Skip to content

Home Felietony Gwiazdy się wykruszają…
Gwiazdy się wykruszają… PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dawid Szajna   
niedziela, 22 listopada 2009 22:09

Bez Chińczyka Chen Qi, Belga Jean Michel Saive’a oraz Duńczyka Michaela Maze’a rozpocznie się w środę ostatni w tym roku turniej ITTF Pro Tour w Warszawie. Z bogatego gwiazdozbioru tenisistów po drodze wykruszają się ci świecący najjaśniej…





fot. Rafał Kurowski


Jako pierwszy z wielkich mistrzów z zawodów wycofał się Chen Qi. Decyzja Chińczyka jest o tyle zaskakująca, że do udziału w turnieju Pro Tour Grand Finals brakuje mu jednego startu oraz minimum osiągniętego w nim półfinału. Światowy poziom tego zawodnika pozwala spokojnie twierdzić, że na Torwarze „w cuglach” by go osiągnął i zdobywając minimum 4000 punktów do rankingu, zabukował bilet do Makao.


Kolejną absencję na warszawskim Pro Tourze niestety zanotuje Jean-Michel Saive. Belgijska legenda także niedawno wycofała się z zawodów. Obchodzący kilka dni temu swoje 40-ste urodziny zawodnik byłby rozstawiony w Warszawie z numerem 17. Grającemu dzisiaj z powodzeniem w Lidze Mistrzów tenisiście Charleroi nie będzie zatem dane zrewanżować się Wang Zeng Yi za porażkę z finału Prague Open 2009.


Bardzo bolesna dla polskich kibiców będzie również nieobecność mistrza Europy Michaela Maze’a. Będący w rewelacyjnej formie Duńczyk z pewnością chciałby się zrewanżować Timo Bollowi za finałową porażkę w ubiegłym roku. Nieobecność 8. rakiety świata, podobnie jak Chen Qi, wydaje się dość dziwna. Na swojej oficjalnej stronie internetowej gwiazda duńskiego sportu informuje o potrzebie dobrego startu w Polsce, którym zapewni sobie bilet na finałową imprezę do Makao. Aktualnie pingpongista Roskilde jest na 18. pozycji w wyścigu po udział w wieńczącym sezon turnieju najlepszych. Chińczycy Wang Hao i Zhang Chao nie spełniają kryteriów startowych w tej imprezie, dlatego Duńczyk przesunąłby się na premiowane miejsce. Jednak w finałowych zawodach rywalizuje również desygnowany zawodnik gospodarzy, zmniejszający ilość kwalifikantów do piętnastu. Zero punktów, jakie zdobędzie Maze za niestartowanie w Polsce z pewnością awansu mu nie da, a za jego plecami czai się jeszcze na przykład Gao Ning, rozstawiony z czwórką. Jeżeli Singapurczyk, grający zawsze dobrze w stolicy, tym razem wejdzie choćby do półfinału, to wyprzedzi Maze’a na tegorocznej liście Pro Tour.


Oczywiście, oprócz fizycznej nieobecności wyżej wymienionych zawodników, nie będziemy również smakowali wizualnej atrakcyjności ich gry. Chińczyk to podobno „Bezlitosna Dusza”, tenisista utytułowany od stóp do głów. Belg, mimo czterdziestki, nadal pokazuje, że kocha grać w pingla i niezwykle emocjonalnie podchodzi do tego sportu, ciesząc się ze zdobytych punktów, niczym znany z polskich tenisowych parkietów Darek Kiełb. A o tegorocznym dorobku Michaela Maze’a i wspaniałym dla oka stylu jego gry nie muszę chyba wspominać…


Niestety, to nie koniec listy wielkich nieobecnych międzynarodowych mistrzostw Polski 2009. Przy Łazienkowskiej, spośród tych, których gra była anonsowana, zabraknie też m.in. Chen Weixinga, Chuan Chih-Yuana, Zorana Primoraca, Christophe’a Legout i Damiena Eloi. Nie zobaczymy również największych mistrzów z Hongkongu, Japonii i Korei Południowej.


Dzięki tym absencjom otwiera się furtka dla Polaków. Jeszcze nic nie jest przesądzone. W przypadku dotarcia do finału Jakuba Kosowskiego, będziemy mieli swojego reprezentanta w zawodach w Makao. Podobna radość opanowałaby nas, gdyby na przykład „Wandżi” triumfował w Warsaw Polish Open 2009.


W tym roku za to będziemy mogli podziwiać ponownie Timo Bolla, stojącego na czele silnej niemieckiej ekipy, w której tym razem nie zabraknie Dimitrija Ovtcharova. Dla supergwiazdy z Charleroi będzie to debiut na Pro Tourze w Polsce. Na Torwarze zobaczymy też Oh Sang Euna, Koreańczyka nazywanego Scottie Pippenem, oraz Singapurczyka Gao Ninga, który ma jeszcze szansę na styczniową wyprawę do Makao. Oprócz tego do Warszawy przyjadą czołowi pingpongiści z m.in. Austrii, Chorwacji, Francji, Portugalii, Rumunii, Rosji, Serbii i Szwecji.


Mimo dużej rotacji nazwisk w składzie 2009 Polish Open w porównaniu z rokiem ubiegłym, chociaż warto dodać, że i rok temu, i teraz jest dokładnie po szesnastu zawodników z czołowej pięćdziesiątki rankingu ITTF, miejmy nadzieję, że będziemy świadkami wspaniałych pojedynków, jak najdłuższej gry Polaków oraz tłumu fanów na fioletowych krzesełkach największej warszawskiej hali.

 

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Zbyszek Liszewski pisał
Sylwek powinien na klęczkach iść do Częstochowy.Wykorzystać …
poniedziałek, 06 lutego 2012 22:55 Więcej …
przez Sumienie

Fertikowski: czujemy oddech Drzonkowa
Lucek sie boi konfrontacji z ohem Uśmiech wiadomo ze by nie mial …
poniedziałek, 06 lutego 2012 20:38 Więcej …
przez oh

Zbyszek Liszewski pisał
Dziwią mnie te komentarze. Wywiad jest już od 4 lat na stron…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:55 Więcej …
przez ZZZ

Zbyszek Liszewski pisał
Smutna prawda jest taka, że Licha dobry, ale naiwny człowiek…
poniedziałek, 06 lutego 2012 11:44 Więcej …
przez Mario AWF