Skip to content

Gra obronna PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
czwartek, 16 listopada 2006 11:55

Już tak się utarło, że jeśli Polak gra na jakimś międzynarodowym turnieju z obrońcą, to z reguły przegrywa. I nawet czasami po losowaniu przed jakimś turniejem pojawiają się komentarze typu: ”Polak na pewno przegra”. Niestety muszę przyznać, że z reguły się to sprawdza.


Image
Hou Yingchao/ fot. Schillings


Ale zamiast krytykować może warto się zastanowić dlaczego tak jest?

Problem ten przecież nie jest nowy, ciągnie się już od dziesięcioleci.

W latach 80-tych w czasie eksplozji talentów Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego funkcjonowały dziwne i śmieszne teorie na temat gry obronnej. I wypowiadali je wtedy najwięksi polscy trenerzy. Komentarze typu ”obrońca to sparingpartner”, „obrońca i tak nie ma szans na osiągnięcie wyniku” słyszało się na co dzień.

Wiem coś o tym, bo sam jestem obrońcą i doświadczałem tego na własnej skórze.

Jak się wybierało kandydata na obrońcę to tylko takiego, który nie miał zbyt dużo talentu, lub kiedy zaczynał grać w ping-ponga za późno, bądź, kiedy był pingpongowym antytalentem. Za tymi stwierdzeniami i postępowaniem krył się nie tylko brak wizji grupy treningowej. Wizji, gdzie obrońca ma bardzo ważną rolę do spełnienia. Widać też było brak wiedzy jak ten trening powinien wyglądać. I jej brak ukrywało się w/w stwiedzeniami. Czyli tworzono teorie zastępcze nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Trening obrońcy jest bardzo specyficzny. Wymagający oddzielnej wiedzy, dużej ilości czasu i siermiężnej pracy przez lata.

Warto w tym miejscu zastanowić się i wypunktować jakie ma znaczenie trening z obrońcą:
- uczy gry na kombinowane okładziny
- wymaga zupełnie innej taktyki
- uczy grać na piłki zagrywane z różną rotacją
- wyrabia czucie piłki
- uczy reagowania na szybko zmieniające się warunki gry
- zwiększa doświadczenie zawodnika
- wyrabia siłę i wytrzymałość specjalną
- uczy „czytania rotacji”

Dziwi mnie ówczesna ignorancja w tym temacie. Tym bardziej, że przykład Leszka Kucharskiego pokazywał zupełnie coś innego. Pamiętam, że przy każdej nadarzającej się okazji Leszek chętnie trenował z obrońcami: na dwutygodniowym zgrupowaniu przed ME w Pradze w 1984 roku, trenowałem z Leszkiem praktycznie codziennie. Nierzadko po 5-6 godzin dziennie. A potem przegrał dopiero w finale, minimalnie z Perssonem, zostając wicemistrzem Europy.

Ówczesna czołówka kraju, poza Leszkiem Kucharskim i później Andrzejem Grubbą, praktycznie ośmieszała się w grze z obrońcami. A Jerzy Florczak, jeśli był w formie potrafił ogrywać samego Grubbę. I czynił prawdziwe spustoszenie wśród pozostałych kadrowiczów. Była to też po części wina samych zawodników, ponieważ sami niezbyt chętnie trenowali z obrońcami. Trening z defensorem jest bowiem bardzo ciężki, specyficzny i wymagający bardzo dużej koncentracji.

Nieumiejętność gry na obronę utrudniła lub przekreśliła szansę na dobrą grę już wielu zawodników. Z tego wychodzi prosty wniosek, że umiejętność gry na obronę jest warunkiem dojścia na szczyt.

Na szczeblu centralnym zmienił to dopiero Jurek Grycan. Jednym z powodów jego pracy w AZS AWF Gdańsk była właśnie różnorodność stylów gry, jakie zastał w nowej grupie treningowej, gdzie obrońca spełniał bardzo ważną rolę. Bowiem dobry zawodnik tego stylu gry winduje pozostałych do góry. Mówi zresztą o tym w swoim wywiadzie na naszej stronie.

Z tej grupy wyszła Ania Januszyk, Michał Dziubański i jeszcze wielu medalistów MP i zawodników kadry narodowej.

