Skip to content

Home Komentarze Marzenia prezesa
Marzenia prezesa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
sobota, 08 stycznia 2011 07:36

Jak się dowiadujemy p.o Prezesa PZTS - u sprawuje pan Ryszard Weissbrodt.

Po nieco zaskakującej choć dla mnie zrozumiałej rezygnacji Andrzeja Kawy (pogratulowałem mu odważnej decyzji, bo chciał przeprowadzić rewolucyjne zmiany - jednak bez akceptacji Prezydium) stery naszej dyscypliny przejął doświadczony działacz od zawsze będący w dyscyplinie.

Znam pana Weissbrodta od zgoła 30 lat.

Przez wiele lat razem współpracowlaiśmy ze sobą na różnych płaszczyznach z różnym skutkiem.

Cenię go za umiar, filozofię środka, kulturę wypowiedzi, pewną klasę i błyskotliwy umysł.

Jednak nie mam zamiaru pisać tylko o zaletach naszego bohatera.

Największą wadą pana Ryszarda moim zdaniem jest nagminna chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich.

Poświęca też za dużo czasu na tzw. gry salonowe zamiast skupić się na rzeczywistych problemach dyscypliny.

Wszystko musi przejść przez jego ręce i o wszystkim musi wiedzieć.

Bardzo też niechętnie oddaje innym osobom kompetencje i możliwość podejmowania samodzielnych decyzji.

Parokrotnie sam tego doświadczyłem współpracując swojego czasu w  OZTS Gdańsk, czy ROZS.

Będąc np. trenerem kadry wojewódzkiej ze zdziwieniem doświadczałem, że to nie ja decyduję o nominacjach do kadry.

Ciągle gdzieś w tle była postać prezesa, który pociągał za przysłowiowe sznurki.

Takich przykładów mógłbym mnożyć, ale nie o to mi tutaj chodzi.

Pracując od lat w Niemczech od lat widzę jak w różnych instytucjach na kadencje, a nawet na dekady planuje się politykę ich prowadzenia.

Chętnie też oddaje się część kompetencji nowym, bardzo często młodym ludziom.

Myślę, że ta chroniczna niechęć p. Weissbrodta do podejmowania takich działań ogranicza efekty jego pracy i zaskutkowała brakiem pełnowartościowych następców – działaczy w pomorskim tenisie stołowym.

Myślę jednak, że mimo wszystko decyzja o powołaniu na stanowisko p.o Prezesa PZTS-u to dobry wybór w kontekście 2 bardzo ważnych imprez czekających polski tenis stołowy.

Pro Tour, a przede wszystkim historyczne dla nas ME to imprezy przez które powinien nas przeprowadzić człowiek doświadczony i znany w środowisku.

Jedno jest pewne: p. Weissbrodt nie przyszedł do dyscypliny dla pieniędzy.

Przyszedł z zamiłowania do sportu któremu poświęcił całe swoje życie.

Obecne stanowisko, a może ewentualna późniejsza prezesura to ukoronowanie jego kariery i zapewne realizacja marzeń o takim stanowisku.

Na ten czas to właściwy człowiek na właściwym miescu.

Wierzę, że będzie to czas chwały i wykorzystania historycznej szansy promocji naszej dyscypliny, a nie czas stagnacji i kompromitacji.

Pan Weissbrodt musi jednak zrozumieć 2 rzeczy:

- sam  nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć

- czas wychowywać następców, którzy poprowadzą dyscyplinę dalej

Zbyszek Stefański

Ps.

Mam nadzieję panie prezesie, że poza ewentualnymi błędami ortograficznymi w moim tekście znajdzie pan też inne obszary do przemyśleń.

Pozdrawiam Z.S

 

