| Umiejętność gry na obronę |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| niedziela, 01 czerwca 2008 21:41 | |||
|
Czytając kolejne doniesienia o porażkach polskich zawodników i zawodniczek z obrońcami powoli tracę cierpliwość.
Polski zawodnik miał od zawsze problemy z grą na obronę. Poza nielicznymi przypadkami tak jest do dzisiaj. Mimo tej świadomości w Polsce praktycznie nie szkoli się obrońców. Pisałem o tym wielokrotnie. Ileż to jeszcze lat będą się modlić polscy trenerzy w boksie o cud, żeby polski zawodnik na ważnej imprezie ograł defensora? Cuda się nie zdarzają, a zwycięstwa nad defensorami to wynik ciężkiej, planowej, systematycznej pracy. Trzeba być przecież świadomym, że pewne niuanse technicze i taktyczne są nie do nauczenia bez treningu z obrońcą. Na przykład czytanie rotacji, które w bardzo dużej mierze decyduje o wejściu na wyższy poziom umiejętności. Wiadomo przecież, że defensor „żyje” z oszukiwania przeciwnika zmiennością rotacji w schemacie piłka pusta (z dolną rotacją) – piłka cięta (z dolną rotacją) - piłka z górną rotacją. Wykonuje to na różne sposoby markując ruchy ciałem, nadgarstkiem, przedramieniem, rakietką ukrywając do ostatniej chwili rotację nadawaną piłce. Zawodnik atakujący regularnie trenujący z obrońcą (i dobrze prowadzony) potrafi jednak z czasem wypracować w sobie umiejętność prawidłowego czytania rotacji. Wie kiedy może zagrać mocniej, kiedy lżej, kiedy skrócić, kiedy wejść w kontratopspin, a kiedy zakończyć akcję smeczem. Z kolei czytanie rotacji tak dobrze wykształcone przy treningu na obronę jest niesłychanie istotne przy odbiorze serwu, czy przejściu do kontrataku. Kształtuje też czucie piłki. Dziwię się trenerom kadry, że sami nie szkolą obrońców w centralnych ośrodkach. Tak naprawdę przecież grupa treningowa bez obrońców w składzie jest mało rozwojowa. Choć tak naprawdę nie oni są tylko winni. W Polsce defensor to często gracz innego, drugiego, gorszego gatunku. Ileż to pogardliwych, pobłażliwych uwag w krąży w naszym kraju na temat przedstawicieli tego sposobu grania. Najsmutniejszy jest fakt, że wielu trenerów tak twierdząc kryje jednocześnie kompletny brak wiedzy na temat specyfiki tego treningu W naszym kraju nie ma też (pewnie z tego powodu) tradycji w szkoleniu tego ważnego dla rozwoju tenisa stołowego sposobu gry. Tracą też na tym kibice i widowiskowość tenisa stołowego. Wiadomo przecież, że gra dobrego obrońcy z atakującym jesz bardzo atrakcyjna. Kiedy się jednam mimo wszystko jacyś obrońcy uchowają to traktuje się ich tylko i wyłącznie jako sparingpartnerów dla tych, którzy mają wygrywać. Póki co wyniki nie porażają, obrońców w Polsce jak na lekarstwo, a efekty tego widać na zawodach. Jest to tym bardziej smutne, że powszechnie wiadomo, że wielu zawodników nie potrafiło się dobrze rozwinąć w grze w seniorach, bo nie potrafiło (lub nie chciało) z problemem gry na obronę sobie poradzić. Pokolenie Stefana Dryszela, Piotra Molendy, Norberta Mnicha i innych dobrze wie o czym mówię. Czy jednak nauczeni tymi doświadczeniami musimy je kopiować dalej? Nie musi przecież tak być! Można przecież stworzyć specjalny program finansowo-szkoleniowy promujący szkolenie obrońców w naszym kraju. Ale o tym następnym razem. Zbyszek Stefański
|









I nie pisze się \"Polski zawodnik od zawsze nie umiał...\" tylko NIGDY, to jest przeczenie, ale to już pewnie wyższa szkoła jazdy.
\"(Pewnie dlatego z tego powodu)\"- to już jest naprawdę śmieszne.
Temat opisywany już wielokrotnie, może zamiast tyle pisać trzeba zrobić projekt i wysłać go np. do PZTS lub trenerów kadry?
Do Marcina -Lucek z Iskrą (Oślizło z tego co pamiętam dużo z nim trenował) i ty (trening z twoim tatą) rzeczywiście byliście tymi, którzy potrafili lepiej sobie radzić z tym problemem.
Wiem, bo w swoim czasie spędziłem z wami sporo godzina na sali. Byliście jednak wyjątkami potwierdzającymi regułę, że od najmłodszych lat trzeba mieć trening z obrońcami.
Minęło też sporo lat zanim wielu z wymieninionych przez ciebie graczy zaczęło ogrywać tych dobrych obrońców.
Doświadczenie, ogrywanie się w zagranicznych, lokalnych klubach i ligach z czasem zaczyna przynosić efekty. Tylko po co trzeba tak długo czekać? Umiejętność gry na obrońcę powinna byź wykształcona do 16-17 roku życia. To ona pomaga przeskoczyć następną barierę umiejętności.
Stefan i całe Gliwice to była kompletna nieumiejętność gry na obronę. Nie obrażam tu Stefana,(czy my o wszystko musimy się obrażać?) tylko sam wiem jak grał na obronę grając przeciwko niemu na mistrzostwach Polski z nim w jego najlepszych czasach przegrywając 1-3,a sam nie za wiele umiałem wtedy. Byłem też niejednokrotnie na obozach kadry seniorów jako sparingpartner, sam jestem obrońcą, więc wiem o czym mówię.
