Skip to content

Home Felietony Wielki trener, czy wielki zawodnik?
Wielki trener, czy wielki zawodnik? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
czwartek, 29 maja 2008 13:28

Cała tenisowa Polska zastanawia się nad brakiem sukcesów naszych rodzimych zawodników na arenie międzynarodowej. Mamy przecież już od niespełna dwóch dekad  przyzwoite wyniki w kategoriach młodzieżowych. Zdobywamy medale na wielu młodzieżowych imprezach typu ME, czy nawet MŚ. Jednak nie potrafimy dochować się światowej klasy  zawodników, czy zawodniczek na poziomie Grubby i Kucharskiego.

Image 

Ba, dzisiejszym najlepszym dużo brakuje do Lucka Błaszczyka, który jest gwiazdą europejskiego formatu.

Jakie są tego przyczyny?

Można oczywiście w nieskończoność dyskutować nad tym. I w każdej teorii na ten temat na pewno będzie dużo racji.

Generacja generacji nierówna. Lata 70-te, 80-te, 90-te i czasy dzisiejsze były i są specyficzne i rządzą się swoimi prawami.

Prawami, które wynikają z charakterystyki czasów, sytuacji politycznej, zasad i przepisów funkcjonowania sportu w tych, czy innych realiach.

Nie można więc tylko na zasadzie prostych porównań dawać gotowych odpowiedzi.

Nie wiadomo np. czy dzisiejszy Andrzej Grubba lub Leszek Kucharski byliby tak głodni sukcesów jak wtedy 20 –30 lat temu, gdzie wyjazd za granicę był dla wybrańców, paszport szarego człowieka leżał w szufladzie u pierwszego sekretarza partii, a cena dresu Butterfly`a równała się miesięcznej pensji robotnika.

Może z kolei dzisiejsi zawodnicy młodego pokolenia, zdobywcy medali na ME kadetów, czy juniorów przeniesieni w tamte realia znaleźliby w sobie o wiele więcej motywacji do bycia najlepszymi?

Z drugiej strony pewne rzeczy są jednak niezbywalne i uniwersalne.

Grubba i Kucharski to w dużej mierze samorodne talenty, których sukcesy wyrosły głównie na zasadzie wzajemnej rywalizacji na treningu i zawodach.

Rywalizacji, której przejawem były dosłownie i w przenośni wojny na treningu.

Wojna ta się przejawiała z jednej strony artyzmem i wirtuozerią gry, z drugiej zdemolowanymi stołami, bandami i szafkami treningowymi.

Ich wspólne pojedynki na sali treningowej to już legenda polskiego tenisa stołowego.

Podejrzewam, że gdyby dzisiaj mogli stanąć do stołu to ich pojedynek byłby następną wojną.

Pansky i Orlowsky – czescy odpowiednicy tych znakomitych zawodników do dzisiaj wspólnie trenują i grają w tym samym klubie.

Nieraz byłem ich świadkiem ich treningów. Niejednokrotnie wściekli na siebie, obrażeni na cały świat na wychodzili z sali osobno. Ich głód sukcesu i chęć wygrywania mają magię do dziś.

Gdy jednak dziś widzę naszych najlepszych trenujących z komórką na stole, podjeżdżających pod salę dobrymi samochodami, wspaniale opalonych, tonących w żelu we włosach to ciągle widzę pasję czeskich wicemistrzów świata i urok tamtych spotkań z przeszłości.

Następna generacja z Luckiem Błaszczykiem i Tomaszem Krzeszewskim na czele kontynuowała dobre tradycje ich starszych kolegów.

Choć nie osiągnęli tyle co ich poprzednicy to jednak ciągle o polskim tenisie stołowym było głośno w Europie i na świecie.

Jest to niestety jedyna grupa, która wyszła spod ręki „systemu” i osiągnęła znaczące wyniki.

Co z kolei w tej generacji spowodowało taki sukces?

Grupa wykonała główną pracę pod okiem jednego dobrego, doświadczonego już wtedy trenera.

Trenera, który wcześniej miał doświadczenie w pracy klubowej w Gdańsku i w Szczecinie.

Zresztą jak potem Jurek Grycan (bo to o nim mowa) opowiadał, jego doświadczenia klubowe bardzo pomogły mu w pracy z reprezentacją juniorów i seniorów, których potem prowadził. Trenera, który mimo obowiązków trenera reprezentacji zawsze pracował z zawodnikami klubowymi. Trenera, który nie stronił od pracy z początkującymi.

