| Czopiarze - gorsi zawodnicy? |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| piątek, 19 grudnia 2008 17:25 | |||
Kontrowersyjne zmiany szkodzące popularyzacji tenisa stołowego od lat są zmorą wielu zawodników i trenerów. Co rusz trzeba się przystosowywać do przecież często rewolucyjnych nowych przepisów, które moim zdaniem paradoksalnie do zamierzeń szkodzą naszej dyscyplinie sportu. Dziś skupię się na zmianach dotyczących zawodników i zawodniczek grających czopami.![]() Piszę to nie dlatego, że sam jestem zawodnikiem defensywnym grającym długimi czopami. Przeciwnie, mam do tego zdrowy dystans i szkolę zawodników w 90% preferujących ofensywny sposób grania w tenisa stołowego. Wiem też, że zawodnicy atakujący mają o wiele większe prawdopodobieństwo osiągnięcia szczytów pingponga, niż gracze defensywni, czy grający stylem kombi. Dzieje się tak dlatego z jednej prostej przyczyny. Rotacja dolna nadawana przez zawodników defensywnych jest wolniejsza od rotacji górnej. Z tego powodu przeciwnik ma więcej czasu na reakcję i odpowiednie przygotowanie się do następnej piłki. Więcej szkody tenisowi stołowemu i jego popularności wśród kbiców i mediów wyrządziła już gra na świeżym kleju na karbonowych deskach. Gra na tzw. wariata, bum-bum, czy na wjazd zaczęła królować u większości zawodników ogołacając ich zupełnie z myśli taktycznej. I tu w głównej mierze należy upatrywać spadku popularności tenisa stołowego nie tylko zresztą w naszym kraju. Dlatego za głupotę uważam ciągłe ograniczanie możliwości rozwoju zawodników grających innymi niż gładkie okładzinami. Przecież i tak tylko i wyłącznie wybitne jednostki grające mniej lub bardziej defensywnie mogą się wedrzeć do światowej, czy europejskiej czołówki tenisa stołowego. Co więcej, we współczesnym tenisie stołowym zawodnik defensywny musi tak samo dobrze atakować jak i bronić. Czyli jego wyszkolenie techniczne musi być znacznie bogatsze i wszechstronne niż jest to w przypadku zawodnika atakującego. Jest jednak wielka, nieoceniona korzyść z faktu posiadania grających defensywnie graczy. Mianowicie tak wyszkolony zawodnik niesamowicie podnosi atrakcyjność gry i przyciąga do szklanych ekranów telewidzów. Natomiast niesprawiedliwe traktowanie jednej grupy graczy spowodowało, że w tenisa stołowego gra coraz mniej osób. Przecież jest jasne, że koniunkturę na rynku sprzętu do tenisa stołowego napędza bezimienna wielotysięczna masa zawodników amatorów, czy hobbistów tego sportu grających na różnym poziomie i w różnym wieku. Duża grupa tych ludzi chcąc wyrównać różnice wiekowe, gorszą sprawność fizyczną, słabsze wyszkolenie techniczne sięga właśnie po czopy, czy antytopspiny. Raptem okazuje się, że będąc młodszym, starszym, mniej sprawnym można wygrać z wyżej notowanym przeciwnikiem. W tym właśnie powinien tkwić cały urok tenisa stołowego i paradoksalnie (ale nie dla mnie) to spowoduje wzrost popularności tenisa stołowego. Wiadomo bowiem, że to musi oznaczać coraz więcej grających, zainteresowanie bardziej masowym sportem przez media, reklamodawców i sponsorów. Skorzysta też na tym i wyczynowy tenis stołowy, bo z większej ilości osób grających w pingponga można wyłuskać tych naprawdę utalentowanych. Niestety tak się nie dzieje, a ostatnie 30 lat historii tenisa stołowego potwierdza to wszystko. Prześledźmy pokrótce wszystkie ważniejsze zmiany dyskryminujące zawodników grających defensywnie: 1. Zakaz gry okładzinami tego samego koloru, co utrudniało rozpoznanie okładziny uderzającej piłkę. 