| Bogoria w blasku triumfu! |
|
|
|
| Wpisany przez Dawid Szajna | |||
| sobota, 23 maja 2009 11:41 | |||
Grodzisk Mazowiecki ponownie stolicą męskiego tenisa stołowego w Polsce. Zespół Bogorii po fantastycznym spotkaniu pokonał dzisiaj GKG Gorzovię Gorzów 3-2 i tym samym obronił tytuł drużynowego mistrza Polski.![]() Trener beniaminka ekstraklasy, Gorzovii Gorzów, Szymon Kulczycki, mówił po piątkowym pojedynku, że poczyni spore roszady w ustawieniu zespołu na mecz rewanżowy. Tak też się stało. O ile zestawienie ekipy miejscowych było do przewidzenia, to goście "postawili" wszystko na jedną kartę. Na „trójce” zagrał dzisiaj nieprzewidywalny Dariusz Kiełb, a do składu wskoczył Radosław Żabski, zastępując Jacka Nowokuńskiego. Pierwszy pojedynek pomiędzy Wang Zeng Yi a Radosławem Żabskim trwał niecały kwadrans. Popularny „Żaba” był w stanie toczyć wyrównany bój z reprezentantem kraju tylko do wyniki 7-7. Potem do głosu doszedł pingpongista gospodarzy i zwyciężył 11-8. W drugiej partii było już bez historii. „Wandżi” dobrze odbierał podanie rywala, grał szybko i precyzyjnie, dzięki czemu triumfował 11-5. W spotkaniu czesko-chińskim było już znacznie więcej emocji.
Martin Olejnik bardzo chciał zrewanżować się „Tadziowi” za piątkową porażkę w
Gorzowie 0-2. W dzisiejszej konfrontacji popularny „Olej” wyraźnie poprawił
swoją grę, jednak było to jeszcze za mało na czołowego tenisistę naszej ligi. W
inauguracyjnym secie było 9-9, gdy Chińczyk wypracował sobie pierwszego
setbola, a następnie krótkim serwisem zmusił do błędu rywala. W kolejnej
odsłonie 36-letni Olejnik coraz częściej zdziwieniem reagował na skuteczną grę
przeciwnika. Niewerbalne „gierki” z grodziską publicznością stały się już chyba
domeną Czecha, który uzbierał w tej części meczu siedem „oczek” i po ciekawym
pojedynku odchodził od stołu pokonany po raz czwarty w sezonie. Dla Tang Yu był to 22. sukces w tegorocznych rozgrywkach. Mecz „trójek” obu zespołów był pojedynkiem „głośnym” i pełnym emocji. W ostatnich konfrontacjach „Lama” przegrywał z Dariuszem Kiełbem, lecz tym razem było inaczej. Spotkanie świetnie rozpoczął Kiełb, który wyszedł na 3-1 i zagrał krótki serwis, po którym piłeczka dwukrotnie odbiła się na połowie stołu Artura Daniela. Jednak arbiter meczu, pan Piotr Zawada, nie przyznał mu czwartego „oczka”, a po chwili było już 3-3. Od tego momentu powietrze zdecydowanie „uszło” z doświadczonego tenisisty gości, a indywidualny mistrz kraju coraz śmielej radził sobie przy stole. W wyrównanej końcówce więcej zimnej krwi zachował ulubieniec grodziszczan, który triumfował 11-8. W drugim secie „Lama” miał jeszcze większą przewagę, która zaowocowała czterema meczbolami przy stanie 10-6. Po kolejnych akcjach było już jednak tylko 10-9 i podanie miał były zawodnik AZS Rzeszów. Kiełb chciał zaskoczyć pochodzącego z Chełma przeciwnika i zagrał bardzo szybko długi serwis po crossie stołu. Piłeczka wylądowała jednak na podłodze grodziskiej hali, a sam zawodnik ze zrezygnowaniem popatrzył tylko na swoją rakietkę. Było to drugie popsute podanie ambitnie walczącego Kiełba w tym secie. Prawdziwą wisienką na torcie w dzisiejszej grze była
konfrontacja „jedynek” i wielkich kolegów – „Wandżiego” i „Tadzia”. Wicemistrz
kraju prowadził już w pierwszej partii 8-4 i wydawało się, że ponownie pokona
gładko Chińczyka. Jednak Tang Yu zagrał odważniej i coraz częściej skutecznie
atakował, by powoli odrabiać straty. Przy olbrzymim szczęściu i pomocy
siateczki obronił także kilka setboli i w grze na przewagi pokazał kapitalny
tenis stołowy. Po jednym ze świetnych kończących topspinów Tang aż obrócił się
o 360 stopni i złapał z bólu za biodro. Przy 14-13 dla Tang błąd popełnił „Wandżi” i
sukces na inaugurację chińskiego gracza stał się faktem. W drugiej odsłonie
ponownie wynik „wisiał” na włosku, a jednopunktowa przewaga zmieniała się jak w
kalejdoskopie. W końcówce błahy bekhendowy błąd popełnił Wang, który musiał
bronić dwie piłki meczowe. Pierwszą z nich udało się zdobyć i przy stanie 10-9
Tang Yu poprosił o timeout. Po „czasie” sympatyczny Chińczyk już w trzecim
uderzeniu zaatakował po przekątnej i zepchnął rywala do drugiej strefy.