Trenera, który miał świadomość, że na każdym poziomie pracy można się czegoś nauczyć i wzbogacać swój warsztat pracy.

W Polsce natomiast w większości wypadków od kilkunastu lat nowymi trenerami kadry zostają szkoleniowcy, którzy nie mają właściwie żadnego doświadczenia w pracy w klubach.

Od razu wrzucani na głębokie wody, otoczeni najlepszymi zawodnikami w kraju, skoszarowanymi w ośrodkach żyją w trochę nierealnym świecie.

Nie wiedzą co znaczy prowadzenie jednego i tego samego zawodnika przez 5-10 lat. Nie wiedzą co to pierwszy wygrany mecz wychowanka na WTK. Nie wiedzą jak trudno jest wychować medalistę MP jakiejkolwiek kategorii wiekowej itd.

Dopiero taki trener otrzaskany w rywalizacji klubowej, makroregionalnej, przygotowany metodycznie na każdy problem techniczny (bo go sam doświadczył w pracy ze swoimi zawodnikami) i taktyczny powinien pełnić najwyższe funkcje szkoleniowe w naszym kraju. 

W pracy z reprezentacją kraju niekoniecznie wielkie nazwisko zawodnicze musi być tym jedynym i najlepszym.

 Dirk Wagner – trener I zespołu Borusii Düsseldorf zaczął grać amatorsko grać w tenisa stołowego mając 17 lat. A najwyższa liga w jakiej grał w Niemczech to piąta liga.

 Może dlatego następna generacja z Danielem Górakiem i Bartkiem Suchem mimo świetnie zapowiadających się karier nie spełnia pokładanych w nich nadziei?

Na pracę z kadrą zasługują też ci, którzy latami udowadniali, że potrafią swoich wychowanków nauczyć grać w tenisa stołowego.

Może po epoce wielkich nazwisk zawodniczych czas na wielkie nazwiska trenerskie?

