Skip to content

Home Komentarze Odpowiedź
Odpowiedź PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
czwartek, 20 stycznia 2011 06:11

Zgodnie z obietnicą publikujemy odpowiedź na zarzuty w opublikowanym przez nasz portal materiale w artykule pt: Drukowanie meczy?

 

17 stycznia 2011r. na stronie internetowej time-out.pl opublikowano artykuł, w którym w sposób niedopuszczalny został obrażony reprezentowany przeze mnie klub KS „Łańcut” oraz ja osobiście. W opublikowanym artykule zacytowano anonimowy i oszczerczy tekst.

Odnoszę się do niego wyłącznie z uwagi na powagę portalu, który go upublicznił.

Lider IV ligi podkarpackiej – drużyna KS „Łańcut” II w I rundzie rozgrywek na 11 spotkań wygrała 10 i jeden zremisowała. Na koniec rundy przewaga nad drugą drużyną wynosi 2 pkt, a nad trzecią 3 pkt. Artykuł sugeruje, że zespół zachował się niesportowo, celowo tracąc punkt w meczu 10 kolejki. Absurdalność takiego myślenia jest oczywista z kilku względów:

1)    W przypadku zwycięstwa drużyny zajmującej 3 miejsce na drużyną zajmującą drugie miejsce KS „Łańcut” II mogłaby sobie pozwolić na 2 porażki w rundzie rewanżowej (wysokie zwycięstwa 10:3 i 10:5 nad kolejnymi drużynami), a w obecnym przypadku 2 porażki mogą oznaczać spadek na 2 miejsce i brak awansu bezpośredniego

2)    KS „Łańcut” zgłosił do rozgrywek 4 drużyny i 27 zawodników, w tym 11 zawodników w wieku kadet, młodzik i żak.

Celem startów, obok zdobycia możliwie wysokiego miejsca jest maksymalne „ogranie” zawodników młodych. Stąd szczególnie w drużynach grających w niższych ligach preferowani są zawodnicy młodsi.

W drużynie, której dotyczy zarzut w I rundzie zagrało 11 zawodników, więc rotacja składu była wysoka. Gdzie mają grać młodsi zawodnicy, jeśli ich każdorazowe pojawienie się w składzie spowoduje zarzut niesportowego zachowania?

Każdy klub prowadzi swoją politykę kadrową i dąży do osiągnięcia celów sportowych. Jednakże nie można odbierać kierownictwu zespołu prawa do swobody w kształtowaniu składu.

Rolą drużyn rezerwowych jest wprowadzanie do rozgrywek nowych zawodników, co też jest czynione.

Opublikowany tekst nie został podpisany.

Świadczy to o nierzetelności jego autora, o strachu przed odpowiedzialnością za wypowiedziane słowa.

Jedyną drużyną, która mogła liczyć na awans do czołowej „6” w przypadku porażki drużyny LKS I Stobierna Krzywe jest drużyna UKS Spartakus ZET-BUD I Kolbuszowa. Czy drużyna faktycznie miała szansę na zajęcie 6 miejsca nie da się tego dokładnie zweryfikować, ponieważ pomimo upływu terminu (16 stycznia) rozegrania ostatniej kolejki I rundy do dnia dzisiejszego (19 stycznia 2011r.) nie został dopełniony obowiązek poinformowania POZTS o wyniku meczu, nie wpłynęło też żadne pismo dotyczące zmiany terminu meczu.

Podobnie jak wyniki niemal wszystkich (za wyjątkiem zespołu LKS Brzostowianka II Brzostek, który grał z KS II Łańcut) drużyn zajmujących miejsca poniżej 6 !

Takie postępowanie narusza rozdział XII, pkt. 9 Regulaminu rozgrywek IV ligi, co powinno skutkować obustronnym walkowerem, bądź ukaraniem drużyny gospodarzy za niedostarczenie protokołu meczu do organu prowadzącego rozgrywki.