2. Zakaz stania tyłem do stołu przy serwie 3. Zakaz tupania przy serwie 4. Zakaz stosowania okładzin z czopami bocznie ściętymi 5. Skrócenie maksymalnej długości defensywnych czopów 6. Zakaz stosowania czopów z silnym efektem zakłócającym A wszystko to przy jednoczesnej akceptacji gry na świeżym kleju i używania coraz to szybszych desek. Nie mówiąc już od udowodnionej od dawna klinicznymi badaniami szkodliwości klejenia i zgubnego wpływu na zdrowie człowieka. Wszystko to sprawiło, że od lat można zaobserwować: - stale spadającą liczbę zawodników amatorów - zanik szkolenia (przynajmniej) w Europie obrońców - bardzo małą liczbę kibiców w kapciach nie związanych z tenisem stołowym na co dzień - coraz mniejsze zainteresowanie tenisem stołowym mediów i sponsorów - cała taktyka sprowadza się do jak najszybszego zakończenia akcji, co jest zabójcze dla medialności dyscypliny Kończę moje rozważania półżartem, półserio: czopiarze wszystkich krajów łączcie się, bo wy też stanowicie o uroku i pięknie tego sportu! Natomiast wszystkim tym, którzy źle się wyrażają o zawodnikach grających czopami i innymi kombinowanymi okładzinami doradzę jedno: Nauczcie się grać na czopy, to może wam przynieść tylko same korzyści i wzbogaci waszą grę. Zbyszek Stefański
|










dobry artykuł nareście
czym grać
A co do czopów, to niestety sobie zawodnicy zakładali takie czopy, że sami nie wiedzieli, jaka rotacja poleci. I taki zawodnik po roku wygrywał z bardzo dobrymi zawodnikami, to oni nie wiedzieli, jaką on rotacje nadał- nawet czopiarz nie wiedział. Myślę, że takie czopy (z dużym efektem zakłócającym) nie powinny być dopuszczone, ale normalne powinny być dopuszczone.
- gra czopami na kleju roślinnym celem zwiekszenia efektu zakłócenia
- zakładanie czopów dzieciom w wieku żaka lub niżej.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Z
A gdyby tak odwrócić kota ogonem i kazać zawodnikom z ostrymi gumami grać czopami???
Wtedy to atakujący miałby pole do popisu (pytanie czy dałby radę),więc wszelkie psioczenia na czopiarzy trzeba schować pod pierzynę bo nie mają żadnego sensu a ja podpisuję się dwoma łokciami pod tym artykułem.
Pana arykuł odnośnie stosowania okładzin czopowanych ukazał się w odpowiednim momencie. Niby żyjemy w dobie demokracjia, a jednak władze ITTF wprowadzają coraz to nowe reżimy, ktore eliminują z gry tenisa stołowego widowiskowość i atrakcyjność tej dyscypliny sportu. Jak \"bum - bum\" /Pana słuszne określenie/ miało się do urozmaiconej, inteligentnej, widowiskowej gry Wang Xi w ćwierćfinałowym meczu pomiędzy Bogorią Grodzisk Mazowiecki a Fuldą. Przecież sympatyczny Wang Zeng Yi w czwartym secie zdobył zaledwie dwa punkty!!!
Co do postu nr 12. To proszę zauważyć że JO Waldner doskonale sobie radził grając z ofensywnymi zawodnikami, a z obrońcami to uwielbiał grać miał tak niesamowite czucie gry, tam pokazywał swój kunszt i doświadczenie, aż chciało się oglądać jego mecze piękne wymiany na kilka lub kilkanaście piłek, jakoś nie narzekał na to jakimi okładkami grał defensor, stawał przy stole i grał. Ci co przegrywają z defensorami to zawsze psioczą. Pozdro!
ja robie tyrniej każda okładzina ze znaczkiem ittf jest dopuszczona :grin :grin :grin :grin :grin
:grin :grin
:grin :grin
Co stanowi tu - zapytajmy autora - zasadę selekcji. Płynność i melodyjność artykułu, dość wyraźnie sugeruje, że styl \"na oszusta\" z jego technologicznymi wybrykami, jest bardzo pokrzywdzony i niedoceniony.