Zbyszek Stefański

 
Komentarze (24)
1 czwartek, 29 maja 2008 14:17
Janek
U nas nie szkoli fachowiec - trener tylko albo układ Gdański albo układ Gliwicki. I dlatego nie będziemy mieli nigdy gwiazd światowego formatu. Taka jednostka musi mieć silną osobowość i wyrwać się z jednego lub drugiego układu. Tylko wtedy osiągnie światowy sukces.
2 czwartek, 29 maja 2008 14:42
klaudia
Dobrze,że wreszcie ktoś porusza tematy trenerskie bo mam takie wrażenie,że to temat tabu w Polsce.Jak to sie dzieje,że na sale do pracy z młodzieżą zaprasza sie osobę bez przygotowanie do zawodu?Państwo polskie nigdy nie interesowało się za bardzo sportem więc może szanowny Pzts wprowadzi pewne zmiany w celu umożliwienia pracy ludziom z pewną wiedzą,która pozwoli na harmonijny rozwój zawodnika.Zatrudnianie byle kogo na stanowisko\"trenera\"jest receptą na oszczędności-tylko dla kogo?Niski poziom świadomości ludzi mających wiele do powiedzenia w klubach jest porażający co widać na turniejach WTK,OTK.Brak przygotowania motorycznego to brak przygotowania psychicznego,ale kto o tym wie i kto się tym martwi?Chcemy sukcesów ale nie pamietamy o tym,że inwestycje w kompetentnych ludzi to sprawa priorytetowa od której zaczyna się budowe klubu.U nas w większości przypadków zatrudnia sie człowieka mówiąc\"Bo kiedyś grał w tenisa\".Czym chcemy gonić tą Europe?
3 czwartek, 29 maja 2008 15:38
baczek
Panowie spokojnie Lucjan Blaszczyk wygral 11medali ME byl 3 razy w osemce MS i 1 raz IO Ateny pozatym wygrali z Tomkiem Krzeszewskim kilka pro-tourow w deblu kilka finalow a brazowych medali ciezko zliczyc w singlu rowniez byli czesto w pierwszej 4.za ich czasow konkurencja i pieniadze w tenisie stolowym byla i jest duzo wieksza a i azjatow z europejskimi paszportami wielu.za czasow Grubby i Leszka bylo 2-3 w europie a teraz.wiec chyba mozna powiedziec ze ta dwojka zawodnikow wygrala nie mniej niz poprzednicy w trudniejszych warunkach nie wspominajac juz ze Lucjan byl juz 32razy mistrzem polski.pozatym jakie oni mieli wsparcie z pzts i sztabu szkoleniowego bardzo slabe i byli traktowani zle bo ani jeden ani drugi nie sa z gdanska ani gliwic i na dodatek zlego oboje graja w tibharze.prosze wezcie wszystkie okolicznosci pod uwage.pozdrawiam.baczek
4 czwartek, 29 maja 2008 16:17
janek
Jakikolwiek temat by nie poruszyć to sprawa wraca do tematu firm sprzętowych. Dlaczego? Przecież to nie ma wpływu na szkolenie. A może ma? A może ma na politykę startową? A może ma na dobór ludzi do centralnego szkolenia? A może ma na ustalanie składu kadry i dotacji itp itd?
Dlatego dyskusja ta napewno będzie nie na temat.
5 czwartek, 29 maja 2008 18:41
moi
mam deja vu, po raz kolejny czytam to samo, tym razem juz z niesmakiem, bo ilez mozna?? a juz Grycan na trenera kadry - ta sugestia doprowadza mnie do szalu Smutny
6 czwartek, 29 maja 2008 18:52
seek
Kolego Moi,napisz co masz przeciwko kandydaturze J.Grycana na trenera kadry.Podaj choćby argument za tym,ze J.G.NIE NADAJE SIE NA Tą FUNKCJE.Moim zdaniem jest to extra fachowiec.
7 czwartek, 29 maja 2008 19:00
moi
kompletnie nie nadaje sie na te funkcje: samo wyobrazanie sobie przez zawodnika ze jest mistrzem swiata, nie czyni go jeszcze dobrym zawodnikiem :grin , skoro jest blyskotliwym trenerem, to dlaczego z kazdej pracy go wyrzucano? Grycan jako powiedzmy pomocnik trenera kadry ok, jako samodzielny trener - dla mnie nie do zaakceptowania! Ale do sedna: powtarzanie w kolko tego samego stalo sie nudne i niesmaczne!
8 czwartek, 29 maja 2008 20:39
kr
zgadzam się z przedmówcą - takie artykuły nic nie wnoszą, to odgrzewane kotlety...
9 czwartek, 29 maja 2008 21:59
Z
