Skip to content

Home Felietony List zawodników
List zawodników PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
środa, 03 sierpnia 2011 09:56

Z mieszanymi uczuciami przeczytałem list otwarty zawodników kadry narodowej mężczyzn do zarządu PZTS.

List sygnowali swoimi nazwiskami: Lucjan Błaszczyk, Bartosz Such, Daniel Górak, Jakub Kosowski i Wang Zeng Yi.

List jest dostępny do przeczytania tutaj.

W większości postulatów chodzi o pieniądze jakie zawodnicy życzą sobie sobie od związku.

Chodzi o diety, stypendia, premie za wyniki, wygrane mecze itd.

Postulaty jak najbardziej uzasadnione, bo jesteśmy albo krajem III świata w tenisie stołowym albo nacją mające aspiracje do pokazania czegoś(czytaj dobre wyniki) w tenisie stołowym.

Właśnie to coś jest języczkiem u wagi w słowach prezesa i zarządu odpowiadających na postulaty zawodników.

Z jednej strony mniej lub bardziej ukryte zarzuty wobec słabych ostatnio wyników zawodników i trenera są nie do końca fair.

Nie można za wszysto obarczać trenera i zawodników.

Warunki trenowania i realia tenisa stołowego w Polsce są siermiężne i są swoistą mieszanką profesjonalizmu, rzeczy dobrze i mądrze robionych z bylejakości i ciągłą prowizorką.

Jednak patrząc na to z innej strony nie można oprzeć się wrażeniu, że dobre wyniki sportowe ułatwiłyby znalezienie pieniędzy.

Oczywiście to nie usprawiedliwia wszystkiego, by nie szukać sponsorów, reklamodawców, którzychcieliby wyłożyć pieniędzy na pierwszą reprezentację.

To zawsze kulało nawet za najlepszych czasów i nigdy nie dochowaliśmy się rasowego menadżera związku.

Pamiętamy prezecież też niedawno, że związek było stać na wysoką pensję dla byłego prezesa, która(np. pomnożona przez 12 miesięcy w roku) dzisiaj zaspokoiłaby chyba większość finansowychpostulatów zawodników.

Czytając jednak po raz kolejny postulaty zawodników ogarnęła mnie lekka irytacja.

Chyba brak pieniędzy na odżywki, masażystę, diety itd nie usprawiedliwia katastrofalnych ostatnio wyników naszej reprezentacji i trenera Tomasza Krzeszewskiego?

Wyjście z grupy w podrzędnym Proturze to sukces, przejście I rundy to megasensacja.

Jeszcze w ciagu ostatnich 2-3 lat zdarzały się jakięś pojedyncze sukcesy na Proturze w Cetniewie, czy medal na ME.

Przypominam, że jeszcze nie tak dawno walczylismy jak równi z równym w półfinale DME z Niemcami przegrywając wszystko na przewagi w decydujących setach.

Dziś tacy zawodnicy jak Daniel Górak, Bartosz Such, czy Jakub Kosowski (wtedy już filary I reprezentacji) są w najlepszym wielu tenisowym, ale jak spojrzeć na ich międzynarodowy ranking to się dziwnie robi.

Trzeba chyba też czas powoli rozliczać Tomasza Krzeszewskiego za wyniki (a raczej ich brak).

To wybitny zawodnik i inteligentny człowiek świetnie relacjonujący mecze tenisa stołowego w telewizji.

Doskonale widzi i czyta grę.

Tym bardziej jest dla mnie dziwne, że mamy tak słabe wyniki.

Miał przeież jako junior i senior świetnych trenerów, powinien wiedzieć jak wygląda prawdziwa praca.

Może funkcja trenera kadry narodowej go przerosła?

Włosy mi dęba stanęły (pisząc kolokwialnie) kiedy się dowiedziałem (jeśli to prawda), że w ciągu wielu miesięcy 2010 roku nie odbyła się żadna akcja szkoleniowa kadry narodowej mężczyzn.

Znowu aktualna staje się też odpowiedź na retoryczne dla mnie pytanie dlaczego od lat poza nielicznymi wyjątkami powołuje się na stanowiska kadr narodowych osoby nie mające wcześniej żadnego, albo prawie żadnego doświadczenia i przygotowania trenerskiego?

Wyrządza się w ten sposób krzywdę nieświadomym tego świeżo upieczonym trenerom kadr narodowych.

Przy okazji – chyba czas skończyć z dublowaniem pracy trenerskiej (przynajmniej trenerów głównych) z pracą na innych etatach.

Godziwie płacąc za stanowisko trenera kadry narodowej można zarazem zwolnić parę etatów w klubach i na innych stanowiskach związanych z polskim tenisem stołowym.

Spowoduje to dopływ świeżej krwi i większą konkurencję.

Jak doskonale widać dobre nazwisko zawodnicze nie musi oznaczać sukcesów.

Na dzień dzisiejszy kilka osób obskakuje po kilka najważniejszych etatów w dyscyplinie skupiając w swoich rękach dużą władzę i wpływy.

Brak wyników nie obarcza tylko trenera Krzeszewskiego tylko po części też zawodników, którzy zarabiając duże jak na polskie warunki pieniądze i występując w jeszcze za słabej lidze (mimo czynionych wysiłków, które widać i trzeba docenić) nie muszą się specjalnie wysilać, by zdobywać upragnione punkty.

Dla mnie miernikiem siły pierwszej reprezentacji jest ilość zawodników z danego kraju w pierwszej 100 światowego rankingu (sporty indywidualne), bądź ilości zawodników z danego kraju grających w najsilniejszej dla danej dyscypliny lidze (sporty indywidualne i zespołowe).

Dla żużla jest to np. Polska, dla piłki nożnej Hiszpania, dla koszykówki USA itd.

Ilu naszych zawodników gra w takich ligach, ilu naszych zawodnikow jest w pierwszej 100 rankingu?

Chlubnym wyjątkiem jest dla mnie Jakub Kosowski, który jednak o dziwo (a może nie o dziwo) ma pod górkę...

Już dziś wiadomo, że Daniel Górak i Bartek Such znacznie obniżyli swój poziom sportowy opuszczając silne ligi we Francji i w Niemczech.

Czy można ich za to winić: tak i nie.

NIE, bo to ich życie i ich decyzje.

TAK, gdy skutkuje to obniżeniem poziomu sportowego (a tak się dzieje) i słabymi wynikami pierwszej reprezentacji, co z kolei rzutuje na obraz reprezentacji na zewnątrz, możliwością znalezienia sponsora, itd.

I tutaj po części zgadzam się z wnioskami prezesa Weissbrodta i zarządu PZTS.

Konkluzja: prezes i zarząd – warto pamiętać, że zawodnicy, trener i profesjonalny system szkolenia są zawsze najważniejsi, a wy pełnicie ważną, ale służebną rolę wobec tych ostatnich (jak długo można marnotrawić nasze młodzieżowe talenty rozpuszczając ich po skończeniu wieku juniora?), zawodnicy – wziąć się do roboty, i nie pisać o diety, bo jak zdobędziecie ME na oczach rodaków to pieniądze się na pewno znajdą, trener – uświadomić sobie, że Ostróda to nie pępek świata i trzeba ruszyć po wiedzę po Polsce, po Europie i po świecie.