 
Komentarze (20)
1 sobota, 08 stycznia 2011 10:31
Ibiz
Zbyszku zgadzam się z Tobą w 100%. Jeśli chodzi o warstwę faktograficzną, natomiast jeśli chodzi o interpretacje to znowu wpadasz w "zbyszkowanie". To co dla ciebie jest wadą, dla innych jest zaletą. A dla sprawy (rozwoju tenisa stolowego, czekających nas ME, zmian strukturalnych potrzebnych dyscyplinie) to moze być i bedzie bardzo ważne. Jest prezes czlowiekiem środka a nie czlowiekiem idącym na wojnę z każdym i o wszystko. Przypomne ci pewien fakt z dalekiej przeszlości. Gdy nastal prezes Klys i wszyscy szybko zrozumieli że jedynym wyjsciem jest wyslanie go na śmietnik tenisowej historii to prezes zadbal by poprzez gdańskie struktury Adam Giersz byl gdańskim delegatem. Może to bylo sterowanie ludźmi ale on widzial trochę dalej niż sklad kadry wojewódzkiej, w której mlody trener mógl nie umieścić jakiegoś perspektywicznego gracza i którego talent widzial na razie tylko prezes. Powiem ci tak: rzeczy nie zawsze wygladają tak jak widzi się je teraz w danym momencie a efekt jest widzialny później. Pozdrawiam Zbyszku
2 sobota, 08 stycznia 2011 18:57
a'ka
Zastanawiać może, dlaczego ofensywnie i reformatorsko grający A.Kawa, wsparty skutecznie przez walne zgromadzenie PZTS - 14 lutego 2009r. miał kłopoty z realizacją rewolucyjnych zmian? Czyż nie zostało zapalone zielone światło? W liście otwartym z dnia 5 czerwca 2009, na pierwszy plan wybijał się zdrowy duch reformatorski i optymizm, przy pełnym wsparciu zarządu. Wygląda na to, że z "ziarna, które zostało zasiane", porosły łany chwastów, a pielęgnacją ich w dalszym ciągu, zajmie się schludny doktryner i tyran. Nie przypominam sobie medialnego przekazu, sygnanów A.Kawy, zabiegającego o dodatkowe "rewolucyjne zmiany". Przynajmniej wiedzielibyśmy, jakie są intencje byłego prezesa i wiedzielibyśmy, kto odpowiada za ich dywersyfikację. Mielibyśmy jasność, że chciał dobrze, ale mu nie pozwolono. W tej sytuacji, jakieś osobiste, pokątne usprawiedliwienia brakiem akceptacji Prezydium, to jakieś dyrdy smyrdy dla naiwnych.
3 sobota, 08 stycznia 2011 19:18
Jerry
No i mamy kolejny dowód na to, że zmiana jednej czy nawet kilku osób i to najwyżej postawionych NIC NIE ZMIENI, bo po pierwsze tzw opór materii (czyli sitwy działaczy wszystkich szczebli) jest zbyt wielki, a po drugie: obecny system* nie został stworzony z myślą o rozwoju polskiego sportu, lecz o wygodzie tychże własnie działaczy, pozostających w różnym stopniu powiązań ze światem polityki. Dlatego w tym systemie "zapomniano" o umieszczeniu jakichkolwiek sformułowań, które mogłyby służyć jako kryteria oceny działaczy i całych związków sportowych. Wszystko zależy zatem wyłącznie od dobrej lub złej woli działaczy i ich chwilowego widzimisię. A gwarantem trwałości i nienaruszalności tego układu ma być Ministerstwo Sportu, więc jeżeli coś ma się zmienić trwale w kierunku dodatnim, to - jak już kiedyś pisałem - należałoby rozpocząć od LIKWIDACJI MINISTERSTWA! * pod pojęciem "system" należy rozumieć przede wszystkim system FINANSOWANIA polskiego sportu.
4 sobota, 08 stycznia 2011 20:54
xxx
Jak ich wykopać ze zwiazków wojewódzkich i tak dalej ...
5 sobota, 08 stycznia 2011 21:07
Jerry
Jak ich wykopać? Przecież napisałem już powyżej: zakręcic ministerialny kurek z mamoną a sami się porozłażą. Tylko to ich trzyma, bo przcież nie "chęć działania na rzecz polskiego sportu". Pozdrawiam
6 niedziela, 09 stycznia 2011 10:23
Zibi
Swięta prawda kluby które są na garnuszku państwa patrz AZS istnieją ale w agonii.Na początku lat 90 kiedy zamknięto kurek klubom sportowym większość z nich padła ale po jakimś czasie odbudowała się na nowych zdrowych zasadach bez działaczy z epoki PRL.
W tenisie stołowym począwszy od klubów przez województwa az do centrali przewarzają działacze z PRLU a oni nic nie zrobią oni czekają aż ktoś im pieniądze przyniesie.
Zobaczcie co stało się gdy Państwo przestało finansować LOK ,WOPR i inne organizacje tego typu.Natychmiast przestali tam pracować emerytowani policjanci , wojskowi ,sbecy.
Teraz te organizacje powoli zaczynają działać ale to potrzeba czasu .Taka sama sytuacja musi nastąpić w naszej ukochanej dyscyplinie
7 niedziela, 09 stycznia 2011 10:43
,,,
panie Zbyszku jednak ten pański pozytywny bohater ma jednak coś za uszami, o czym czytałem na stronie agamaru.
Jerry ma racje, coś się zmienia od dołu, jednak brak przełożenia na wyższe poziomy, które tkwią w mentalnym PRL-u, młodzi którzy wejdą w te opary, podobnie jak palacze opium staja się bezwolni i podatni na zaduch z poprzedniej epoki.
na Mazowszu wybuchła sprawa Kamila Tomaszuka, gdzie jak wróble ćwierkają pzts bez zgody klubu macierzystego, bez powiadomienia tego klubu, zwolnił zawodnika go z tego klubu, i dał zgodę na grę w lidze holenderskiej. Jak pan myśli panie Zbyszku czy pański protegowany wyraził na to zgodę, bo zdaje się to podlega jego jurysdykcji.
8 niedziela, 09 stycznia 2011 11:48
a'ka
Pozbawienie się finansowania dyscypliny przez ministerstwo jest delikatnie mówiąc – nonsensem.
Funkcjonowanie i rozwój tenisa stołowego, to nie tylko działalność klubów AZS. To również – być albo nie być – dyscypliny w wielu miastach, miasteczkach i wsiach. Dlaczego pieniądze z naszych podatków miałyby być przerzucone na finansowanie prowadzenia niechcianych wojen.
Problem w tym, że nie potrafimy wydelegować i wybrać odpowiednich ludzi, do stworzenia poprawnie działającego systemu, do właściwego gospodarowania pieniędzmi.
PZTS powinien w swej kadencji na walne zgromadzenie zbierać się nie raz na cztery lata, a dwa razy. Po pierwszym roku działalności zarząd winien być rozliczony, jak po okresie próbnym i oceniony z działań. Dostaje wotum zaufania, albo nie – jeśli działa nieproduktywnie i nieskutecznie. W innym wypadku jest skazany na dotrwanie do końca kadencji, z powodu chybionego wyboru, na przewodzenie doktrynerowi i tyranowi, w którego rękach władza jest niebezpieczna na rozwoju tenisa stołowego. I jest to czas stracony.
Poza tym PZTS jest pozbawiony jakiejkolwiek kontroli ze strony środowiska t.s.
Powołanie Rady Zawodniczej przy PZTS (związku zawodników w związku), nadzorującego działalność PZTS, byłoby stworzeniem mechanizmu samokontroli.
W obecnych realiach zawodnicy są ubezwłasnowolnieni i nie mają wpływu na zarządzanie tenisem stołowym. Że jest to możliwe, udowodnił Marek Plawgo (sprinter i płotkarz), zakładając Radę Zawodniczą przy PZLA i jest reprezentantem interesu zawodników w Zarządzie PZLA.
9 niedziela, 09 stycznia 2011 14:35
Polska prawda
Na dzień dobry należy pomyśleć nad osobą Sylwestra Małeckiego w polskim pingpongu. Gdyby żył ś.p. Andrzej Grubba, to zapewne wspomnianego p. Sylwka w polskim sporcie już dawno by nie było. Czas na zmiany, czas na popędzenie dobre 70 % ludków z Centrali PZTS'u.
10 niedziela, 09 stycznia 2011 19:29
Ibiz
No jak Pana Sylwka wiatr historii w końcu wywieje z polskiego TS to uroczyście oświadczam, że stawiam flache w "tenisowej" i zap[roszę na kielicha każdego kto się pod tym podpisuje.
11 niedziela, 09 stycznia 2011 20:38
grand
przyjezdzam wtedy do gdanska i tez cos przywioze,choc zastanawia mnie tez inny fakt.jak wyczytalem na agamarze to cala sprawe zalatwil chyba trener kadry juniorow p.szfrenek.nie wydaje wam sie dziwne malecki, szafranek jezeli jeszcze sie ludzicie -to sa naczynia polaczone.wszystko jest sterowane przez ludzi z gdanska.musimy wszystko przeniesc do gdanska wszystkich trenerow kadr ,dzialaczy a wtedy cala polska bedzie pracowala na nierobow ale cwaniakow z gdanska.wypieprzyc maleckiego jesem za i tez postawie flache ale nie w tenisowej bo ci ludzie to tez ludzie sylwka!!!
12 niedziela, 09 stycznia 2011 21:58
...
Małecki - nerwowy i arogancki typ
13 poniedziałek, 10 stycznia 2011 11:36
QQRYQ
Wirujące zło Na Małeckiego jest tylko jedna metoda:
przetrzymać jego atak krzyku i gestykulacji.