Dokładnie od lat ma taki sam problem Drzonków(co sami szefowie ośrodka przyznają).
Zresztą problem porusza w artykule jak się dobrze wczytasz głównie dot.zawodników młodych, właśnie szkolonych. Oni teraz powinni mieć obrońców w swoich grupach treningowych i dzisiaj z nimi trenować. Może właśnie ta mało zróżnicowana grupa treningowa jest jedną z przyczyną tego, że nie mamy wyników w seniorach?
Z.Stefański
1. Ktoś kto ma paralityczny backhand
2. Ktoś kto ma drewniane nogi
3. Ktoś kto ma masę ciała wyrażoną w kilogramach większą niż wzrost wyrażony w centymetrach.
Prosze napisać jakim sprzętem (deska, okladziny) gra Li Qian.
Pozdrawiam.
1.Nie szkoli się w Polsce obrońców
2. Poza nieliczynmi wyjątkami nie umiemy grać z obrońcami. Przez to wiele młodzieżowych karier od lat jest hamowanych
3.Trenerzy nie mają świadomości wagi szkolenia obrońców i i ich znaczenia dla rozwoju grupy
4. Nie ma atmosfery w naszym kraju na tego typu szkolenie
5. Trenerzy nie mają wiedzy na ten temat
6.Młodzi zawodnicy do wieku 16-17 lat powinni mieć opanowaną taktyczną i techniczną umiejętność gry na obronę. Przypominam sobie na ME w Ljublianie kiedy Samsonov w 1-2 roku(16-17 lat) juniora ograł dobrego obrońcę w drużynówce w jednym secie 21-0.
Ale tutaj każdy trener może mieć swoje indywidualne zapatrywanie na ten temat.
Z.Stefański
Co do Andrzeja Grubby to gdyby wcześniej opanował grę na obronę to w światowej i europejscej czołówce byłby o 5-6 lat dłuże.
on napewno umie i szkoli obroncow
Z.Stefański
4. Ktoś kto jest w wieku przekraczającym długość życia statystycznego obywatela.
A teraz na poważnie. Ilu jest obrońców w światowej czołówce? Trzech w pierwszej trzydziestce. Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę. Ilu jest obrońców w polskiej ekstraklasie? Jaki jest sens uczenia dzieci strategii (tak strategii) gry przeciw obrońcom? Chyba tylko zakładając, że będą grały w III-IV lidze gdzie jeszcze obrońców (w wieku emerytalnym) można spotkać. A tak w ogóle jak długo jeszcze będzie się spotykać obrońców? Moim zdaniem jest to styl na wymarciu. Decyzja ITTF o wycofaniu niektórych długich czopów pokazuje wyraźnie jaka jest tendencja. I na koniec wreszcie, bardzo nie lubię grać przeciwko obrońcom i nie uczę się tego ponieważ gram dla przyjemności. Jak już muszę grać przeciwko obrońcy to mam specjalny zestaw (poczciwy stary Jonyer, Tackiness C na Fh, Super Anti na Bh) i zaczynam branzlowanie. Niestety mało przypomina to grę w tenisa stołowego ale jest skuteczne.
Ale co najważniejsze gra na obronę rozwija technikę i taktykę gry, uczy czytania rotacji, rozwija czucie piłki. A bez tego można zapomnieć o graniu naprawdę dobrze.
A o przyczynach braku zawodników defensywnych w polskich ligach napisałem w artykule.
Z.S
Co jest jeszcze istotne, i tu ma rację tygrysek67, firmy które wypuściły okładziny typu np. Super Block, doprowadziły do zmiany techniki gry, uczyniły ją bardziej agresywną niż klasyczna obrona, czy jest w tym coś złego, chyba nie, choć widowiskowość gry obniżyła się, co było jednym z głównych czynników decyzji ITFF.
Czy to coś zmieni, stawiam zakład że nic, gdyż już są nowego typu okładki, które spełniają wymogi ITFF a zarazem podobne w swoich zachowaniu jak te wycofane, a może nawet bardziej nieprzewidywalne.
I na sam koniec, zrobiłem zawodnikom i szkoleniowcom test okładzin, kładąc im na stole ok. 10 okładzin o różnej, twardości, długości, gr. podkładu z prośbą o komentarz co do każdej okładziny i jaka taktykę gry powinien zastosować zawodnik defensor i ofensor dla tej okładziny i proszę wiedzieć mieli problem z rozróżnieniem twardości czopów i ich długości, ba nawet gęstości rozmieszczenia, nie zauważyli ze główki czopów się różnią, że główka i stopka miały inną twardość, i inne rozróżnialne optycznie czynniki, to co my mamy mówić o szkoleniu, jak o takich sprawach nie wie szkoleniowiec, czy zawodnik. Ba taki sam problem mają z określeniem zachowania okładzin ofensywnych, bo dalej króluje Sriver. Ciekawe jak zacznie się sezon bez kleju, w ekstraklasie będzie spoko, ale w ligach niższych, przecież w tej chwili juniorzy i młodsi nie przestrzegają tego zakazu, a ich trenerzy przymykają na to oko, a my chcemy żeby umieli szkolić na obrońców, śmiech warte.
Błaszczyk z chenem 9 razy wtopa 2 wygrane. To są pojedyńcze zwycięstwa :zzz
Nie mówiąc o kobietach. Nasza Natalia Partyka mimo poczynionych postępów wciąż przegrywa z obrończyniami. I to bardzo hamuje jej rozwój-m.in przez porażki z obrońvzyniami nie pojedzie na turniej singlowy do Pekinu.
Z.S