z pozdrowieniami Zbyszek Stefański

 
Komentarze (16)
1 środa, 03 sierpnia 2011 13:05
Jerry cz.1
Powtórzę to, co już kiedyś mówiłem: że gra w reprezentacji Polski jest taką samą usługą, świadczoną Związkowi przez zawodników, jak np dostarczanie energii elektrycznej przez elektrownię czy czy sprzątanie siedziby PZTS przez wyspecjalizowaną firmę, i jako taka powinna być świadczona na podstawie rocznych umów cywilno-prawnych, precyzujących prawa i obowiązki obydwu stron, w tym także zobowiązania finansowe. Nie moze tego przesłaniać fakt, że jest to usługa świadczona z dumą i wielce prestiżowa. Dlatego zawodnicy powinni mieć zapisany w umowie obowiązek uczestniczenia w określonej liczbie zgrupowań, meczów i turniejów, a także imprez popularyzujących TS, np mecze pokazowe i in, natomiast PZTS powinien być zobowiązany do zapewnienia na swój koszt konkretnej liczby turniejów i obozów - w tym w ośrodkach zagranicznych - posczególnym zawodnikom. W końcu to gra zawodników jest tym argumentem, który uzasadnia w ogóle potrzebę istnienia Związku i utrzymywania działaczy na ich stołkach. Wzór takij umowy powinien być ogólnie znany i dostępny na stroie internetowej. Oczywiście, nie jest wcale powiedziane, że każdy zawodnik miałby mieć zagwarantowane takie same iloci obozów i turniejów, ale już np premie powinny zależeć wyłącznie od etapu, do którego zawodnik doszedł w turnieju.
Tymczasem z odpowiedzi PZTS wynika, że nikt tam do tej pory nie myslał tymi kategoriami i nagrodą za cały wysiłek zawodników ma być "poczucie dumy" itd.
2 środa, 03 sierpnia 2011 13:09
Jerry cz.2
Biorąc powyższe pod uwagę, uważam, że najlepszą drogą dającą szansę załatwienia sprawy, jest zorganizowanie się czołowych zawodników w jakąś trochę bardziej fomalną grupę i zwrócenie się do jakieś kancelarii adwokackiej lub radcowskiej z prośbą o reprezentoanie ich interesów przed PZTS i doprowadzenie do uzgodnienia treści takiej ramowej umowy o świadczenie usługi gry w zawodach, sygnowanych przez PZTS, ETTU lub ITTF. Innej drogi nie widzę, bo takie pisanie apeli do PZTS to działanie rodem z epoki sprzed 1989 rou, gdzie jedynym "źródłem prawa" była wola aparatczyków PZPR, mianowanych przez Komitet Centralny na dany odcinek życia społecznego. W tej chwili mamy, co by nie mówić, inne arzędzia egzekwowania swoich praw i pora najwyższa nauczyć się z nich korzystać, pomimo pełnej świadomości, że wywoła to mniej lub bardziej gwałtowną reakcję zasiedziałych działaczy. ZAWODNIK NIE JEST NIEWOLNIKIEM TEGO CZY INNEGO ZWIĄZKU! Poza tym zawodnicy mają poważny argument w swoim ręku, a mianowicie NIEZGODNOŚĆ OBECNEJ USTAWY O SPORCIE Z KONSTYTUCJĄ RP, i to w co najmniej kilku punktach. Jeżeli znajdą prawnika, który zechce ich reprezentować, to wydaje mi się, że wększość atutów będzie po ich stronie. POWODZENIA, CHŁOPAKI! No i mam nadzieję, że dziewczyny też do nich dołączą.
3 środa, 03 sierpnia 2011 15:32
Emigrant...
No Jerry zaskoczyłeś mnie pozytywnie.
Dobry tekst i ciekawy pomysł.
Może by warto spróbować...
Tym bardziej że takie umowy musiały by motywować obie strony.
Ciekawi mnie jak to jest w innych krajach rozwiązane?
Jak to jest rozwiązane np. w Niemczech ???
Czy u Chińczyków. ???
Na pewno warto takie rozwiązanie poważnie przemyśleć...
4 środa, 03 sierpnia 2011 15:48
pete
Z listu naszych reprezentantow wynika, ze wystarczy zeby PZTS spelnil ich oczekiwania a wyniki na najwazniejszych imprezach beda.
Wiecej w ich liscie materializmu niz patriotyzmu,ale przyznaje ze rzeczy o ktore sie domagaja powinny byc zapewnione. Z listu wynika ze nawet na turnieje na ktorych reprezentuja PZTS i nasz kraj jezdza na wlasny koszt a to skandal jest. Powodzenia jednak to nie jest gwarantem wynikow
