Skip to content

Home Felietony Trener potrzebny od zaraz
Trener potrzebny od zaraz PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Pietkiewicz   
poniedziałek, 10 marca 2008 10:53

Mistrzostwa Polski w Białymstoku już za nami. Zagrałem na nich znacznie poniżej swoich oczekiwań.Przed rozpoczęciem turnieju nie byłem w najwyższej formie, ale mimo to wierzyłem, że jestem w stanie sprawić na tych zawodach jakąś niespodziankę. Zawody zakończyłem jednak już w pierwszej rundzie. Po przegranej z Karolem Szarmachem byłem mocno rozczarowany nie tylko samym wynikiem, ale przede wszystkim swoją grą. Zastanawiałem się, co źle zrobiłem, gdzie popełniłem błąd.


Image

fot. Ireneusz Kanabrodzki

Najgorsze jest jednak to, że im dłużej o tym myślałem, tym trudniej było mi odpowiedzieć na te pytania. Kiedy emocje opadły, zrozumiałem pewną rzecz. Przez ostatnie miesiące stało się to, do czego musiało dojść. Mówiąc najprościej, kompletnie się pogubiłem. Od dłuższego czasu jestem sam sobie sterem, żaglem i okrętem. To ja decyduję o tym, ile i jak trenuję. Jestem trenerem sam dla siebie. Są tacy, którzy to potrafią. Są też tacy, którym ta sztuka się nie udaje. W ostatnim czasie odnoszę wrażenie, że zaliczam się do tej drugiej grupy...

O tym, że trener odgrywa ogromną rolę w rozwoju każdego sportowca w każdej dyscyplinie sportu wiedzą wszyscy. Dlaczego więc nie dba się o tych, którzy znają się na tenisie stołowym i mogliby sprawić, że Polska stałaby się potęgą w światowym pingpongu? Zawodnik potrzebuje wsparcia trenera przez większą część swojej kariery, a nie tylko do 18 roku życia. Czy mogę więc mieć do siebie pretensje, że przegrałem z Karolem Szarmachem? Karol trenuje solidnie po dwa razy dziennie i co najważniejsze, współpracuje z trenerem. Przez ostatnie dwa lata zrobił duże postępy, podobnie jak jego brat. Ja natomiast czuję, jakbym stał w miejscu. Chciałbym coś zmienić w swojej grze, coś poprawić, coś udoskonalić. Problem w tym, że nie wiem od czego i jak zacząć. Taka bezradność powoduje, że pojawiają się liczne wątpliwości i chwile zwątpienia. Myślę, że ten problem dotyczy wielu innych zawodników, również tych znajdujących się w reprezentacji kraju.

Mamy w Polsce grupkę trenerów, dla których tenis stołowy jest życiową pasją. Mogliby ciężko pracować na sukcesy kolejnych reprezentantów Polski. Aby tak się jednak stało, należałoby traktować ich poważnie. Najważniejsze to im zaufać i pozwolić pracować w ciszy i spokoju. Niestety, jak się okazuje nawet tak niewielkie wymagania mogą być trudne do spełnienia...

 
Komentarze (6)
1 poniedziałek, 10 marca 2008 12:17
ja
to może warto zainwestować jakiś procent swoich dochodów w indywidualnego trenera jak ma sie to w tenisie ziemnym?wiem ze tam kasa jest duzo wieksza ale i trenerzy chca wiecej pieniedzy. w Polsce jest wielu dobrych trenerow ktorzy chetnie by sie zajeli jakas mala grupka zawodnikowUśmiech powaznie myslacych o swojej karierze tak jak Ty Maciek

pozdrawiam
buczer
2 poniedziałek, 10 marca 2008 12:21
apollo
z tego co czytam musi pan pojechac do gdanska tam sa najlepsi trenerzy np.pan dziubanski ktory pracuje z n.partyka moze on pomoze.ona tez jest leworeczna i preferuje ofensywny styl gry podobnie jak pan.tam maja podobno swietne warunki(hala hotel odnowa kadra trenerska).zycze powodzenia i wytrwalosci
3 poniedziałek, 10 marca 2008 12:25
kura
@Buczer, jest to na pewno jakiś pomysł, zgadzam sie, ale mysle, ze prawie nie do zrealizowania finansowo. Ale pomysl w sobie calkiem ok
4 poniedziałek, 10 marca 2008 12:26
ja
a co to jest dla zawodnika powiedzmy 500zl miesiecznie?mysle ze to nie sa az tak duze sumy,a jezeli trener ma w grupie powiedzmy 6 zawodnikow to jemy sie to kalkuluje i zawodnikom rowniez powinno.Oczywiscie problem jest jezeli w weekend zawodnicy rozjezdzaja sie na mecze,turnieje no ale dobry trener potrafi rozniez nauczyc myslenia przy stole i wyciagania wnioskow z samej gry

buczer
5 poniedziałek, 10 marca 2008 21:39
mieczyslaw
ja slyszalem, ze ju8z cos sobie zaltawiliscie razem z kosa, czy to prawda?
6 poniedziałek, 10 marca 2008 22:28
M.Pietkiewicz
Nie wiem jak sytuacja wygląda u Kosy. Ja chętnie wróciłbym do Polski trenować, ale nic jeszcze nie jest ustalone.

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Pisze Piotr Frąckowiak
Nie nadawał się na działacza bo miał po prostu "kręgosłup" ,…
czwartek, 09 lutego 2012 21:50 Więcej …
przez jaro

Jurek: wróć na salę!
olaboga...pole bitwy...mała wojna
środa, 08 lutego 2012 14:52 Więcej …
przez hokus pokus

Liu Guoliang i jego córeczka
Im wcześniej tym lepiej, oczywiście jeśli chodzi o wyczyn. P…
środa, 08 lutego 2012 11:07 Więcej …
przez ZZZ

Liu Guoliang i jego córeczka
Na pewno jest trenerem Niemiec?
środa, 08 lutego 2012 10:14 Więcej …
przez Wojt