Ponadto trudno zrozumieć zarzut ze strony drużyny aspirującej do awansu do czołowej „6”, która  na 10 rozegranych spotkań przegrała 6, w tym z drużyną LKS I Stobierna. Ponadto jedno ze zwycięstw to zweryfikowana na zwycięski walkower porażka z drużyną LKS Brzostowianka II Brzostek.

Przyczyn braku awansu do czołowej „6” naprawdę nie należy szukać u innych drużyn, tylko u siebie.

Mecz pomiędzy KS II Łańcut a LKS I Stobierma Krzywe odbył się terminie zgodnym z kalendarzem rozgrywek, w miejscu zgłoszonym do rozgrywek, a na zawody był wstęp wolny.

Każdy mógł przyjść i obserwować mecz. W meczu zagrali zawodnicy zgłoszenie do rozgrywek w odpowiednim czasie, posiadający licencje zawodnicze.

O jakichkolwiek nieprawidłowościach każdy mógł powiadomić organ do tego powołany, czyli Wydział Gier i Dyscypliny POZTS w Rzeszowie.     

Prezes Zarządu KS „Łańcut”

Grzegorz Kielar

 

Komentarz: Artykuł pt: Drukowanie będzie opublikowany i przywrócony ponownie (wraz z komentarzami) pod warunkiem podpisania się pod nim autora (-ów) i odpowiedniej autoryzacji.

Zbigniew Stefański

 