5 środa, 03 sierpnia 2011 16:56
ten co wie
Zanim nasze "wielkie" gwiazdy i "mistrzowie" zaczną wymagać, niech najpierw pokażą swoje chęci do rozwoju. Bo teraz pokazują jedynie pazerność. Poza tym:
1. Proszę zapytać polskich kadrowiczów na kiedy mieli zabukowane bilety powrotne z MŚ w Rotterdamie.
2. Proszę zapytać tych samych kadrowiczów, jak spędzili resztę pobytu na MŚ w Rotterdamie po odpadnięciu w pierwszej fazie.
3. Proszę ich zapytać, czy i jak długo po odpadnięciu przebywali na hali, w której odbywały się MŚ w Rotterdamie, aby oglądać najlepszych pingpongistów w celach szkoleniowych.
6 środa, 03 sierpnia 2011 17:32
Jerry
@pete i ten co wie: kwadratura koła polega na tym, że żądania zawodników w tym liście idą wyłącznie w kierunku: dajcie kasę, to przyjdą wyniki, natomiast odpowiedź PZTS odwrotnie: jak pokażecie wyniki, to dostaniecie kasę. I jak do tej pory, to właśnie PZTS rezerwował dla siebie przywileje materialne, a od zawodników oczekiwał swoiście rozumianego "patriotyzmu", czyli cgody na grę za "uścisk dłoni prezesa". Przykre, że jedna i druga strona całkowicie pomija kwestię zapewnienia zawodnikom warunków do rozwoju (treningi w najlepszych ośrodkach zagranicznych, sparingi z dobrymi przeciwnikami, zapewnienie przez PZTS startu w odpowiedniej liczbie i randze imprez rankingowych). I jeżeli można mieć pretensję do zawodników, to właśnie o to, że w ich żądaniach nie da się doszukać cienia chęci podnoszenia swego poziomu sportowego. Właśnie w ŻĄDANIACH - bo organizacja systemu szkolenia (począwszy od powszechnego naboru dzieciaków do sekcji TS w klubach) jest ZA***NYM OBOWIĄZKIEM ZWIĄZKU! Natomiast nie zmienia to mojej oceny, że te żądania, które przedstawili, są całkowicie słuszne, jednak nie wyczerpują postawowych problemów naszej dyscypliny sportu. A już informacja, że zawodnicy jeżdżą na własny koszt na turnieje, do których zgłasza je PZTS, to już taka parodia, że zastanawiam się, czy ją dobrze zrozumiałem? Jeżeli tak, to sytuacja jest gorsza niż przypuszczałem i utwierdza mnie w przekonaniu, że bez pomocy przyzwoitego prawnika się nie obejdzie.
7 środa, 03 sierpnia 2011 17:41
Jerry - cd
postscriptum: a to, co zauważył "ten co wie" odnośnie Rotterdamu, potwierdza, że chłopaki nie są zainteresowani podnoszeniem swego poziomu sportowego. Chociaż z drugiej strony - to, że nie zostali żeby obserwować grę lepszych od siebie, to nie tylko ich wina, lecz także oznaka braku dyscypliny wśród kadry. A za dyscyplinę odpowiadają trenerzy i cała reszta związkowej paczki. Tyle, że znowu trudno wymagać i utrzymać dyscyplinę, jeżeli Związek sam, z własnej woli, a nawet chyba z satysfakcją, pozbawił się materialnych narzędzi utrzymania dyscypliny. Gdyby chłopaki jeździli na takie imprezy za konkretną kasę, to możnaby im zagrozić, że jeżeli nie będą się stawiać na hali gry także w charakterze kibiców (po odpadnięciu z turnieju), to dostaną np o 30 procent mniej kasy, lub Związek nie wyśle ich na następny, obiecany w umowie, turniej. I wszystko na ten temat! Tak więc widać, że finanse to nie tylko mleczko z miodkiem, ale także narzędzie do wzajemnego utrzymania dyscypliny! A na tym, jak widać, nie zależy żadnej ze stron...
8 środa, 03 sierpnia 2011 17:52
Jerry - cd2
