Skip to content

Antytopspin PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
poniedziałek, 11 stycznia 2010 20:02

Na prośbę naszych czytelników rozpoczynamy serię artykułów o okładzinach antytopspinowych.

z cyklu: wszystko o antytopspinie 

W dzisiejszym artkule będzie trochę historii.

Okładziny antytopsinowe powstały jako odpowiedź na rozwój technik topspinowych na przełomie lat 60-tych i 70-tych.

W czasie kiedy zawodnicy nie stosowali świeżego kleju okładziny antytopspinowe były stosunkowo popularne, a zawodnicy grający takim sprzętem osiągali czasami znaczące sukcesy.

Koronnym tego przykładem było zwycięstwo Johna Hiltona  w ME seniorów w 1980 roku w Berlinie.

Anglik pokonał po kolei faworyzowanych Gergelyego, Secretina, a w finale Czecha Dvoracka.

Warto jednak dodać, że w tamtym czasie można było grać okładzinami tego samego koloru, przy stole można było stać tyłem do przeciwwnika całkowicie zasłaniając piłeczkę,  można też było tupać przy serwie zagłuszając odgłos odbijanej piłeczki, a na serw z ręki było właściwie przywolenie.

Hilton na forhendzie grał silnie klejącą i przyczepną okładziną gładką, a na bekhendzie w zależności od przeciwnika grał zamiennie długimi czopami, bądź antytopspinem.

U nas swojego czasu elita polskich zawodników z Andrzejem Grubbą, Stefanem Dryszelem, Andrzejem Jakubowiczem, Piotrem Molendą i innymi miała olbrzymie problemy z graniem na okładziny antytopspinowe.

Zresztą większość z nich nie potrafiła sobie z tym problemem nigdy poradzić.

Słyszałem swojego czasu taką historię (pewnie ją może poświadczyć Zbyszek Liszewski):

Na pewnych bardzo ważnch zawodach jeden z Węgrów (wydaje mie się, że to był Gergely albo Jonyer) wiedząc, że gra z Andrzejem Grubbą następną rundę na jego oczach przyklejał nowiutką okładzinę antytopspinową na rakietkę. Podobno Andrzej, który wtedy powoli pukał do pingpongowej czołówki Europy (początek lat 80-tych) dosłownie zieleniał na twarzy na ten widok.

Wiedział, że czeka go ciężka przeprawa, bo był świadomy, że nie grał wtedy dobrze na kombinowane okładziny.

Opóźniło to zresztą o parę lat jego międzynarodowe sukcesy.

Wracając do tematu...

Powoli jednak rola i znaczenie okładzin antytopspinowych malała w sporcie profesjonalnym.

Zwiększenie siły gry, procedura klejenia przy jednoczesnym wprowadzaniu coraz to nowych zakazów i ograniczeń znacznie zminimalizowało możliwości osiągani wyników dzięki antytopspinom.

Ostatnim znanymi mi zawodnikami  z powodzeniem grających antytopspinami w Polsce byli z młodszego pokolenia Arek Rydlewski, a ze starszego Bernard Oślizło.

Do tego doszedł rozwój techniki wyrobu półdługich i długich czopów z silnym efektem zakłócającym w latach 80-tych, 90-tych i na początku pierwszej dekady naszego wieku.

Najpierw produkowano różnego rodzaju skośne czopy, różnie poprzycinane.

Sam grałem swojego czasu jako junior czopami firmy Joola o wdzięcznej nazwie Twister.

Okładzina była tak zbudowana, że były 2 warstwy czopów ułożone jeden na drugim skośnie do siebie.

Umożlwiało to zawodnikowi przyklejać okładzinę w 4 różnych wariantach, a piłka wyprawiała takie harce, że można było dostać oczopląsu.

Potem przyszły gładkie długie czopy z równie silnym efektem zakłócającym, ale i też z bardzo dużą dolna rotacją z tyłu i możliwością bloku na stole.

Najbardziej znanymi chyba tego przedstawicielami były seria TSP Curl i dr. Neubauer, ale w zasadzie każda znacząca firma miała już potem w swoim arsenale podobne wyroby.

Ostatnimi czasy ITTF restrykcyjnym przepisami dosłownie zmiótł z rynku wszystkie długie, gładkie czopy z silnym efektem zakłócajacym.

