Czasem widzimy na rozgrzewce czy na treningach zawodników
wspaniale się prezentujących. Można by sądzić, że to ci najlepsi. Często jednak
w twardej konfrontacji turniejowej lub ligowej takie osoby nie mają wiele do powiedzenia. W ważnych momentach gry nie wiedzą co zagrać, decydują
się bez przekonania na ten czy inny wariant tracąc bezcenne punkty. Brakuje im
więc wypracowanego, indywidualnego systemu gry.
Każdy zawodnik powinien mieć w swojej grze schematy, piłki,
uderzenia tzw. punktujące, które są charakterystyczne tylko dla niego. Jest to
szczególnie ważne w newralgicznych momentach partii – na początku spotkania, w
końcówkach, czy przy przewadze przeciwnika.
Przy stanie 9-9 w decydującym secie nie ma czasu na
eksperymenty. Trzeba zagrać to co się umie najlepiej i z największą dozą
prawdopodobieństwa przyniesie upragniony punkt.
Jednak w tym wszystkim oczywiście nie należy opierać się
tylko i wyłącznie na schematach i swoich silnych stronach. Istotnym elementem
systemu gry powinna być kreatywność i wkalkulowane w nią ryzyko.
Wyobraźmy sobie sytuację kiedy jeden z naszych przeciwników
bardzo dobrze odbiera ten serwis, który z reguły prowadzi nas do zdobycia
punktu. Zmusza nas w ten sposób do stosowania tych zagrań serwisowych, które
stosujemy mniej chętnie. Gdy zbliża się decydująca faza spotkania mamy dylemat:
zagrać to podanie, które jest pewne, licząc, że jednak przeciwnik w stresowej
sytuacji popełni błąd (choć do tej pory w tym spotkaniu nie przynosi nam to
tylu punktów), czy to, które jest mniej bezpieczne, a nawet ryzykowne (jednak
może zupełnie zaskoczyć przeciwnika i przynieść nam punkt)?
Odpowiedź nie jest prosta. Sytuacja sytuacji nierówna.
Czasem pierwszy wariant przynosi efekty czasem drugi.
Ale nie to jest w tym momencie ważne. Pragnę tylko
powiedzieć, że system gry danego zawodnika, choć w głównej mierze oparty na
wypracowanych punktujących schematach gry i uderzeniach nie powinien się opierać
tylko i wyłącznie na nich.
Niezwykle ważna jest inwencja twórcza i świadoma odwaga stosowania
w potrzebnych momentach nieschematycznych zagrań. I to takich, które są często
odwrotnością systemu gry danego gracza.
Zawsze będę pamiętał jakie wrażenie robiły na przeciwnikach
silne, punktujące topspiny bekhendowe Waldnera. Zagranie stosunkowo rzadko
przez niego stosowane lub niepewne we wcześniejszych fazach spotkania zagrane
skutecznie w końcówkach diametralnie zmieniało obraz gry.
Współczesny tenisista nie może być maszyną do grania. Przy
wyuczonych, charakterystycznych tylko dla siebie rozwiązaniach taktycznych
gracz powinien posiadać umiejętność twórczego budowania gry przy stale
zmieniających się warunkach gry.
Zbyszek Stefański
|
Po drugie / to pisze w odniesieniu do treningów obserwowanych na swym podwórku, gdzie dzieciakami nikt się nie interesuje / to brak jest w trakcie treningu przeprowadzania ćwiczeń poprawiających refleks; i to nie tylko pod kątem ping ponga.
Zawodnika nie przyzwyczaja się do widzenia \"kątem oka\" miejsca do zaatakowania - inna sprawa, że niekiedy strach przed partnerem zawęża pole widzenia. Stąd wspomniany przeze mnie problem większej liczby sprarringpartnerów / z których każdy gra inszymi okładzinami i inną taktyką. Miałem niedawno zawodnika, który nie chciał trenować na długie czopy - zapłacił za to miejscem 13-16 na turnieju wojewódzkim / inna sprawa to ta, że brak jest motywacji, ale o nią w Jego przypadku było trudno - skoro nikt się nie interesował Jego dotychczasowymi osiągnięciami. Dwa razy awansował do eliminacji wojewódzkich. Ani szkoła, ani sołtys, ani władze gminy. NIKT. A sam potrafił będąc kadetem analizować samodzielnie wyciągać wnioski z gry. Nie męczyłem Go żadny7mi schematami - kazda piłka była inna.