| Praca po chińsku |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| czwartek, 26 sierpnia 2010 19:48 | |||
|
Dwanaście tysięcy kilometrów. Taką drogę przebyły reprezentantki Polski, by zdobyć kolejne doświadczenie w odbijaniu celuloidowej piłeczki. Natalia Bąk tak pisze po rozmowie z uczestniczką zgrupowania w Chinach Magdaleną Szczerkowską:
Polskie zawodniczki (Natalia Partyka, Katarzyna Grzybowska, Magdalena Szczerkowska, Klaudia Kusińska oraz Li Qian) wspólnie z trenerem Michałem Dziubańskim spędziły trzy tygodnie w chińskiej miejscowości Tong Zhou i poznały tajniki prawdziwego chińskiego treningu. Tuż po ich powrocie udało mi się porozmawiać z jedną z uczestniczek obozu - Magdą Szczerkowską. Dzięki jej uprzejmości dowiedziałam się jaki jest chiński przepis na sukces. Podróż do Chin była długa i męcząca, ale zdeterminowanie i motywacja dziewczyn do pracy nie pozwalały na zniechęcenie. Kiedy już polskiej ekipie udało się dotrzeć na miejsce, wszyscy byli pod wrażeniem. Teren, na którym znajdowały się hale sportowe, restauracja, hotel, siłownia i inne obiekty wydawał się olbrzymi. Jednak droga z jednego miejsca do następnego zajmowała maksymalnie kilka minut. W oddali budowano także szkołę dla najmłodszych zawodników, by sprawniej mogli połączyć naukę ze sportem. Wszędzie panowała cisza i spokój, czyli idealne warunki do skupienia i koncentracji tylko na pingpongu. Najważniejsza część dnia, czyli trening okazał się nieco odmienny niż ten typowy polski. Rozpoczynał się zbiórką chińskich zawodniczek o godzinie 8.10, którą kończył głośny okrzyk. Tłumacząc na język polski, brzmiało to następująco: „Gotowe do treningu? - Tak!”. Kolejna część to rozgrzewka poza stołem, która odbywała się synchronicznie i przypominała równo maszerujących żołnierzy. Wszystkie ćwiczenia wykonywane były niemal jednocześnie, ale musiało upłynąć trochę czasu, żeby europejki opanowały taką technikę. Po rozgrzewce słychać było już tylko moment odbicia piłeczek z rakietką i stołem, nic więcej. Jak wspomina Magda, na każdym treningu dziewczyny pracowały tylko z Chinkami prezentującymi bardzo różnorodne style gry. Długie i krótkie czopy, prawa, lewa ręka i oczywiście doskonałe obrończynie. Chiński trening na stole to przede wszystkimi elementy nieregularne, czyli serwis i gra z całego stołu, a także trening na wiele piłek. Do tego podstawą jest przygotowanie fizyczne, czyli bardzo trudne ćwiczenia (m.in. skoki ze sztangą na ramionach), które jednak wymagają długoletniej regularnej pracy i odpowiedniego przygotowania całego organizmu. Dlatego też Polki wykonywały własne zestawy ćwiczeń, np. na siłowni. Niektóre metody szkoleniowe wydawały się nieco drastyczne, ponieważ widok trenera kopiącego zawodniczkę w brzuch po źle zagranej piłce należy w Polsce do wyjątkowo rzadkich... Nieodłącznym elementem cyklu treningowego jest oczywiście odpoczynek w celu jak szybkiej regeneracji organizmu. Służył temu m.in. basen oraz twarde łóżka - najlepsze na zdrowy kręgosłup. Jednym z głównych czynników owocnego treningu jest również właściwe odżywianie. Chińskie jedzenie jest bardzo specyficzne dla europejskiego podniebienia, ale obozu organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby wszyscy byli zadowoleni. Chiński tenis stołowy rządzi się swoimi prawami, często niezrozumiałymi dla Polskich tenisistów stołowych, ale nie przez przypadek Chińczycy stali się światową potęgą celuloidowej piłeczki. Klaudia Kusińska i Magda Szczerkowska był jednymi z najmłodszych uczestniczek zgrupowania w Tong Zhou, ale zgodnie przyznały, że taki plan treningowy, wykonywany oczywiście systematycznie, jest jedyną drogą do osiągnięcia mistrzostwa w tenisie stołowym. Czekamy zatem na kolejną możliwość przebycia dwunastu tysięcy kilometrów. Natalia Bąk
|









