Po tenisowym horrorze w grodziskiej hali zespół Bogorii
pokonał 3-1 AZS Rzeszów i zapewnił sobie możliwość walki o obronę tytułu.
Kapitalne widowisko rozegrali dzisiaj Wang Zeng Yi oraz Tomasz Lewandowski.
fot. Dawid Szajna
Po wczorajszej niespodziewanej porażce włodarze grodziszczan
sięgnęli po posiłki zza granicy. W trybie awaryjnym na mecz numer trzy
ściągnięty został Martin Olejnik, który okazał się dzisiaj nie do zatrzymania.
W zestawieniu obu drużyn nie było niespodzianek. W pierwszym
pojedynku spotkali się Wang Zeng Yi oraz Paweł Chmiel. Inauguracyjna partia bez
historii. Obaj zawodnicy grali pod ogromną presją, lecz szybciej nerwy opanował
"Wandżi", który odskoczył w połowie seta i pewnie wygrał 11-6. W drugiej odsłonie
było więcej emocji, a Chmiel podjął wyrównaną walkę. Zawodnicy grali „punkt za
punkt”, lecz w końcówce ponownie lepszy był 49. tenisista światowego rankingu,
zwyciężając 11-8.
Przed meczem Martina Olejnika z Tomkiem Lewandowskim
wydawało się, że może to być piękny tenisowy spektakl. Nic bardziej mylnego.
Czech w pierwszej grze, wykorzystując swoje olbrzymie doświadczenie i bardzo
dobrą dyspozycję, rozbił Polaka 11-0! W drugim secie gra się wyrównała, lecz to
37-latek urodzony w Karvinie cały czas kontrolował przebieg wydarzeń i
prowadził dwoma punktami. Popularny „Lewy” nie był jednak w stanie skutecznie
przeciwstawić się rywalowi rozgrywającemu świetną partię. Olejnik po znakomitym
forhendowym zbiciu wyprowadził Bogorię na prowadzenie 2-0, zwyciężając 11-8.
Grodziscy kibice byli przekonani, że Xu Wenliang,
podrażniony wczorajszą porażką, przypieczętuje dzisiaj w meczu z Piotrem
Chmielem awans do finału swojej ekipy. Tak się jednak nie stało, a miejscowi
fani byli w szoku po ostatniej piłeczce. Chińczyk w dziesięć minut uległ
sromotnie 0-2, gromadząc ledwie siedem „małych” punktów.
Wobec bardzo słabej gry Xu Wenlianga, Wang Zeng Yi musiał
zagrać w kolejnym meczu z Lewandowskim podwójnie skutecznie. To spotkanie było
ich trzecim na przestrzeni czterech dni. I po raz kolejny był to fenomenalny
pojedynek, prawdziwy pingpongowy majstersztyk. W otwierającej partii zawodnicy
toczyli wyrównany bój, racząc kibiców znakomitymi akcjami i wymianami. W
końcówce zawodnik akademików prowadził już 8-6 i 10-8, lecz po chwili było już
10-10. Kolejne błędy „Lewego” i podopieczny trenera Tomasza Redzimskiego wygrał
12-10. Na szczęście dla pięknego widowiska, tenisista stołowy Politechniki nie
poddał się. W drugim secie trwała znowu zażarta walka, lecz "Wandżi" uciekł
przeciwnikowi na 9-6 i miało być już „po meczu”. Wtedy jednak miejscowy
ulubieniec popełnił trzy niewymuszone błędy z rzędu i Lewandowski „wrócił” do
gry. W nerwowej końcówce więcej szczęścia miał 23-latek, który zagrał piłkę po
kancie stołu i triumfował 13-11. Trzeci set był ogromną partią nerwów dla
zawodników oraz kapitalnym widowiskiem dla grodziskiej publiczności. Na
otwarciu 4-1 prowadził Tomasz Lewandowski, czym zmusił rywala do poproszenia o
„czas”. Przerwa świetnie wpłynęła na Wanga, który od razu przystąpił do ataku i
wyrównał na 4-4. Przy zmianie stron 5-4 „do przodu” był tenisista akademików,
lecz trzy „oczka” z rzędu zdobył indywidualny wicemistrz Polski. To nie był
jednak przełomowy moment, bowiem po chwili było już 7-7. W tym momencie najlepszy
gracz rzeszowian nie wykorzystał dwukrotnie atutu własnego serwisu i było 9-7
dla grodziszczanina. Następnie „Wandżi” zdobył kolejny punkt i miał trzy
setbole. Wykorzystał drugiego z nich, szybko spychając rywala do głębokiej
defensywy. Tuż po ostatniej piłce mocno rozżalony brązowy medalista mistrzostw
Polski nie krył swojego rozczarowania, jednak już po chwili serdecznie
pogratulował Wangowi triumfu.
