W ostatnich dniach Niemiecki Związek Tenisa Stołowego (DTTB) pożegnał odchodzącego na emeryturę zasłużonego trenera Ronalda Rauea.
Czytając o jego dokonaniach na oficjalnej stronie DTTB, przeglądając zdjęcia z
uroczystości pożegnalnej zadumałem się.
Czy podobna uroczystość z okazji pożegnania jakiekolwiek
trenera odbyła się w Polsce? Żegnano działaczy, prezesów, zawodników, ale
nigdy, bądź rzadko trenerów.
Z reguły wszystko dzieje się zakulisowo, trener dostaje
odpowiednie pismo. I po cichu odchodzi. Bez kwiatów, bez pożegnań, bez
podziękowań.
W ciągu ostatnich 20 lat zwolniono, pożegnano, nie przedłużono
umowy o pracę wielu trenerom. Najczęściej odbywało się to w atmosferze
zajadłości, wzajemnych podchodów i zawiści.
Jurek Grycan, Zbyszek Nęcek, Piotrek Napiórkowski i wielu,
wielu innych wie dużo na ten temat.
Szczególnie przykład tego ostatniego jest symptomatyczny.
Przyjeżdża chłopak z czterema medalami z ME i krótko potem już nie pracuje w
związku. To jak uderzenie w twarz! Nie wnikam tutaj w niuanse: po co?, dlaczego
? itd. Tylko – tak się po prostu nie postępuje z ludźmi!
Tak się dzieje od lat. Najczęściej to wewnętrzne rozgrywki
polityczne decydują o tym kto jest na stanowisku trenera reprezentacji. To
jeszcze można zaakceptować, bo takie są realia życiowe. Trzeba jednak pamiętać,
aby potem po dojściu do władzy podejmując takie, a nie inne personalne decyzje
zrobić to z klasą. I dać odejść z twarzą.
Widzę absolutny brak poszanowania dla pracy trenera w
Polsce. Pisałem wielokrotnie, że władze naszego związku traktują szkoleniowców
jak konieczne zło. Podchodzą do nich przedmiotowo na zasadzie: ciesz się, że
pracujesz.
Winne temu jest też całe środowisko trenerskie, które tak
się dało otumanić, że wielu dążąc do pseudokariery trenerskiej chce pracować za
półdarmo.
Zacząłem od Ronalda Raua i skończę na nim.
Jak się okazuje ten trener nie będąc już na etacie w DTTB
ciągle będzie aktywnie uczestniczył w działalności szkoleniowej związku. Takie
życzenie wyraził on sam i jego szefowie. Po 30 latach pracy obydwie strony
ciągle widzą potrzebę współpracy. Bo
wiedza i doświadczenie jest zbyt cenna, by z niej dalej nie korzystać.
U nas o jednej z najlepszych w Europie książek o tenisie
stołowym zainteresowani dowiedzieli się z prywatnych stron internetowych.
Zbyszek Stefański
|