Takie artykuły bardzo dużo wnoszą, bo zachęcają do dyskusji. Co do odgrzewanych kotletów- lepiej mieć pewne ugruntowane zdanie na pewne tematy np.co do fachowości Jurka Grycana, niż skakanie z kwiatka na kwiatek i dostosowywanie swojego zdania do zmieniających się okoliczności. Zresztą tym artykułem nie miałem na celu wspieranie kandydatury Jurka, bo ona się sama broni. Poza tym mam wrażenie, że Jurek ma inne sprawy na głowie. Wzmianka o Jurku to tylko przykład trenera, który osiągnął sukcesy z kadrą mając już wcześniejszą praktykę trenerską, którą po dziś dzień doskonali.
Robienie na siłę z dobrych zawodników od razu trenerów kadry(a tak robimy od 15 lat) wcale nie musi być jak widać jedyną drogą do sukcesów. Oni po prostu przez parę lat powinni terminować w klubach, bądź samodzielnie prowadzić własne grupy szkoleniowe. Tylko tak się wykuwa prawdziwy, własny, autorski warsztat szkoleniowy. I wtedy wspaniałe dokoniania i doświadczenia zawodnicze mogą być pomocne w byciu wielkim trenerem.
Wielcy zawodnicy są rzadko świetnymi trenerami. Najczęściej odcinają kupony od swojej zawodniczej sławy.
Taka droga na skróty wyrządza im tylko krzywdę.
Z.Stefański
10 czwartek, 29 maja 2008 22:05
janek
Prawda . Takie dyskusje nic nie wnoszą bo jak pisze Z od wielu lat się nic nie zmienia. Dlaczego? Bo środowisko polskiego pingponga żadnych zmian nie chce. I tak będzie przez najbliższe lata. Grono poklepywaczy Prezesów rośnie, co widać na każdych zawodach gdzie pojawią się \"wielcy\". Fachowść się nieliczy- tylko \"układność\". Nie ma co dyskutować o fachowości bo to niczego nie zmieni. Szkoda czasu i zdrowia.
11 czwartek, 29 maja 2008 22:09
obserwator
kolego Moi dawaj swoje argumenty.No pokaż na co Cię stać ale pamiętaj,nie jeden raz.
12 czwartek, 29 maja 2008 22:19
Janek
Pan Grycan nadaje się na trenera kadry bo robi teraz bardzo ładny kurs. Niech inni kandydaci też jakiś ładny kurs zrobią.
13 piątek, 30 maja 2008 12:37
normalne
Sluszna racja panie Zbyszku tak wlasnie powinno byc a nie wsadzanie zawodnikow na solki i to od razu kadry,aby wspomoc ich finansowo przez nie udane pogrywania w kadrze czy jakies kontuzje.Jestem zdania ze pan tomek najpierw powinien wykazac sie jako szkoleniowiec w klubie a nie w kadrze.Co do pana Jerzego jak mozna tak krytykowac swietnego fachowca z ktorym wielu tu na tym forum nie mialo wogole do czynienia.Zenujace dla mnie to jest.Do dyskusji mase tylko do pracy garsteczka.
14 piątek, 30 maja 2008 13:52
janek
\"Normalne\"- trzeba by troszkę język polski poprawić. Nie wiem o jakim panu Tomku piszesz i nie wiem czy on się wpycha na to stanowisko. Najlepiej żeby S. Dryszel pozostał bo to świetny fachowiec i doskonale współpracował z PZTS a to jest ważne przecież.
15 piątek, 30 maja 2008 18:03
ja
S.Dryszel to juz na rybki zapraszam
16 piątek, 30 maja 2008 20:52
bryg
Bo to wszystko jest amatorszczyzna i dlatego wyniki są marne. Wielki sport to przemysł. Produkcja mistrzów z dobrego wyselekcjonowanego materiału. Za pomocą metod treningowych - technologii opracowanej przez znakomitych specjalistów, przy użyciu wszelkiego najlepszego dostępnego sprzętu. Era samorodków już minęła. Jak tego nie pojmą tzw działacze, to będziemy dalej marnowali utalentowaną młodzież, która stając się seniorem obniża loty do średniactwa. Niestety to prawda jest.
17 piątek, 30 maja 2008 22:47
janek
A ja myślałem, że Dryszel to fachowiec. Wszyscy przez tyle lat na wszystkich forach i w prasie, że to fachowiec - to uwierzyłem.
18 sobota, 31 maja 2008 15:55
ferti
Moim zdaniem najważniejsza jest rola rodziców w kształtowaniu zachowań młodego zawodnika. Czas zapomnieć o socjalistycznych pomysłach na wychowanie przez szkołę czy organizację. To rodzice muszą reagować kiedy zobacza nadmiar \"żelu we włosach\" lub inne oznaki wody sodowej.