Reprezentant Polski próbował jeszcze skontrować, lecz piłeczka po jego
bekhendzie poszybowała daleko w aut. Sukces „Tadzia” nad Wangiem niewątpliwie
bezcenny, bo odniesiony pierwszy raz od kilku lat.na dodatek była to dopiero druga porażka najlepszego zawodnika Bogorii w tym sezonie. O rezultacie dzisiejszego pojedynku zadecydował piąty mecz, do którego przystąpili Olejnik i Żabski. Czech rozpoczął grę od prowadzenia 6-0, jednak z każdą kolejną akcją 23-latek mozolnie odrabiał straty do wyniku 5-7 i 6-8. Później jednak to doświadczenie żywiołowego Czecha „wzięło” górę i tenisista Bogorii wygrał 11-7. Druga odsłona przyniosła odwrócenie ról i w takim samym stosunku zwyciężył zawodnik gorzowski. Finałowy akord to zacięta walka od początku. Kapitalną akcję wygrał „Żaba” przy wyniku 2-2. Zepchnięty do obrony fenomenalnie kontrował bekhendem kilka razy z rzędu, a piłeczka idealnie wpadała w połowę stołu „Oleja”, który w pewnym momencie uderzył za silnie i posłał piłkę aut. Po tej akcji Żabski i cała ławka gości wybuchnęli z radości, a trener gospodarzy, Tomasz Redzimski, poprosił o przerwę. 60 sekund prawidłowo wpłynęło na brązowego medalistę drużynowych mistrzostw Europy z 2005 roku, który sięgnął po trzy kolejne „oczka” i przy zmianie stron prowadził 5-3. Potem było jeszcze 5-5, by Czech znowu odskoczył na 9-5. Żabski jednak nie złożył broni i trzema punktami z rzędu „wrócił” do gry. W kolejnej akcji próbował krótko zagrać return w bekhend rywala, lecz piłeczka utknęła w „sieci”, a Olejnik głośno krzyknął z radości. W ostatniej wymianie zawodnik ekipy przyjezdnej „wyrzucił” piłkę za stół, Olejnik padł na kolana niczym w Lidze Mistrzów po grze z He Zhi Wenem, a grodziska „Copacabana” eksplodowała z pingpongowego szczęścia. Grodzisk Mazowiecki na własnym parkiecie obronił tytuł drużynowego mistrza Polski i potwierdził tym samym dominację w kraju. Z drużyną godnie pożegnali się Artur Daniel oraz Martin Olejnik, którzy w rozgrywkach ligowych w barwach mazowszan już nie zagrają. W tym sezonie zespoły ekstraklasy czekają jeszcze spotkania półfinałowe oraz finałowe Pucharu Polski. Złotego medalu broni nie kto inny, jak team z podwarszawskiej miejscowości. Bogoria Grodzisk
Mazowiecki – GKS Gorzovia Gorzów Wielkopolski 3-2 Wang Zeng Yi - Radosław Żabski 2-0 (11-8, 11-5)Martin Olejnik - Tang Yu 0-2 (9-11, 7-11)Artur Daniel - Dariusz Kiełb 2-0 (11-8, 11-9)Wang
Zeng Yi - Tang Yu 0-2 (13-15, 9-11)
|










Cz moglby mi to ktos wytlumaczyc dlaczego i czym kierowal sie PZTS wprowadzajac taki system.
Z gory dziekuje za odpowiedz.
Pozdrawiam