Z drugiej jednak strony nie można tak do końca winić tylko i wyłącznie samych zawodników za częste porażki z obrońcami. Gdzie mieli się nauczyć gry przeciw obrońcom, skoro Polska w ciągu ostatnich 25 lat wyszkoliła może 3-4 niezłych obrońców. A do tej pory pokutują takie zachowania jak traktowanie obrońcy jak jakiegoś „pinpongowego dziwoląga”. I zawodnika, który jeśli coś wygra, to tylko dzięki dziwnym okładzinom. Musimy wreszcie zrozumieć, że tak jak atakujący wygrywa na skutek coraz szybszych desek, okładzin, czy efektu świeżego kleju, tak obrońca wygrywa dzięki czopom, zmienności rotacji, czy inteligencji w grze.

Dziwi mnie trochę fakt powielania błędów, od lat, przez znane ośrodki, czy kluby, w których w wielu przypadkach nie szkoli się obrońców. Tymczasem jest to niezbędny warunek do progresji wynikowej całej grupy treningowej.

W Niemczech defensorzy odgrywają znaczącą rolę i potrafią zdobywać najwyższe laury. Ostatnie sukcesy Ivancan w kategorii kobiet, czy Filusa wśród mężczyzn mówią same za siebie. W azjatyckich potęgach tenisa stołowego nie posiadanie klasowego defensora zawodnika jest właściwie nie do przyjęcia. Zawodnicy chińscy, koreańscy, japońscy są światową czołówką. I mają na „rozkładzie” najlepszych z Europy. Na przedostatnich MŚ dwóch obrońców było w pierwszej 8 singla. Wszystko to coś oznaczy i pokazuje!

Mamy być może szansę dochować się naprawdę klasowego obrońcy. Chyba nigdy w historii występów na ME nie mieliśmy przypadku awansu do ćwierćfinału obrońcy Polaka. Bardzo się ucieszyłem latem zeszłego roku, kiedy Hubert Byszewski to uczynił.

To jest nasz skarb. Inwestujmy w tego chłopaka. A skorzysta na tym nie tylko on, ale i wielu innych.

Na końcu jeszcze jedno. Tyle się mówi o zwiększeniu atrakcyjności naszej dyscypliny. Dla kibiców, dla mediów, dla sponsorów. I każdy, kto się trochę zna na pingpongu, wie, że najbardziej atrakcyjne gry są z udziałem obrońcy. Szkolmy obrońców, a tenis stołowy się sam „obroni”...