@Emigrant: dzięki za pozytywną uwagę, ale czy my zawsze musimy patrzeć, jak to jest u Niemców, Francuzów, Chińczyków czy kogo-tam-jeszcze? Sami nie potrafimy przeanalizować problemu i zaproponować rozwiązania, choćby ono miało być pionierskie w skali światowej? Cierpimy na kompleks niższości?! Akurat Chińczycy (i w ogóle Azjaci) nie są dobrym wzorem, bo tam dzieciaki w wieku 4-5 lat są zabierani od rodziców (oczywiście za ich wiedzą i zgodą) do "fabryk geniuszy sportowych" i w zasadzie ich kontakt z rodziną prawie się konczy. To jest inny świat i inna mentalność, a nawet inne uregulowania prawne, które w Europie nie są do powtótrzenia. Więc pozbądźmy się własnych kompleksów niższości w stosunku do "starszych i mądrzejszych", nie oglądajmy się na innych i pokażmy, że stać nas na samodzielne rozwiązywanie naszych problemów. Pozdrawiam
9 środa, 03 sierpnia 2011 23:50
Timo Boll, Lębork
Kabaret "Starszych Panów", Panowie z Rybnika robia szacun, z calym szacunkiem dla Góraka , że Barek jak grał w lidze francuskiej, ale juz Bartek, bo o tym nikt nie pamięta, ale... to trenował na codzień w eurpejskiej... ambitni amatorzy sie czepaimay innych, ale Ci inni musza zyc z zawodu, wiec nie porwnujmy sie amatorzy z lig
10 środa, 03 sierpnia 2011 23:58
Timo Boll,
Jakos nie przepadalem za blaszczykiem, ale loedu z jedym eywiadow powiedxzial swoja pawde o samym sobie, to zycze tej 4 szkole tenisa wszystkiego naj, bo to obecnie jedyny czlowiek n a tej polksiej ziemi ktory nikogo nie che oszukac, szacun
11 czwartek, 04 sierpnia 2011 07:01
Ibiz
To wybitny zawodnik i inteligentny człowiek świetnie relacjonujący mecze tenisa stołowego w telewizji.
Powiedzmy że zawodnik o uznanej renomie. Wybitni to byli Grubba i Kucharski. Zgodze się, że trener kadry nie powinien rozmieniać się na dobre
12 piątek, 05 sierpnia 2011 22:28
kibic
Trzeba zauważyć, że trener kadry jest selekcjonerem a nie trenerem. zawodnicy trenują w klubach. Trener kadry nie będzie ich uczył techniki i taktyki. On wybiera najlepiej przygotowanych. I tyle. Poza tym poprzedni trener miał wyniki tylko Błaszczyka i Krzeszewskiego i pozostawił po sobie spaloną ziemię - żadnych następców.
13 niedziela, 07 sierpnia 2011 13:51
pete
Pomiewaz mieszkam w Austrii wiem, ze kadra spotyka sie 3-4 razy w roku na obozach treningowych rowniez z reprezentacjami innych krajow: Wegry,Czechy,Slowacja a nawet Niemcy. Nie slyszalem zeby nasza kadra cos takiego robila.
14 poniedziałek, 08 sierpnia 2011 13:11
kibic
To masz kiepskie informacje.
15 poniedziałek, 08 sierpnia 2011 21:35
pete
slaby kibic z Ciebie. W innych krajach to jest normalne, ze sie z innymi reprezentacjami od czasu do czasu trenuje, ale ty pewnie masz lepsze informacje.
16 środa, 10 sierpnia 2011 19:39
Spanker
Moim zdaniem obarczanie trenera kadry narodowej brakiem wyników seniorów nie ma sensu.
Co trener może uczynić z dorosłymi ułożonymi zawodnikami? Problem leży gdzie indziej! Źle funkcjonują polskie kluby. Nieliczne kluby dysponują halą lub trenerem dostępnym bez przerwy. Przegrywamy konkurencję zwaną procesem szkolenia prawie z każdym rozwiniętym krajem Europy. Nikt się nie nauczy grać w tenisa stołowego na kilku zgrupowaniach , bo to złożony proces wieloletni. Jeżeli chodzi o roszczenia to się nie dziwię zawodnikom . Skoro ciężko pracują przez wiele lat a widzą gołym okiem , że byle oszust - prezesina podrzędnego klubu zarabia więcej niż oni, to chyba maja prawo do narzekań.

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Wieści z Superligi
panie zygmuncie stefanowiczu czy jakos tak. jak ma na imie m…
piątek, 18 maja 2012 07:16 Więcej …
przez eldo

Wieści z Superligi
jacek . ty jakl nie masz pojecia to po co piszesz bzdety. sa…
piątek, 18 maja 2012 07:14 Więcej …
przez stefan stefanski

Jakimi czopami grać?
Orty panie marek1. Orty!
środa, 16 maja 2012 17:11 Więcej …
przez Ibiz

Jakimi czopami grać?
...od lat grałem ze swoimi zawodnikami okleinami gładkimi. G…
środa, 16 maja 2012 16:51 Więcej …
przez marek1