Głośny doping w dzisiejszym pojedynku był zdecydowanie
bronią gospodarzy. Miejscowa publiczność była dzisiaj piątym zawodnikiem
swojego teamu. Po spotkaniu prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego, pan
Andrzej Kawa, wręczył drużynie AZS Politechniki Rzeszów brązowe medale oraz
puchar za trzecie miejsce w drużynowych mistrzostwach Polski.
Pierwsza odsłona finałowego akordu pomiędzy Gorzovią a
Bogorią odbędzie się w piątek o 18.00 w hali lubuszan.
Bogoria Grodzisk - AZS
Rzeszów 3-1
Wang - Chmiel Paweł 2-0 (11-6, 11-8)
Olejnik - Lewandowski 2-0 (11-0, 11-8)
Xu - Chmiel Piotr 0-2 (4-11, 3-11)
Wang - Lewandowski 2-1 (12-10, 11-13, 11-8)
Wang Zeng Yi - Pawel Chmiel 2-0
Martin Olejnik - Tomek Lewandowski 2-0
2
poniedziałek, 18 maja 2009 18:50
JacekM
odnosze wrażenie że z takiego systemu rozgrywek jest więcej fartów i nie wygrywają faworyci. Ale z drugiej strony taki system mógłby zacisnąć pasa w tabeli w przyszłym sezonie, mecze trwały by krócej, a być może więcej drużyn wzięło by udział w ekstraklasie ale to zależy tylko od PZTS.
3
poniedziałek, 18 maja 2009 19:19
kuba baran
mimo porażki Rzeszow dziekuje brawo chłopaki gdyby nie Olejnik mieli by ciepło ha ha
4
poniedziałek, 18 maja 2009 19:21
och
ciekawe czy olejnik zagra przeciwko gorzovii :grin
5
poniedziałek, 18 maja 2009 19:39
:)
no tak..żeby się bronić Bogoria musi posadzić na ławkę rezerwowych jedynego Polaka w swojej drużynie i ściągać osoby z poza kraju żeby wygrać.. he he he..tylko gdzie my jesteśmy?? w Czechach??w Chinach?? a może w Japonii??
6
poniedziałek, 18 maja 2009 19:43
;)
AZS okazał się zbyt silny,żeby Bogoria zagrała we wczorajszym składzie...
7
wtorek, 19 maja 2009 15:40
p
nie sadzicie że dobrze by było aby w ekstraklasie starowało 16 drużyn, to by znacznie podniosło rywalizacje i do tego każde województwo miałoby szanse miec jakis zespol w ekstra. to by przyciągnęło kibiców. ioczywiscie gra do 2 setow jest jak najbardziej ok. wieksze emocje są po prostu. nie można juz sobie odpuszczac zadnego seta i to zmusza zawodnikow do grania na najwyzszym poziomie.
8
wtorek, 19 maja 2009 23:26
Sherif27
Niech zagra 100 drużyn będzie jeszcze więcej kibiców !! Podniesiesz liczbę zespołów w extra i poziom wtedy dopiero zleci !! Już lepiej niech będzie 10 drużyn ale trzy rundy
Martin Olejnik - Tomek Lewandowski 2-0