Z.Stefański
 
Komentarze (9)
1 czwartek, 16 listopada 2006 15:29
Pati
Tak, tak zgodzę sie z Panem, jednak połowa (jeśli nie 3/4) przeciętnych trenerów nie ma zielonego pojęcia jak szkolić dziecko, które nie ma tendencji do ciągłego atakowania, a raczej do gry pasywnej. Tyle mówi się jak poprawnie grać topspin, jakie są trendy, nowinki w technice i taktyce, jakie okładziny dobrać do gry siłowej, a jakie gdy kładziemy nacisk na rotacje, ale ile wiemy o tym, czym grają obrońcy, jak wygląda ich trening, jak zachowują się czopy gdy zagramy rotacyjny topspin, jak powinna wyglądać taktyka gry na osobę z czopem i wiele, wiele innych spraw? W tym temacie jesteśmy zacofani chyba o sto lat w stosunku do np.Niemców i sądze, że błądzimy. I nie mówię tu o jakiś wybitnych trenerach z ekstraklasy bądz kadry, ale o zwykłym trenerze zespołu z niższej ligi, a przecież to oni są podstawą, zazwyczaj właśnie do nich trafia taki przyszły mistrz, wielki talent, w którym oni muszą dostrzec jego \"przeznaczenie\" zauważyć co jest w jego grze najlepsze, a co najsłabsze i ukierunkować go odpowiednio... Nadal większość myśli, że lepiej zostać przeciętnym zawodnikiem ofensywnym, niż najlepszym obrońcą... Czy to jakiś wstyd być obrońcą? Nie wiem, ale nie sądze, żeby tak było...
2 czwartek, 16 listopada 2006 15:52
Gość
WRESCIE COŚ O OBROŃCACH. Co sondzicie o czyś nowym czyli okładziny dr neubauer i styl gry obroną na stole?? Zdezorientowany
3 czwartek, 16 listopada 2006 18:34
Gustosz
Zacytuję pana słowa:\"A do tej pory pokutują takie zachowania jak traktowanie obrońcy jak jakiegoś „pinpongowego dziwoląga”. I zawodnika, który jeśli coś wygra, to tylko dzięki dziwnym okładzinom.\" O beznadziejnych okładkach słysze co trening, że z takim czymś to nie trzeba umieć grać etc. A na opanowanie tego stylu trzeba poświęcić dużo więcej czasu i mieć nieżadko lepszą kondycję od graczy ofensywnych
4 czwartek, 16 listopada 2006 20:52
Gość
Bysiu załkiem niezle sobie radzi gralem z nim ostatnio przed wakacjami na polfinalach DMP, no i ciezko bylo, ale powalczylem. Mysle ze jednak w dzsiejszym ts jest taka sila gry i mozliwosci ataku, iz obroncy nie maja szans dominacji i dlugo raczej jej nie beda mieli..
5 czwartek, 16 listopada 2006 21:26
Gustosz
Szanse dominacji ma kzzdy styl. Przykład zawdonika na obrazku, widać go od bardzo niedawna i przegrywa z Bollem 4:3 ogrywa większość topowych zawodników. Więc nie można powiedzieć, że nie ma takcih możliwości, poprostu trzeba być dobrym
6 czwartek, 16 listopada 2006 21:36
Zbyszek
Na pewno obrońcom nie jest łatwo i nie będzie. Jednak dobrze, nowocześnie wyszkolony obrońca może sprawić niejedną niespodziankę. Ktoś tu pisał o olbrzymiej sile gry zawodników atakujących. Ale chyba zapomniał, że wicemistrz świata sprzed 3 lat to.... obrońca, a Setinin jest mistrzem Europy(a przynajmniej aktualnym medalistą)A ma się podniecamy, że Lucek ograł wreszcie Chen Weixinga.
Co do dziwnych okładzin:dla atakujących są dziwne np.czopy, tak samo dla obrońców dziwne mogą się wydawać okładziny gładkie z toną kleju pod spodem. Zresztą wysyp coraz bardziej wymyślniejszych kombinowanych okładzin jest odpowiedzią na manie klejenia 10 warstw kleju pod spodem. I przez to zwiększenie szybkości i rotacji piłki. Zresztą uważam, że klejenie zabija widowiskowość tenisa. Obrońcy nie dajcie się

Z.S Uśmiech Mruga
7 piątek, 17 listopada 2006 21:03
Gość
Najlepszym trenerem obroncow i nie tylko jest Pan Sylwester Dabrowski z Siedlec.Prosze przesledzic jego sukcesy!!!Czemu nie moze ten trener prowadzic mlodziezy w kadrze kadetow np. Nie ma lepszego trenera w Polsce dla tenisistow z najnizszych kategorii.Pozdrawiam Pana Sylwestra
8 niedziela, 06 stycznia 2008 19:21
bartek p
znalem kiedys obronce z politechniki wroclaw ktory zawsze chcial grac w kadrze nawet jako sparingpartner ale jakos ktos wtedy myslal ze po co wydawac pieniadze na obronce aby szkolic mlodziez moze to sie kiedy zmieni pozdrawiam bartek p byly obronca
9 niedziela, 06 stycznia 2008 23:09
Z
Nic dodać, nic ująć - ignorancja trwa. Pozdrawiam Z.S

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Zbyszek Liszewski pisał
Sylwek powinien na klęczkach iść do Częstochowy.Wykorzystać …
poniedziałek, 06 lutego 2012 22:55 Więcej …
przez Sumienie

Fertikowski: czujemy oddech Drzonkowa
Lucek sie boi konfrontacji z ohem Uśmiech wiadomo ze by nie mial …
poniedziałek, 06 lutego 2012 20:38 Więcej …
przez oh

Zbyszek Liszewski pisał
Dziwią mnie te komentarze. Wywiad jest już od 4 lat na stron…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:55 Więcej …
przez ZZZ

Zbyszek Liszewski pisał
Smutna prawda jest taka, że Licha dobry, ale naiwny człowiek…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:44 Więcej …
przez Mario AWF