| Kto jak nie my? Dajmy coś od siebie. |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| środa, 05 maja 2010 07:58 | |||
|
Poznaliśmy w ciekawych okolicznościach mistrza Polski. Raczkująca Superliga nie ustrzegła się poważnych błędów, ale to nasz wspólny skarb. Wszyscy powinniśmy to przedsięwzięcie wspierać. Niestety nie wszyscy są tego świadomi, bądź świadomi nie chcą być.
Ze zdumieniem zaobserwowałem, że nie wszystkie portale internetowe dały linki przekierowujące na transmisje telewizyjne, bądź transmisje w systemie live score. W ten sposób znaczna część internautów nie miała możliwości obserwacji jakże ciekawych spotkań jakie miały miejsce w tym roku pomiędzy drużynami z Grodziska i Lęborka. Wszyscy bowiem wiemy, że każdy portal ma swoich wiernych fanów i czerpie bardzo często informacje ze swojego ulubionego portalu nie zaglądając do innych. Względy komercyjne mówią nam, że nie powinniśmy reklamować innych portali, stron internetowych zajmujących sie tenisem stołowym. A takim przecież jest przecież www.superliga.com.pl. Jednak nie zawsze liczy się tylko konkurencja i wszędobylska kasa. Trzeba się unieść ponad swoje ambicje i zrozumieć, że SUPERLIGA to nasze dobro wspólne i powinniśmy robić wszystko, by rozgrywki naszej najsilniejszej ligi promować. Wiemy przecież, że jeszcze głównie to media elektroniczne kreują i propagują tenis stołowy w naszym kraju. Kiedy porównuję liczbę odwiedzających portal www.superliga.com.pl to liczba dramatycznie jeszcze odbiega od odwiedzin na innych znanych portalach. Jednak nie jest to powód do radości, ale powód do zastanowienia sie, co JA mogę zrobić, by było lepiej. Na słowa uznania tym razem zaslużył nasz minister sportu p. Adam Giersz. Jego obecność na sali i telewizyjne (trochę emocjonalne w pozytywnym tego słowa znaczeniu) wypowiedzi podczas pierwszgo meczu podniosły prestiż imprezy i uatrakcyjniły dla mediów sens współpracy z Superligą. Brawo! Media elektroniczne w popularyzacji Superligi mają wyjątkową, może nawet historyczną rolę do wypełnienia i zrobienia wszystkiego, aby uczynić naszą dyscyplinę jak najbardziej popularną w naszym kraju. Kto tego nie widzi jest albo ślepy, albo pragnie wszystko zawłaszczyć dla siebie. Więcej odwiedzających portal www.superliga.com.pl to większa liczba osób odwiedzających portal www.orangesport.pl i kanał telewizyjny Orange Sport. To się przekłada na odpowiednie statystyki, które mówią włodarzom telewizyjnym i reklamodawcom: w tenis stołowy warto inwestować czas i pieniądze. To z kolei oznacza więcej transmisji telewizyjnych w coraz lepszym czasie antenowym. Skutkuje to potem coraz większą liczbą kibiców tenisa stołowego. Zapełnią się sale treningowe, podniesie sie poziom dyscypliny, pojawią się kolejni reklamodawcy. Zadziała fenomen you can dance. Cieszę się, że tak to widzi też Marek Przybyłowicz, który na swojej stronie www.agamar.pl/ts/ umieszczał stosowne informacj o meczach i dał linka na stronę www.superliga.com.pl. Osobiście traktuję prowadzenie tego portalu jako pewnego rodzaju misję i służbę, a nie jako tylko i wyłącznie sposób do zarobienia pieniędzy, bo pieniądze z tego marne. Myślę też, że pan prezes Baruch, pan prezes Kawa powinni jeszcze lepiej współpracować z czołowymi portalami i docenić ich rolę. Zabrakło mi w czasie tych 3 meczy i wcześniej stosownych informacji prasowych ze szczegółami dotyczącymi fazy półfinałowej i finałowej play off. Tak jak to robiono w czasie trwania ostatniego Pro Touru w Polsce. Przez to m.in nasz portal nie dał linka na czas pierwszego meczu na stronę www.superliga.com.pl i nasi fani nie mieli możliwości oglądania tego meczu na żywo. Prowadzimy różne inne działalności i takie informacje na czas wszystkim wyjdą na dobre. Oczywiście wtorkowy termin (normalny roboczy dzień) najważniejszego meczu w sezonie był niefortunny i nieprzemyślany. Zawsze trzeba mieć plan opracowany w szczegółach i być przygotowanym na wszystkie możliwe scenariusze. Co do transmisi telewizyjnej: na poziome, dobra jakość obraz i dźwięku, dobre usytuowanie kamer, fachowy komentarz Marcina Kusińskiego (dla fachowców) do którego dostosował się pan Janisz (dla kibiców w kapciach). Brawo! Zabrakło mi jednak transmisji telewizyjnej z ostatniego meczu, a i live score (przynajmniej u mnie) działał źle. Może by w ten ton uderzyć, ale po co...? Dobry początek został zrobiony, a z błędów trzeba wyciagnąć wnioski na przyszłość. Można by np. zrobić transmisję internetową z 3 meczu na własny rachunek. Grodzisk i p. Szumacher mają w tym już doświadczenie, bo robili już takie rzeczy z naszym portalem (pierwsze w historii polskiego internetu przekazy telewizyjne z meczów na żywo) i Rafałem Kurowskim. Jest też jedna rzecz pozytywna w tym wszystkim: wszyscy przekonaliśmy się komu tak naprawdę zależy na bezinteresownej popularyzacji naszej dyscypliny sportu. Chyba widać z kim należy więcej i lepiej wpółpracować? Tenis stołowy, jego rola, znaczenie, popularność w Polsce powinna być celem nadrzędnym dla wszystkich. Niech ta idea zjednoczy ponad podziałami tych, którzy związali z tenisem stołowym swoje życie. Zbyszek Stefański
|










Jeśli polskie kluby będą zarządzane jak przedsiębiorstwa mogą osiągać nawet pięć razy lepsze wyniki finansowe niż obecnie - to główny wniosek raportu opublikowanego przez firmę doradczą (…).
"Pierwszym czynnikiem niezbędnym do podniesienia wartości klubu jest wynik sportowy. W dalszej kolejności sukces ułatwi budowanie popularności i tożsamości klubu oraz zarządzanie marką" - powiedział dyrektor (…) Mimo kryzysu gospodarczego rynek sportowy w Europie rośnie i obecnie wynosi 14,6 mld euro. Zaledwie 3 procent tej wartości przypada na mniej istotne ligi spoza wielkiej piątki - w tym polską.
Polska liga potwierdza światowy trend - jej wartość rośnie rocznie o około 10 procent, czyli więcej niż wzrasta PKB. Biorąc jednak pod uwagę proporcje tego wzrostu w najbogatszych krajach nie jest to, zdaniem ekspertów, współczynnik zadowalający i przy odpowiednim wykorzystaniu mechanizmów rynkowych mógłby wynosić nawet pięć razy więcej. "Buduje się nowe obiekty, ale one nie są produktem jako takim. Jeśli nie będzie sportu na wysokim poziomie, to nie zwiększą one wartości drużyn. Co więcej - bez rozwijania czterech głównych dźwigni wzrostu polski sport będzie odcięty od kapitału. W Polsce skończył się czas działaczy sportowych, a nastał czas menedżerów. Gdy pojawi się profesjonalne zarządzanie - pojawią się inwestorzy" - podkreślił.
Cztery wspomniane dźwignie to: sukces sportowy, popularność klubu (w tym frekwencja), tożsamość (np. waleczność, czy widowiskowa gra) oraz zarządzanie.
Osłabienie jednej z nich może mieć natomiast negatywne skutki.
Eksperci widzą kilka problemów, z którymi muszą się uporać polskie drużyny. Zbyt niskie dochody z transmisji TV wynikają z zapóźnień w tworzeniu telewizji cyfrowej i niskiej frekwencji kibiców. Problemem jest również ryzyko skupienia uwagi na krótkoterminowych zyskach (np. wyprzedaż składu po udanym sezonie) oraz brak profesjonalnej kadry menedżerskiej.
Największą bolączką polskiej ligi jest jednak zbyt wysoki poziom wynagrodzeń zawodników i trenerów w stosunku do wyników sportowych. Wskaźnik wynagrodzenia-przychody uważany jest za bezpieczny, jeśli nie przekracza 60 procent. W Polsce wynosi on średnio 72 procent. W 2008 roku zaledwie cztery zespoły zachowały bezpieczną relację. W tym samym roku w kilku klubach współczynnik ten przekraczał 120 procent