Pojawiła się przysłowiowa dziura rynkowa, którą firmy produkujące sprzęt pragną wypełnić.

Nowe długie czopy z tzw. efektem zakłócającym to już nie to, ponieważ ograniczenia w wielkości, długości czopów itd. są tak restrykcyjne, że nie można wyprodukować (jak na razie) zadowolającego produktu.

Zauważyło to wielu i wpadło na pomysł wskrzeszenia okładzin antytopspinowych przy jednoczesnym wbudowaniu silnego efektu zakłócającego.

Przykładami takich wyrobów są okładziny z serii Joola Ami i seria okładzin dr. Neurbauera.

Sam miałem możliwość ich testowania i przy zgodzie wszystkich nie spełniają one jednak pokładanych w nich nadziei.

Największą ich wadą są słabe parametry kontroli.

Czy to się zmieni?

Czas pokaże, a badania nad nowymi produktami trwają.

Zostało bowiem pozbawionych przjemności gry setki tysięcy graczy.

Oczywiście klasyczne okładziny antytospinowe ciągle miały i mają swoich zwolenników.

Każda większa firma ma w swojej ofercie 1-2 okładziny antytopspinowe.

O tym jednak w  następnym artykule z cyklu: wszystko o antytopspinie.

W materiale też m.in przegląd okładzin antytopspinowych, ich ogólna charakterystyka i właściwości oraz inne ciekawostki.

Zbyszek Stefański

 

 

 
Komentarze (10)
1 poniedziałek, 11 stycznia 2010 20:30
tak jest i teraz
"można też było tupać przy serwie zagłuszając odgłos odbijanej piłeczki"----i nic się nie zmieniło Śmiać się
2 poniedziałek, 11 stycznia 2010 21:45
zawodnik2ligowy
taki sam komentarz chcialem napisac..co drugi zawodnik tupie noga o parkiet.. na starszych salach w drgania mozna nawet wprowadzic stol co tez daje efekt Mruga - mam tu na mysli stare parkiety ktore uginaja sie pod samym ciezarem stawiania nogi. Czy jest odrebny przepis ze nie mozna tupać noga podczas serwisu?
nie wiem..
3 poniedziałek, 11 stycznia 2010 21:55
ZZZ
Z tego, co wiem to jest taki przepis.
Zbyszek
4 wtorek, 12 stycznia 2010 00:17
tojaja
Panie Zbyszku, może wskazówki jak grac na antki?

A co do tupania, to który punkt regulaminu mówi o tym jasno, że jest to zabronione?
5 wtorek, 12 stycznia 2010 08:41
ZZZ
Wszystko po kolei. Jak znajdę chwilkę czasu to przeanalizuję regulamin.
Z.Stefański
6 czwartek, 14 stycznia 2010 00:22
Sherif27
Nie ma takiego przepisu. Jest przepis który można z interpretować na nie korzyść "tupania".
7 piątek, 15 stycznia 2010 19:26
zainteresowany
Serw z ręki jeszcze długo będzie można wypatrzyć u starszych wiekiem / a i doświadczeniem - etatowych "Cykaczy" ( tylko ja Nikogo z Nich nie próbuję ganić, proszę się nie gniewać - ośmielam się jedynie zauważyć wieloletnie przyzwyczajenie a może i uzależnienie ).
Żal mi długaśnych czopiarzy. Taka gra to i atrakcja i przyczynek do pracy nad sobą samym w temacie wypracowywania cierpliwości i spostrzegawczości wespół z przewidywalnością najlepszego miejsca i momentu do zaatakowania.
8 sobota, 16 stycznia 2010 09:28
www
Z niecierpliwoscia czekam na kolejna czesc materialu. Zwlaszcza o tym, jak grac okladzina antytopspinowa, bo niedawno sie na taki sprzet przerzucilem i szukam fachowych porad. Pozdrawiam.
9 poniedziałek, 18 stycznia 2010 12:41
ZZZ
Jutro następna część z cyklu: wszystko o antytopspinie
Z.Stefański
10 czwartek, 21 stycznia 2010 07:24
arkuuuuusi
jaka deska najlepiej pasuje do okladziny anti topspin toni hold jola

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt