| Jak to się robi w Niemczech? - cz. I |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| czwartek, 17 grudnia 2009 12:51 | |||
|
Niemcy w ostatnich latach wyrosły na tenisową potęgę. Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy?
I. Duża ilość grających w tenisa stołowego. Najprościej było by odpowiedzieć, że z ok. 5 mln (w niektórych źródłach mówi się o 7 mln.) zawsze znajdzie się kilka jednostek, które będą gwarantowały sukcesy. Po części jest to prawdą. Jednak liczba grających w tenisa stołowego u naszego zachodniego sąsiada jest już od paru dekad tak wysoka, a jednak skala sukcesów nigdy nie była tak duża. Niemcy mieli od zawsze bardzo dobrych zawodników, medalistów mistrzostw świata i Europy. Nigdy jednak nie dominowali w Europie i nie liczyli się w świecie tak wyraźnie jak dzisiaj. Dość przypomnieć, że pierwszy drużynowy tytuł mistrzów Europy w kategorii mężczyzn zdobyli ledwo parę lat temu. II. Bardzo duża liczba dobrych trenerów Przyczyna tego jest prosta. Niemcy jako kraj oferują niezłe warunki pracy i sporą popularność dyscypliny. Każdy znajdzie tutaj dla siebie miejsce jeśli chce lub musi. Pracuje tutaj wielu znakomitych trenerów i byłych zawodników. Choćby z tego względu wychowanie zawodnika do poziomu czołówki Niemiec w obojętnie jakiej kategorii jest bardzo dużym wyzwaniem i udaje się nielicznym. Tym bardziej, że co zdolniejszych wyłapują wojewódzkie i państwowe centra i zmuszają do wejścia w ich system szkolenia. Zapomina się, pomniejsza, bądź ignoruje rolę trenerów klubowych. Ostatnim tego przykładem są problemy na lini rodzina Solja – DTTB (będę jeszcze o tym pisał). III. System kształcenia kadr trenerskich Jak Niemcy długie i szerokie odbywaja się szkolenia trenerskie. Zaczyna się od licencji D, C, B, A, by skończyć na dyplomowanym trenerze. Jest to bardzo rozbuchane i robione z niemiecką przesadą, ale w sumie spełnia swoją rolę. Co jest kompletną kompromitacją – fakt nie uznawania przez Niemiecki Związek Tenisa Stołowego i inne organizacje polskich papierów ukończenia kursów, studiów i specjalizacji!!! IIIa. Obowiązek prenumeraty pisma branżowego Każdy nowo zarejestrowany klub ma obowiązek prenumerować specjalistyczne pismo. Chyba nie trzeba udowadniać potrzeby i znaczenia zrealizowania podobnego pomysłu w naszym kraju. IV. Suma pieniędzy inwestowanych w niemiecki sport Polityka państwa i jego bogactwo, możliwość odpisów podatkowych, większa zasobność portfeli obywateli – wszystko to powoduje, że w systemie jest dużo pieniędzy. Kilka lat temu wpadł mi wręce budżet bawarskiego okręgowego związku tenisa stołowego. Suma około 2 mln. euro rocznego budżetu zszokowała mnie. Biedniejsze landy oscylują w granicach 400 – 700 tys. euro rocznie. V. Moda na sport W Niemczech – szczególnie tych zachodnich – panuje moda na sport. Uprawianie sportu należy do dobrego tonu, a przeciętny obywatel doskonale zdaje sobie sprawę z jego znaczenia dla zdrowia i samopoczucia. Bardzo wiele klubów i organizacji oferuje szeroką paletę usług i możliwości z tym związanych. Od sportu masowego poprzez uczestnictwo już w regularnych rozgrywkach, a skończywszy na sporcie profesjonalnym. Przy czym sport profesjonalny uprawia znikomy procent osób. Va. W to świetnie wpasował się tenis stołowy ze swoją uniwersalnością. Tenis stołowy można uprawiać w każdym wieku, jest on stosunkowo mało urazowy, daje też możliwości podniesienia swoich umiejętności niezależnie od wieku i poziomu gry. Znam wiele osób, które w wieku 40 - 50 lat (a nawet więcej) zaczęły grać w tenisa stołowego. Często po kontuzjach w innych dyscyplinach okazuje się, że pingpong jest sportem atrakcyjnym. Umożliwia to m.in różnorodność sprzętu i jego ciągłe inowacje. Nieczęsto się przecież zdarza w innych dyscyplinach sportu, żeby 60 – latek pokonał na zawodach zawodnika młodszego o 40 lat. Jest też swoistym fenomen fakt, że ludzie starsi mogą często grać z roku na rok coraz lepiej lub przez długie lata utrzymywać swój poziom. W sportach, gdzie sprawność fizyczna odgrywa przecież tak kolosalną rolę tenis stołowy jest dyscypliną wyjątkową. Dlatego też nie dziwi fakt, że wielu zawodników po 10 i więcej latach wraca do dyscypliny, bo przecież każdy z nas lubi wygrywać... VI. Chiny W ostatniej dekadzie światowy pingpong został zdominowany przez Chińczyków. Co więcej dystans ten stale się pogłębia. Niemiecki Zwiazek Tenisa Stołowego jest tego świadomy i robi dużo, by temu zapobiec. Od wielu lat wszystkie kadry młodzieżowe jeżdżą cyklicznie na zgrupowania do Chin. Kiedy się czyta wytyczne dla klubów i związków (patrz rubryka Poradnik na naszej stronie) DTTB to widać wyraźnie jak Niemcy są zapatrzone w trendy szkoleniowe rodem z Chin. Może to więc nie przypadek, że w ostatnich latach na światowych imprezach nasi zachodni sąsiedzi dochodzą do finałów próbując na razie nieskutecznie skruszyć chiński mur. No właśnie, czy nieskutecznie? Sam Timo Boll, gdy jest w formie może ograć każdego Chińczyka. Udowadniał to wielokrotnie. Baum i Ovtcharov to ciągle młodzi zawodnicy, którym się marzy złoty medal na IO lub MŚ w 2012 roku. Timo Boll będzie wtedy w wieku Wernera Schlagera, który jest ostatnim europejskim mistrzem świata z Paryża. Nikt nie chce być wiecznie drugim, a sam Timo Boll nie ma jeszcze złotego medalu z MŚ w swojej kolekcji. Dlatego decyzja o zatrudnieniu Jorga Rosskopfa na stanowisku trenera reprezentacji to dobra decyzja. Mistrz musi na co dzień obcować z mistrzem. Zbyszek Stefański, cdn... Ps. w II części będzie więcej i szczegółów o samym systemie szkolenia w Niemczech.
|









No fakt lekko to kompromitującę, że nasze prawko jest uznawane i nasze papiery trenerskie też.