Trochę mnie martwi przeniknięcie do tenisa stołowego manii szukania układów. Czy na prawdę wszystko oprócz pustyni jest dla Państwa układem? Po co budować środki skoro by osiągnąc sukces trzeba się z nich wyrwać. A jak widać szkolenie centralne miało w Polsce wiele lat dobre tradycje, może teraz trzeba n.p. tylko zmienić kadrę. Kontrakty zawodników też budzą niezdrowe emocje. Trzon kadry od lat stanowią zawodnicy Tibhara, więc o jakiej ingerencji sponsorów mówimy. Zamiast zazdrościć lepiej spojrzeć na własne wyniki.

Nie wiem jak można też uzasadnić tezę, że Lucjan Błaszczyk był żle traktowany. Był moim zdniaem zbyt pobłażliwie traktowany przy swoich licznych kontuzjach podczas meczy reprezentacji i cudownych ozdrowieniach przy lukratywnych turniejch komercyjnych.

Co co Jezrego Grycana, skoro jest tak cenionym fachowcem, to dlaczego wszycy jego pracodawcy rozstawali się z nim w tak niechlubny sposób? Zaznaczam, że nie dotyczy to tylko polskiego piekiełka.

Nic na pewno się nie zmieni w środowisku kiedy wszyscy będą ziać taką zawiścią do siebie nawczajem, a zazdrość będzie jedyną nieudawaną emocją. Wtedy nikt nie zauważy belki w swoim oku, ale zdziebełeczko w oku bliźniego będzie zawsze tak wyraźne.
19 sobota, 31 maja 2008 16:07
zawodnik
Jakie jest prawdopodobieństwo, że Lucek czy Xenia w przyszłości będą trenerami kadry? Uśmiech myśle, że wysokie.. a jak nie trenerami to na jakieś stanowisko sie załapią..
No może co do Lucka to tak nie będzie bo chyba poradzi sobie w życiu bez tenisa ale są zawodnicy którzy \'grają tylko w tenisa\'.
20 sobota, 31 maja 2008 18:20
Damian
a może dlatego też tak jest że w ośrodkach nie zawsze są \"talenty\" tylko ludzie którzy mają bogatych rodziców? Ci co pochodzą z biedniejszych rodzin nie mają szans na zaistnienie w kadetach czy juniorach pomimo że w młodzikach regularnie byli w 8 czy nawet4!
21 niedziela, 01 czerwca 2008 10:07
zenek b.
Nadchodzi czas podsumowania kadencji obecnych władz polskiego pingponga. Jak ich oceniać, jakie przyjąć kryteria, do czego donosić, z czym porównywać? Na pewno jednym z elementów do którego będziemy się odnosić, to jest kwestia pierwszego trenera w kraju, czy jego kadencja to pasmo sukcesów, czy kompletna klapa, czy trener kadry jest osamotniony, czy ma współodpowiedzialnych?
Gdy ja się przymierzałem do wystawienia jakieś oceny, na tyle obiektywnej by miernik oceny był akceptowalny. Ja przyjąłem miernik długofalowej oceny realizacji planu rozwojowego, jest to zawsze zobiektywizowany model oceny, gdyż ocenia się początek i zakończenie realizacji, ale w naszym przypadku polski tenis stołowy nie posiada żadnych zmaterializowanych planów.
Stefan Dryszel prowadził narodowa kadrę przez ponad 10 lat, i nie wniósł do polskiego pingponga niczego odkrywczego, był szarym wykonawcą woli wodzirejów z zarządu PZTS, którzy nie mieli i nie mają pomysłu na rozwój ts w Polsce.
Polski pingpong potrzebuje kolektywu z wyobraźnią, który będzie widział drogę do sukcesu na arenach międzynarodowych, a bez tych sukcesów sport ten będzie się staczał coraz niżej w ocenie społecznej, co przełoży się na spadek zainteresowania u sponsorów, itd.
22 niedziela, 01 czerwca 2008 15:41
baczek
Ferti widze ze nie wiesz zbyt duzo o karierze lucka,poza druzynowymi MS w bremen przez 18lat gral wszystko w juniorach i seniorach dla kadry pzts i dla siebie i nie mial zybt duzych kontuzji.wiadomo ze przy takich obciazeniach mial w sezonie drobne urazy ale te maja wszyscy.wiec nie pisz ze byl poblazliwie traktowany nosil przez wiele lat odpowiedzialnosc za polski tenis stolowy na poczatku z tomkiem pozniej z mlodszymi zawodnikami i za to nalezy mu sie szacunek.a ze z obecnymi ludzmi nie bedzie chcial pracowac to pewne i chwala mu za to moze to on zmieni po powrocie ten nasz system oparty na kumaterstwie.zobaczymy.
23 niedziela, 01 czerwca 2008 21:08
normalne
do janka.widze ze niezle orientujesz sie o tej dyscyplinie sporu?.przeciez wiadomo ze chodzi o krzeszewskiego wszyscy juz bebnia ze poleci glowa swietnego dziubanskiego po to zeby wlasnie na stanowisko kadry zawodnikow mlodszych wszedl pan tomasz.wiem ze byl swietnym zawodnikiem ,ale najlepsza forma wykazania jest wlasnie rola zrobienia zawodnika dobrego ktorego sie samemu wyszkoli a nie miec juz pod wladza wyszkolonego.i mnie chodzilo wlasnie o takie wykazanie sie przez p.tomka.jesli wychowa zawodnika od podstaw to uchyle przed nim glowe.a nadzien dzisiejszy swietnych jest wielu trenerow tylko trzeba dac im ta szanse aby oni mogli sie wykazac drogi p.Janie.i taka jest rzeczywistosc a nie tylko krytyka.
24 piątek, 04 lipca 2008 12:33
trener
To chyba jedyna dyscyplina sportu gdzie dobry zawodnik staje się automatycznie trenerem kadry i nie musi mieć żadnego przygotowania. Inne kandydatury nie są brane pod uwagę. Na pewno jest wielu dobrych trenerów, którzy nie byli dobrymi zawodnikami. Właściwie po co są AWFy i i specjalizacje trenerskie. Niech trenerami kadry od razu zostają najlepsi byli zawodnicy.

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt