Jak zainwestowanie w 2-3 dobrych zawodników to i może w jednego dobrego trenera, który będzie mógł z tego wyżyć. Jak nie w być może zbyt liczne biuro PZTS to w kilka międzynarodowych obozów itd.
Cieszę się z tego, że unas trwa dyskusja merytoryczna, a nie wypluwanie brudów.

Z.S
36 czwartek, 07 grudnia 2006 13:19
Gość
Mimo, że mam trochę mało czasu spróbuję podzielić się kilkoma refleksjami dotyczącymi szkolenia. Może kiedyś, gdy znajdę troche czasu napisze o tych kilku pokoleniach niespełnionych polskich nadziei, bo przecież po Grubbie i Kucharskim tylko pokolenie Błaszczyka i Krzeszewskiego coś osiągnęło. Mieliśmy w międzyczasie zarówno w kategorii dziewcząt jak i chłopców medale Mistrzostw Europy, dlatego wydaje mi się, że nasza \"myśl szkoleniowa\" nie była najgorsza. Pomijając możliwości ekonomiczne wydaje mi się,że znalazłem dosyc ważną przyczynę tak dużej różnicy w sporcie seniorskim między nami a Niemcami. Po prostu SELEKCJA - wystarczy spojrzec na ilość czynnych zawodników w Polsce i Niemczech. W mądrych naukowych opracowaniach udowodniono, że aby mieć szansę zdobycia medalu olimpijskiego trzeba mieć do dyspozycji podczas szkolenia 10000 zawodników, a my chcemy z przysłowiowych czterech wybrać trzech świetnych. Jest jeszcze jedna ważna rzecz - o ile wie to porządny zachodni klub (np. piłkarski) zanim wyda 1 euro na zawodnika poddaje go bardzo szczegółowym badaniom lekarskim (sprawnościowym, wydolnościowym,psychicznym, psychomotorycznym). My w polsce inwestujemy duże pięniądze w szkolenie w ośrodkach na podstawie \"nosa trenerskiego\". Nikt nigdy nie zadał sobie trudu zbadania predyspozycji do tenisa, czym zajmuje się psychomotoryka. Sam trochę z ciekawości zajmowałem się tym zjawiskiem (temat mojej pracy dyplomowej)w ramach kadry województwa i myślę, że jest to jeden z elementów ważnych i niezbędnych do osiągnięcia sukcesu w sporcie seniorskim.
Pozdrawiam - Jarek Maruszczk
37 czwartek, 07 grudnia 2006 15:30
Gość
Ciekawe i mądre spostrzeżenia.
Myslę, że warto zorganizować taką grupę ludzi, zawodników, działaczy i zebrać w jednym miejscu. Poprowadzić seminarium pod ciekawym tytułem. Zrobić z tego ciekawy materiał, rozdać uczestnikom. A wnioski przedstawić PZTS i trenerom kadry. Przynajmniej będzie z tego jakiś pożytek lub początek czegoś innego.

Z.Stefański

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Zbyszek Liszewski pisał
Sylwek powinien na klęczkach iść do Częstochowy.Wykorzystać …
poniedziałek, 06 lutego 2012 22:55 Więcej …
przez Sumienie

Fertikowski: czujemy oddech Drzonkowa
Lucek sie boi konfrontacji z ohem Uśmiech wiadomo ze by nie mial …
poniedziałek, 06 lutego 2012 20:38 Więcej …
przez oh

Zbyszek Liszewski pisał
Dziwią mnie te komentarze. Wywiad jest już od 4 lat na stron…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:55 Więcej …
przez ZZZ

Zbyszek Liszewski pisał
Smutna prawda jest taka, że Licha dobry, ale naiwny człowiek…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:44 Więcej …
przez Mario AWF