 
Komentarze (5)
1 piątek, 21 stycznia 2011 15:29
Martinez
Witam. 20 stycznia minął, a w dalszym ciągu nie ma wyników konkursu. Kiedy będą?
2 piątek, 21 stycznia 2011 20:09
Jerry
Rozumiem, że ktoś może poczuć rozczarowanie lub nawet pewien niesmak, ale tak bywa zawsze, jeżeli doprowadza się do sytuacji, w której losy własne zależą od postawy innych. Jeżeli drużyna z Łańcuta zgłosiła do rozgrywek skład zgodnie przepisami (w tej chwili pomińmy osąd, czy te przepisy są rozsądne), to ma prawo wystawiać do dowolnego meczu dowolnych zawodników spośród zgłoszonych. I jeżeli w toku rozgrywek wyrobiła taką przewagę, że może sobie pozwolić na grę w końcówce rozgrywek składem rezerwowym, to ma do tego prawo. Gdyby Łańcut podjął działania niezgodne z przepisami lub sprzeczne z ogólnie przyjętymi normami współżycia społecznego, nawet tzw "niepisanymi", to oczywiście możnaby go oskarżać, ale w opisanej sytuacji winna jest tylko ta drużyna, która swoje losy oddała w cudze ręce, bo nie potrafiła udowodnić przy stole swojej siły gry. Przykładem takiej nieuczciwości, niezgodnej z powszechnie przyjętymi niepisanymi normami zachowań, są Nadarzyn i PZTS, które bez uzgodnień z Elektrykiem Toruń ustaliły zmieniony termin rozgrywania meczu 1-ligowego. I tutaj nic nie jest w stanie usprawiedliwić ani działaczy Nadarzyna, ani p. Małeckiego i PZTS-u, bo termin spotkania jest przede wszystkim sprawą pomiędzy spotykającymi się stronami, a nie pomiędzy jedną z nich a PZTS-em. Czy potrafimy sobie wyobrazić sytuację że np. przedstawiciele firm X i Y umawiają się na spotkanie biznesowe, a potem firma X uzgadnia z innym podmiotem (choćby i samym Ministrem!) że chce przełożyć spotkanie na inną godzinę, bo ta mu nie pasuje? I minister... ZGADZA SIĘ, a informacji o tym nie tylko nikt nie przekazuje bezpośrednio firmie Y, tylko umieszcza ją w internecie albo gazecie w nadziei, że ktoś z firmy Y ją przeczyta? A właśnie tacy ludzie są działaczami naszego sportu! I to jest problem, a nie to, że Łańcut wyrobił sobie taką przewagę, że ostatnie mecze mógł grać młodzikami "nie potrafiącymi trzymać rakietki w ręku"! Pozdrawiam obie strony i życzę dogadania się
3 piątek, 21 stycznia 2011 22:53
snack
zgadzam sie jerrym, podobnie wyglada sprawa z kamilem tomaszukiem o ktorej glosno na mazowszu, gdzie zawodnik w trakcie sezonu porzuca klub za zgoda pzts i przenosi sie do holandii, skandal polega na tym ze macierzysty klub nic o tym nie wie. a zeby bylo jeszcze smiesznie tenze pzts obciaza klub oplata transferowa za przejscie zawodnika z klubu do klubu. i kto tu tak naprawde rzadzi, kluby czy pzts???
4 sobota, 22 stycznia 2011 14:30
Jerry
Dzięki, snack, ale to nawet nie jest kwestia "kto rządzi" tylko prawa i bezprawia. Działania PZTS są zyczajnie bezprawne i dopóki któryś z klubów za taki numer po prostu nie pozwie PZTS do sądu z żądaniem wysokiego odszkodowania, po którym PZTS najzwyczajniej w świecie upadnie, dopóty lepiej nie będzie, bo działacze PZTS mają mentalność ukształtowaną w poprzedniej epoce, w której normą była dowolność działań nomenklaturowej władzy, a obowiązek przestrzegania przepisów ciążył jedynie na tzw "szarej masie". Sprawowanie urzędów było rodzajem przywileju, którym nomenklatura ewentualnie łaskawie dzieliła się ze swoimi wybrańcami. A że mentalności nikt nie jest w stanie zmienić, więc oczekiwanie cudu nawrócenia jest przejawem naszej głupoty: bez radykalnej zmiany kadr rządzących oraz struktur TS w Polsce nic na lepsze się nie zmieni. A zmiana jest możliwa tylko poprzez przekierowanie strumienia pieniędzy, docierającego do struktur i działaczy. Innym przykładem szkodliwości działań PZTS jest stosowaie zasady bezpłatnego wstępu na tak komercyjne imprezy jak PolishOpen. Jest to ewidentne działanie na szkodę PZTS, i tą szkodę da się nawet konkretnie wyliczyć. Bo nie wierzę, żeby w całej Warszawie nie było nawet kilkuset osób, gotowych do zapłacenia tych 2-5-10-ciu złotych wstępu, żeby obejrzeć czołówkę Polski i Europy w grze. A gdyby tak rzeczywiście miało być, to trzeba przenieść PolishOpen w taki rejon, gdzie więcej osób uprawia ten sport i prawdopodobieństwo zainteresowania turniejem byłoby większe, np. do katowickiego Spodka. A może do wrocławskiej Hali Ludowej czy bydgoskiej Łuczniczki? Trzeba spróbować a nie tłumaczyć się że jest jak jest bo inaczej być nie może. Pozdrawiam
5 sobota, 22 stycznia 2011 17:34
Tenis
Mam pytanie do pana Stefańskiego słyszałem że będzie pan otwierał forum o ts można wiedzieć czy to prawda i poznać przybliżony termin otwarcia ?? Sorry że tu ale nie wiedziałem gdzie indziej można to napisać Bardzo szczęśliwy

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Wieści z Superligi
panie zygmuncie stefanowiczu czy jakos tak. jak ma na imie m…
piątek, 18 maja 2012 07:16 Więcej …
przez eldo

Wieści z Superligi
jacek . ty jakl nie masz pojecia to po co piszesz bzdety. sa…
piątek, 18 maja 2012 07:14 Więcej …
przez stefan stefanski

Jakimi czopami grać?
Orty panie marek1. Orty!
środa, 16 maja 2012 17:11 Więcej …
przez Ibiz

Jakimi czopami grać?
...od lat grałem ze swoimi zawodnikami okleinami gładkimi. G…
środa, 16 maja 2012 16:51 Więcej …
przez marek1