Idąc na skróty, proponuję zestawienie naszej ekstraklasy, I ligi i światowej czołówki. Do tego zestawienia skłania mnie fakt, że uwydatnia on różnice w pojmowaniu w/w \"gorszości\".
Więc odpowiedzmy sobie, ilu obrońców-czopiarzy gra w ekstraklasie i I lidze. .................
Milczenie nie jest ingerencją cenzury.
W światowej czołówce jest zaledwie dwóch: Chen Wei Xing i Joo Se Hyuk, lecz ich styl w niczym nie przypomina naszych rodzimych czopiarzy, przypadkowych przebijaków, nazwanych już tutaj bardzo trafnie - małpami z brzytwą.
Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ styl \"off\", zwany przez autora poetycko \"na wariata\", opiera się na woli niezależności zewnętrznej. Na porywającej pasji gry, spontaniczności i nieokiełznanemu poczuciu wolności. I bardzo wątpię, czy ta \"off\'owa\" społeczność, będzie chciała być zabawnisiami, zabawiającymi restaurującą się chrupkami widownię hal i TV.
Natomiast styl na oszusta, łączy się u nas z wewnętrznym uzależnieniem od kanciarskich atrybutów tego stylu. Odbierając oszustom ich uzależniające środki, spowoduje się ich bezbronność, aż żałosną - a ta nie będzie fotogeniczna.
W konflikcie tym objawia się prosta prawda. Przetwarzamy świat t.s., przetwarza nas samych, jednak ewolucja tej dyscypliny ma nieubłagany ruch do przodu. Rotacja do tyłu, jest tej ewolucji sabotażem i uwstecznianiem. Jest przeszkadzaniem w grze, jak mówi etykieta w/w technologicznych wybryków. I żadne czopy w jej trybach, tego procesu nie zmienią, bo ewolucja sama sobie z nimi poradzi.
Zresztą nieprzpadkowo najlepsi na świecie świetnie grają na obronę. I to właśnie pomogło im te sukcesy osiągnąć. Brak umiejetności gry na obronę skutecznie też opóźniło międzynarodową karierę A.Grubby(co sam podkreślał). Jak pan panie No Logo nazywa oszustwem grę okładzinami kombinowanymi to jak nazwać grę na świeżym kleju z 10 warstwami kleju na karbonowych deskach. Idąc dalej panie No Logo pańskim tokiem myślenia czy zawodnicy defensywni nie mogą nazwać wcześniejsze świeże klejenie, karbonowe deski, a teraz okładziny z efektem świeżego kleju technologicznymi wybrykami? Co by pan też myślał będać świetnym obrońcą kiedy dostawał, by pan przysłowiowe bomby na ciało lecące z szybkoscią 170 km na godz, tylko dlatego, że pozwala na to dzisiejsza technologia? I nie przegrywałby ba pan dlatego, że był pan słabszy ale dlatego, że pana przeciwnik dobrze przekleił?
Pasja, spontaniczność, nieokiełznanie owszem-ale do tego chłodny umysł i szeroka paleta zagrań, finezja -rzeczy które świeży klej wyrzucił lub przynajmniej ograniczył.
Nie można dyskryminować kogoś, który nie gra tak jak nam by się podobało. Takie myślenie panie no Logo zabiło atrakcyjność tenisa stołowego, skróciło czas rozgrywania akcji, zraziło kibiców i sprawiło że ts stołowy uprawiają i ogladają tylko nieliczni pasjonaci. Już nie mówiąc o tym, że trujące kleje przyczyniły się do paru ludzkich tragedii. Różny sprzęt to alternatywa dla wielu i nauka pokory i tolerancji dla innych.W ts stołowym powinno być miejsce dla każdego, a powinien wygrywać ten, który do swojego sprzętu dopasował swoją mistrzowska technikę.
Ewolucja owszem, byleby nie zjadła swoje dzieci.Z
Z.Stefański