Dalej (zazwyczaj)brak mu siły i cierpliwości w dyskusji oraz argumentów.

Następnie na wszystko się zgadza i..... odwleka wszystko w nieskończoność.
14 poniedziałek, 10 stycznia 2011 15:21
Ibiz
Nerwowy i arogancki to jest np Kaczor. To cham i to bez jakiegokolwiek wykształcenia i szczypty kultury. Obcowanie z nim cofa człowieka w rozwoju. Inna sprawa, że pisanie o nim to nobilitacja dla tej persony.
15 poniedziałek, 10 stycznia 2011 17:56
jaho
mam pytanie do Pana redaktora: gdzie są zamieszczone marzenia Pana Prazesa jak w tytule zapowiedziano? Filozoficzna ocena sytuacji jest podobna jak wybrano Kawę, chciałoby sie napisac : miałeś chamie złoty róg...ostał ci się jeno sznur;
Od gadania i filozofowania nie zbudowano piramid i innych budowli, trzeba się zabrać do roboty,a jak wynika z doświadczeń - do roboty nie ma chątnych, Hajder gdy wykonuje ROBOTĘ to jest okrezlany przez zzz że " kładzie imprezy" - pytam ponownie które położył, prosze o przykłady konkretne a nie o opinie filozofów
pozdrawiam brać tej branży z przeświadczeniem iż zjazd notabli regionalnych ponownie wybierze FILOZOFA
16 wtorek, 11 stycznia 2011 08:07
eli538
Ludzie pomóżcie bo nie pamiętam! Czy to ten gość prowadził we wprześniu półfinały w Ciechanowie?
17 wtorek, 11 stycznia 2011 09:27
a'ka
Z tekstu wynika, że ukoronowaniem marzeń jest funkcja prezesa, a ponieważ z rysunku charakterologicznego przeziera dość wyraźnie osobowość despotyczna, nowy prezio czuje się zapewne, jak prosiaczek w marchewce. Innych marzeń niema i nie jest to chyba wynikiem ingerencji cenzury. Po prostu ich nie ma, bo wieloletnia działalność, nie była naszpikowana błyskotliwymi pomysłami, u których podstaw leżą marzenia.
Na całe dla nas nieszczęście, "zjazd notabli" nie ma szczęścia w znalezieniu "FILOZOFA", czy filozofów, a to właśnie w filozofowaniu należy upatrywać koncepcji. Pomysłu, obmyślonego planu działania. Dzięki temu zbudowano tak trwałe budowle jak piramidy. Chińską piramidę tenisa stołowego również. Najpierw mądra myśl, a potem "zabrać się do roboty" Bez tej logiki, zarządcy i robotnicy naszej rzeczywistości, kręcą się w mrówczej szamotaninie, po megalitycznym znaku nieskończoności - budując wieżę Babel. Bez Integralnego Tenisa Stołowego - za Mickiewiczem - nie pchną tej bryły nowymi tory. Przyznam rację, w symbolice piramidy zawarta jest istota powodzenia renesansu tenisa stołowego w Polsce. Polecam ten symbol medytacji.
18 środa, 12 stycznia 2011 10:32
pozdro
Zgoda na pełnienie jakiejkolwiek funkcji w polskim tenisie stołowym to duża odwaga, bo na starcie istnieje 99% prawdopodobieństwa że będzie się "bezinteresownie" oplutym przez wybitnych "dziennikarzy" internetowych oraz ich klakierów - tak dla podtrzymania polskiej tradycji.
19 środa, 12 stycznia 2011 12:08
a'ka
Na niejawności życia PZTS, cierpi jak zwykle krytyka. A zapewniano, że teraz to już będzie naprawdę transparentnie. Ta ucieczka w niejawność i niejasność, wokół zmian kierownictwa, spowodowała sytuację zawierającą sprzeczności, które ją rozsadziły. W atmosferze smrodu jak diabli, śmieszy mnie to zaciemnianie i perfumowanie. Gdy statek tonie, na nic dumnie powiewająca flaga.
20 środa, 12 stycznia 2011 15:26
???
a kto jest HAJDER pelno promocji tej osobki na wszystkich stronach z ts, nastepny dygnitarz z teczki?

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Wieści z Superligi
panie zygmuncie stefanowiczu czy jakos tak. jak ma na imie m…
piątek, 18 maja 2012 07:16 Więcej …
przez eldo

Wieści z Superligi
jacek . ty jakl nie masz pojecia to po co piszesz bzdety. sa…
piątek, 18 maja 2012 07:14 Więcej …
przez stefan stefanski

Jakimi czopami grać?
Orty panie marek1. Orty!
środa, 16 maja 2012 17:11 Więcej …
przez Ibiz

Jakimi czopami grać?
...od lat grałem ze swoimi zawodnikami okleinami gładkimi. G…
środa, 16 maja 2012 16:51 Więcej …
przez marek1