Skip to content

Home Felietony Jest pięknie! Mamy srebro!
Jest pięknie! Mamy srebro! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dawid Szajna   
czwartek, 17 września 2009 08:13

Szok! Reprezentantki Polski sięgnęły po srebrny medal mistrzostw Europy w drużynie! Nikt się nie spodziewał, że Li Qian, Xu Jie i Natalia Partyka będą kontynuować medalowy wrzesień biało-czerwonych!



fot. Rafał Kurowski


Któż by pomyślał przed mistrzostwami, że Polki będą wicemistrzyniami Starego Kontynentu? Chyba same podopieczne trenera Zbigniewa Nęcka, którego nazwisko podczas finału było ciągle przekręcane przez niemieckiego komentatora ZDF, przed turniejem w ciemno wzięłyby byt w pierwszej czwórce. A tu nawet sam wielki finał się przydarzył, dzięki któremu nasze zawodniczki zdobyły srebrne medale, kontynuując wspaniałą wrześniową passę biało-czerwonych. Bo przecież cztery dni temu siatkarska czternastka została ozłocona w tureckim Izmirze. A to przecież jeszcze nie koniec wrześniowych sportowych wydarzeń, tym bardziej nie koniec mistrzostw naszego kontynentu w pingla...

Droga do finału młodej polskiej ekipy była dość szybka. Wspaniała gra w grupie zaowocowała trzema triumfami. To chyba najlepiej smakujące - z mocnymi Czeszkami o pierwsze miejsce. Potem kobieca reprezentacja pokonała gospodynie, czym zapewniła sobie medal i, z dnia na dzień, stała się poważnym kandydatem do gry o wielki tytuł. Pojedynek półfinałowy z Chorwacją potwierdził zarówno finałowe aspiracje kadry, jak i fenomenalną postawę "Małej", która w całej drużynówce, po pierwsze, nie przegrała ani jednej gry, i po drugie, zdobyła aż dziewięć ze wszystkich siedemnastu punktów naszych pań. Co więcej, odprawiła takie zawodniczki jak Tamara Boros, Wu Jiaduo, Iveta Vacenovska, czy Li Jiao. Po prostu "stending owejszyn"!

Sam finał pomiędzy obrończyniami tytułu a niespodziewanymi pretendentkami z naszego kraju rozpoczął się dla nas wspaniale. Jak popatrzeć na średnią wieku wyjściowych trójek obu zespołów, to Holandia biła nas już w blokach. Dwie panie Li i jedna pani Timina dają średnią prawie 34 lat, czyli o jedenaście (!) więcej od naszych "sreberek" - chyba już można tak napisać. Dlatego przed startem tego meczu zastanawiające było czy zwycięży olbrzymie doświadczenie, czy raczej może wielka ambicja i pragnienie wyrwania mistrzostwa z Sankt Petersburga trzem naturalizowanym "Oranje".

Pierwsza gra między Li Qian a jedną z jej największych i najgroźniejszych rywalek w Europie, Li Jiao, potoczyła się po myśli polskich kibiców. "Mała" ładnie walczyła, grała różne rotacje, odskoczyła na 2-0 i ostatecznie wygrała 3-1. Będzie mieć teraz przewagę psychiczną, gdyby spotkały się w turnieju indywidualnym.

W drugim pojedynku Natalia Partyka, która niedawno wskoczyła do czołowej setki rankingu ITTF, podejmowała najmłodszą z holenderskiego grona - Li Jie. Polka przegrywała w pierwszej partii 3-5, ale potem przyspieszyła i triumfowała niespodziewanie 11-6. Niestety, naturalizowana Chinka nie pozwoliła Polce rozwinąć skrzydeł i to był ostatni set, który Partyka wygrała na tych mistrzostwach w turnieju drużynowym. Nie jest tajemnicą, że nasza tenisistka, jeszcze, nie radzi sobie najlepiej z defensorkami na długim dystansie całego spotkania. Na pewno zdąży to poprawić. Szkoda tylko, że w trakcie całej czterosetowej gry wyprowadziła zaledwie cztery bekhendowe topspiny...

Mecz "trójek" jednym mógł się podobać, a innych nudzić. Oto czterdziestoletnia Elena Timina, pochodząca z Moskwy, a grająca dla "Oranje" momentami "męczyła" się przy stole z naszą "Ksenią". W trakcie, i po, niektórych akcji, szczególnie tych dłuższych, miałem wrażenie, że reprezentantka Holandii po prostu nie wytrzyma i padnie ze zmęczenia. Jej bardzo uciążliwe jęki zakrawały przynajmniej na przedstawicielki ziemnej odmiany tenisa - Rosjankę Marię Szarapową lub Amerykankę Serenę Williams. Po jednej z akcji, o ile dobrze pamiętam pod koniec trzeciej partii, doświadczona Timina poczuła się nawet chyba jak lekkoatleci, wymachujący rękoma w górę przed skokiem czy biegiem w celu podgrzania publiczności. Niemniej jednak, polsko-holenderski mecz numer trzy trwał pięć setów, z których ten decydujący padł nie naszym łupem. Można znowu by się przyczepić, że Xu Jie nie przepada za grą przeciwko defensorkom, ale co zrobić, gdy w wielkim finale takiej imprezy aż cztery z sześciu jego uczestniczek, w tym wszystkie przeciwniczki, prezentują właśnie taki styl gry.

Kropkę nad "i" trwającego ponad 120 minut finału postawiła Li Jiao, która rozprawiła się z Natalią Partyką. Polka wywierała presję na rywalce jedynie w pierwszej partii, którą przegrała 8-11. Potem poszło już raczej szybko i reprezentantki Holandii obroniły złoto z ubiegłego roku.

Sam finał nie poszedł po naszej myśli, ale najważniejszy jest srebrny medal! Ten krążek został wywalczony świetną grą i pięcioma kolejnymi zwycięstwami w zawodach. Za te emocje i piękny wynik, wszystkim zawodniczkom, a w kadrze są też Katarzyna Grzybowska i Magdalena Szczerkowska, i trenerowi Nęckowi, który podczas finału niesamowicie przeżywał każdą akcję, należą się wielkie gratulacje oraz głośne "dziękujemy, dziękujemy!". Miejmy nadzieję, że jeszcze biało-czerwoni lub biało-czerwone dorzucą coś do wrześniowego medalowego polskiego worka. Przecież mistrzostwa kończą się dopiero w niedzielę, a można na nich pokonać nawet samego Timo Bolla, czego przedwczoraj był bliski Rumun Cioti, a co wczoraj udowodnił Duńczyk Maze...

 

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt