| Jak to się robi w Niemczech, cz.2 |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| wtorek, 09 lutego 2010 07:21 | |||
|
Przedstawiam bardziej uszczegółowione informacje na temat systemu szkolenia w Niemczech. Pierwszą część można przeczytać tutaj.
Niemcy zdominowały pinpongową Europę. Na dzień dzisiejszy są też jedynym europejskim krajem - przy dobrej dyspozycji Timo Bolla i niespodzianki ze strony jakiegoś drugiego zawodnika (Baum, Ovtcharov, Suess) - mogącym ograć Chińczyków. Na ostatnim TOP 10 Europa juniorów i juniorek tryumfowali Patrick Franziska i Sabina Winter, a nie zapominajmy o Petrisji Solja. To tylko niektóre z przykładów pokazujących, że wynikowo nasi zachodni sąsiedzi są obecnie najlepsi na Starym Kontynencie. Warto się więc przyjrzeć systemowi szkolenia jaki panuje w kraju za Odrą. Wiem o czym piszę, bo sam jako trener ze swoimi zawodnikami i przeszedłem wszystkie szczeble drabinki począwszy od eliminacji podokręgowych, a skończywszy na mistrzostwach Niemiec i TOP 12 DTTB. Ażeby dotrzeć do mistrzostw wojewódzkich trzeba przejść przez minimum 4 szczeble eliminacji. Najlepsi w zależności od zajętych miejsc i limitów przyznanych przez Niemiecki Związek grają na strefowych mistrzostwach Niemiec. Stref w Niemczech są 3 z których znowu najlepsi wg. zajętych miejsc i przyznanych limitów jadą na mistrzostwa Niemiec, bądź ogólnoniemiecki turniej kwalifikacyjny. Dla ciekawostki: w Niemczech jest tylko jeden turniej - odpowiednik OTK - u (tzw. TOP 48) i mistrzostwa Niemiec. Jednak najlepsi po TOP 48 grają najpierw tzw. TOP 16, a potem w TOP 12. Nie rozgrywa się żadnych turniejów dla skrzatów, bądź młodzików. Jedynym ogólnoniemieckim turniejem dla dzieci do 4 klasy firmowanym przez ich rodzimy związek są Minimistrzostwa Niemiec. Mogą jednak w nich wystąpić dzieci nie zgłoszone do rozgrywek ligowych. Związek wspiera w ten sposób ideę amatorskiego treningu dziecięcego. Nie jest to działalność charytatywna, bo z rozgrywek amatorów na różnych szczeblach i w różnych szczeblach związek czerpie sumy idące w setki tysięcy (a może i nawet miliony) euro. Zresztą wielu zwycięzców tego turnieju trafia potem do profesjonalnego tenisa stołowego. Tak rozpoczynał m.in swoją karierę Christian Suess. Mimo wszystko zdawać, by się mogło, że mimo Niemcy lekceważą tą młodszą grupę wiekową. Nic mylnego. Już od szczebla wojewódzkiego zawodnicy do IV klasy szkoło podstawowej mają szansę dostać się to tzw. mini kadry Niemiec. Poprzez system 4-stopniowej nominacji i kwalifikacji można uzyskać taki status. Na szczeblu województwa do I szczebla (I obozu) nominuje trener kadry wojewódzkiej wraz z komisją sportu wyczynowego przy danym okręgu. Ilość miejsc zależy od pozycji okręgu w kraju i w strefie. Na obóz przyjezdżają przedstawiciele 5 – 6 okręgów zrzeszonych w danej strefie. Obóz jest 3 – dniowy. Odbywają się przez 2 dni zajęcia techniczno – taktyczne pod okiem trenerów wyznaczonycz przez okręgi. Jednak niekwestionowanym szefem takiei konsultacji jest trener kadry Niemiec, który w zasadzie nic nie robi... Przygląda się zajęciom i zleca prowadzenie jednostek treningowych poszczególnym trenerom okręgowym. W drugim dniu na zajęciach popołudniowych rozgrywany jest mały turniej ropoznawczy. Natomiast ostatniego 3 dnia cały dzień grany jest turniej główny decydujący w dużej mierze o nominacji do 2 szczebla. Trener kadry w konsultacji z 1- 2 trenerami decyduje kto uzyskał nominację. Głównym kryterium są turnieje, ale także poziom wyszkolenia technicznego, przydatność dla grupy i perspektywy. W praktyce decydują też trochę prywatne układy poszczególnych trenerów ze związkiem. Najlepsi (z reguły jest to 3-6 osób) jedzie na obóz 2 szczebla, gdzie wszystko odbywa się podobnie. Najlepsi z drugiego szczebla jadą na obóz 3 szczebla po którym ustalana jest kadra Niemiec dla mini zawodników. Potem w ciągu sezonu odbywa się około 5 - 6 obozów na które mini zawodnicy są powoływani. Trzeba przyznać, że Niemcy są w tym bardzo konsekwentni i stawiają na tych samych zawodników i później w starszych kategoriach. Nie jest potem łatwo dostać się do kadry kadetów, czy juniorów poza spektakularnymi zwycięstwami w najważniejszych zawodach zawodników spoza kadry. Nasi zachodni sąsiedzi z reguły nie ulagają naciskom i stawiają na wybrane przez siebie osoby przetestowane w niemieckim systemie szkolenia. Niemcy od lat zapatrzeni są w Chiny i ich system szkolenia próbują z różnym powodzeniem kopiować szkoleniowe rozwiązania rodem zza Wielkeigo Muru. Często stoi to w sprzeczności z realiami bogatego zachodniego państwa, gdyż motywację do uprawiania sportu nie można tłumaczyć np. zarobieniem w przyszłości dużych pieniędzy z tenisa stołowego. Niemcy są na tyle bogatym krajem, że zrobić karierę i zarobić dobre pieniądze można w wielu innych dziedzinach. Związek promuje też konieczność trenowania w jednym centralnym ośrodku (Duesseldorf), co również nie wytrzymuje próby czasu. Casusy wielu zawodników (Timo Boll, Ovtcharo, Michajlova, Solja i inni) pokazują, że można w inny sposób, niż to sobie życzy związek zrobić dobry wynik. Tutaj dochodzimy do 2 i 3 siły niemieckiego tenisa stołowego poza DTTB. Chodzi mi tutaj mianowicie o związki i kluby. Ale o tym następnym razem... cdn.
|









