| Czego nam brakuje? |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| środa, 09 września 2009 06:47 | |||
|
Zanim będą sukcesy musi być wcześniej wdrożony plan i system. Plany powinni tworzyć ludzie mający duże doświadczenie i wiedzę.
U nas w kraju jest tak, że jajko chce być mądrzejsze od kury, a ludzkie kompleksy mogą pogrążyć dyscyplinę. U zalążku każdego sukcesu leżą ludzkie marzenia. Trzeba oczami wyobraźni widzieć to, co wydarzy się za kilka lub kilkanaście lat. Wizjonerzy nie muszą być we wszystkim dobrzy. Mozart był często hulaką, Einstein miał kłopoty ze szkołą, Churchil przez wiele lat tylko przegrywał. Wizjonerzy to osoby też nie do końca zorganizowane i nie przystosowane do otaczającej ich rzeczywistości. Najczęściej jednak mają w głowie to, co przeciętnemu człowiekowi wydaje się niezrozumiałe, nierzeczywiste i nierealne. Lecz odpowiednio to biorąc ich idee mogą być wyjątkowe, nowatorskie i przyszłościowe. U nas w kraju tacy ludzie nie mają szansy bytu. Są tłamszeni przez maluczkich, którzy mają swoje 5 minut. Zastanawiające jest jednak jedno. Póki z wizjonerami rozmawiają ludzie na dorobku to dają się porwać nowym planom, czy ideom. Korzystają też chętnie z ich wiedzy i doświadczenia. Jednak te same osoby po dojściu do władzy depczą i śmieją się w twarz tym, których słuchali z zapartym tchem jeszcze parę miesięcy wcześniej sobie przypisując zasłyszane pomysły. Nie zrobi się jednak w pół roku tego nad czym inni pracowali przez dziesiątki lat. Nie twierdzę, że wszystko można wprowadzać w życie. Na przeszkodzie stoją bariery biurokratyczne i organizacyjne. Nie one jednak decydują o tym, że w polskim tenisie stołowym panuje głęboka zapaść. Rozbudowane ego wielu osób nie pozwala na czynienie kroków do przodu. Zamiast rozpoznać być może historyczą szansę stworzenia czegoś dobrego marnotrawimy dorobek wielu pokoleń zawodników i trenerów. Polskiemu tenisowi stołowemu brakuje wizji rozwoju. Zamiast tego mamy urzędniczy, dyktatorski styl zarządzania i zamaszyste podpisy na dokumentach. Dobry, skuteczny urzędnik powinien pełnić służebną rolę i wdrażać w życie pomysły i idee tych, którzy przez dziesiątki lat budowali autorskie, ponadczasowe koncepcje rozwoju dyscypliny. Co nam będzie ze skutecznych urzędników, kiedy będzie funkcjonował zły system? Z drugiej strony planiści, wizjonerzy muszą mieć do pomocy profesjonalną kadrę urzędniczą, prężny, niepartykularny zarząd i niezależnego prezesa. Dopiero wtedy możemy mieć nadzieję na lepszą przyszłość naszej dyscypliny. Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Zbyszek Stefański
|









Zapaść to najlepsze określenie.
Pozdrowienia