| Po mistrzostwach świata |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| poniedziałek, 17 marca 2008 15:38 | |||
Wieczorem przed męskim finałem pomiędzy Chinami a Koreą
Południową trener Liu Guoliang dostał SMS-a. Jego nadawcą był Ma Lin. Sms informował, że ten zawodnik chce zagrać mecz otwarcia biorąc w ten sposób odpowiedzialność za dobry początek spotkania. ![]() fot. Andrzej NowakW reprezentacji Chin takie postępowanie jest często
praktykowane. Jeśli dany zawodnik czuje się mentalnie i fizycznie mocny może w
ten sposób o tym fakcie sztab trenerski powiadomić. Jak wiadomo Ma Lin w miarę pewnie rozprawił się z nr.1
koreańskiej reprezentacji Ryu Seung Mingiem. Następne punkty zdobyli Wang Hao i
Wang Liquin odpowiednio w pojedynkach z Lee Jung Wooem i Joo Sea Hyukiem. Chińczycy grali na tych mistrzostwach pod olbrzymią presją.
Nie tryskali też świeżością i radością gry. Potwierdzało to wielu bezstronnych
obserwatorów jak i sam trener chińskiego zespołu. Problem jednak w tym, że nie
ma reprezentacji, która na dzień dzisiejszy może pokusić się o wykorzystanie
ewentualnej słabości mistrzów. Co więcej - wiele zespołów nie grało przeciwko
Chinom w swoich najsilniejszych składach. Chorwacja nie wystawiła Tan Ruiwu.
Austria zagrała z Chinami bez Schlagera i Chen Weixinga wystawiając do meczu
młodszych zawodników. Półfinał z Hongkongiem to była typowa gra do jednej bramki,
mimo że w tym spotkaniu Hongkong zagrał w swoim najsilniejszym zestawieniu. Obecną absolutną dominację Chin nad resztą świata oddaje jedno
z pozoru drobne wydarzenie: Podczas gry grupowej Chin z Belgią doszło do niecodziennego
zdarzenia. Po krótkim, jednostronnym spotkaniu otwarcia 19-letniego Ma Longa z
J.M Saive`m (3:0 dla tego pierwszego) do następnego meczu ze strony Belgów podszedł
Philippe Saive. Jednak jego przeciwnik - Wang Hao gdzieś się zapodział. Po paru
minutach na chińskiej ławce zrobiło się nerwowo. Liu Guoliang musiał użyć komórki,
by zlokalizować swojego zawodnika. Jak opowiadał potem Wang Hao powodem spóźnienia
było o wiele krótsze niż się spodziewał spotkanie J.M Saive`a z Ma Longiem.
Zaczął zbyt późno procedurę klejenia spodziewając się bardziej zaciętego
pojedynku. Powitany gorącym aplauzem przez 10 tysięcy kibiców łatwo rozprawił
się ze swoim przeciwnikiem. Męska reprezentacja w ciągu całych mistrzostw straciła tylko
jeden punkt. Rumun Andrei Filimon chyba nawet niespodziewanie dla samego siebie
ograł samego Wang Liqina. Jednak nie zakłóciło to dobrego samopoczucia mistrza. Na
konferencji prasowej z udziałem zawodników i trenerów w pewnym momencie padło
pytanie o cele reprezentacji Chin na IO w Pekinie. Wang Liqin odruchowo
odpowiedział, że chce zdobyć 2 złote medale w drużynie i w singlu. Wielu
dziennikarzy zareagowało na odpowiedź śmiechem, bo pytanie było zaadresowane do
siedzącego obok trenera chińskiej reprezentacji Liu Guolianga... źródło: Tischtenniszeitung, marzec 2008
|









