Skip to content

Home
Tenis stołowy – sport dla elit PDF Drukuj Email
Wpisany przez Zbyszek   
sobota, 12 czerwca 2010 06:49

O zawrót głowy przyprawiają ceny coraz to nowych produktów oferowanych przez producentów sprzętu.

Tak naprawdę ile może wynosić cena produkcji kawałka gumy nasączonego jakąś z reguły trującą substancją? Może 1 – 2 euro.

Tak samo ile może wynosić cena kawałka drewna wykonana z paru sklejek? Może 1-2 euro.

Tymczasem każdego roku ceny produktów rosną w górę.

Kiedy przyjrzymy się np. cenom detalicznym nowych desek Butterflya to wynoszą one w przeliczeniu na złotówki 500.00 – 600.00 zł.

Pojawiają sie też na rynku okładziny (Tenergy 05 FX), których cena katalogowa wynosi grubo przeszło 200.00 zł!

To samo się dzieje z coraz droższą odzieżą i innym sprzętem.

Inne firmy nie pozostają daleko w tyle.

Kontrakty Timo Bolla, Mazea, Crisana, Samsonova i innych ktoś przecież musi opłacać.

Według mnie to gruba przesada, co powoduje, ze tenis stołowy staje się tzw. sportem elitarnym, który mogą uprawiać osoby zasobne w pieniądze.

Czy jest to dobry kierunek obrany dla naszej dyscypliny?

Całe szczęście, że istnieją firmy, któryh produkty są bardzo konkurencyjne i absolutnie nie ustępują jakością tym najbardziej znanym.

cdn.

Ps. w następnym artykule podam ceny detaliczne najnowszych kolekcji znanych firm, a potem zaproponuję alternatywne produkty mniej znanych producentów.

Zbyszek Stefański

 

 
Komentarze (23)
1 sobota, 12 czerwca 2010 11:29
tomekkp
też się właśnie ostatnio nad tym zastanawiałem i popieram pana w 100%. Moje miesięczne wynagrodzenie wynosi średnio 1400zł więc gdy będę chciał kupić sobie nową profesjonalną rakietkę to na życie zostanie mi może marne 400-500zł. Słowem jest to lekka przesada!
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy...
2 sobota, 12 czerwca 2010 12:41
Sherif27
To prawda co mówisz. Tylko nikt nie karze wymieniać całego sprzętu co miesiąc. Deska nawet służy po 5 lat i więcejUśmiech Tylko okładziny wymienia się częściej Obrażony
3 sobota, 12 czerwca 2010 13:39
tygrysek67
Widzę Zbyszku, że tym razem zaczynasz wojnę z wiodącymi producentami sprzętu po to żeby zaoferować chiński chłam za ułamek ceny tego markowego. Weźmy na przykład samochody, dziad kupi sobie pełnoletniego "wieśwagena" ze szrotu za kilkaset złotych a ktoś inny kupuje nowe samochody z salonu bo go na to stać i jego pozycja zawodowa i społeczna nie pozwala mu jeździć "złomem". Podobnie jest ze sprzętem do tenisa stołowego. Dziad ma duży wybór chińszczyzny po kilka złotych a ktoś kogo stać kupuje "motylka" za kilkaset. I nie wciskaj ludziom kitu o tym "kawałku drewna i gumy" bo nie masz zielonego pojęcia o materiałach i technologiach wytwarzania okładzin i desek. Jak wiesz ja jestem specjalistą w dziedzinie inżynierii materiałowej i znam się na tym dużo lepiej od Ciebie.
4 sobota, 12 czerwca 2010 14:37
robin hood
Produkcja towarów w korporacjach schodzi na drugi plan, bo tam zarabia się ogromne pieniądze z zachowaniem ekstensywnego wyzysku. Liczy się nieuchwytne wrażenie, otoczka – to jest faktycznym produktem. Tylko to, co posiada uznane logo, jest ono niczym przepustka do raju. Np. montuje się reklamówkę z rolą jakiegoś szamańskiego Samsona, posiadającego niemal panaceum na rozpieprzenie pół świata. Nie chodzi jednak o zwykłe rozszerzenie profilu produkcji, lecz o dyskontowanie sukcesu. No cóż, najłatwiej manipuluje się głupcami z projekcją lwa Europy. Nieważne, czy buty motylka różnią się od innych rodzajów obuwia. Ważne, że logo motylka symbolizuje lepsze życie i właśnie za to konsument daje się naciągać. Wypromuj logo o pozytywnych skojarzeniach, a sprzedasz cokolwiek zostanie nim opatrzone. Jednak, im więcej miejsca dla logo, tym mniej go dla ludzi i ich swobodnych wyborów, choć chińskim chłamem wygrywają najlepsi. Wielkie firmy będą terroryzować nas cenami, pod warunkiem, że będą w stanie narzucić konsumentowi określony przez wizję przyszłości znak towarowy, z którym uniwersalny konsument zechce się identyfikować.
Dlatego, gdy coraz wyraźniej widać, jakim zagrożeniem dla tenisa stołowego jest działalność koncernów, należy użyć wszelkich form obywatelskiego sprzeciwu, od twórczych ataków na reklamy, po bojkot przeszacowanych towarów. Przypuszczam, że majstrowanie przy zasadach udziału t.s. w Olimpiadzie, jest również ukierunkowane na globalny wyzysk "peryferii"
5 sobota, 12 czerwca 2010 18:13
johny
Największą szkodą dla dyscypliny są takie firmy, które nie ponoszą prawie żadnych kosztów i dlatego mogą sprzedawać towar za 3 euro. Prowadzenie profesjonalnej firmy wiąże się nie tylko z produkcją. Te firmy ponoszą takie koszty które dla chałupników czy też chałturników są egzotyką. Jeśli do tych 2-3 euro o jakich pisze autor doda się: koszty zatrudnienia ludzi, zus, vat, podatek dochodowy, koszty wynajmu lub utrzymania lokali i magazynu, koszty ubezpieczenia magazynu, koszty transportu międzynarodowego, krajowego, cło, koszty wysyłek, telefonów, serwerów, koszty wydrukowania katalogów i materiałów reklamowych, koszty sponsoringu, licencji i polityki rabatowej oraz wiele innych kosztów związanych z profesjonalnym prowadzeniem firm to wynik wychodzi nie taki jak przy sklepiku internetowym Niech pan nie robi z producentów sprzętu hien żerujących na biednych i wypisuje bredni. A na początek proponuje zacząć płacić podatek VAT bo przy takiej samej cenie jak w Adze to ładną kaskę pan tłucze. A i też trochę podatków do budżetu by się przydało bo część z tego idzie na polski sport m.in. na lepsze płace dla trenerów.
6 sobota, 12 czerwca 2010 18:33
;)
Tak... Tygrysek67 z forum...
Gra/ł w 3 lidze, a potem podaje ,że jednak w V...
Człowiek, który na intersie pisze jakby postradał wszystkie zmysły.
Proszę nie czytać co on pisze, bo jego słowa nie pochodzą od niego , a od ujoronych i traumatycznych przeżyć.

Panie Zbyszku, nie wiem jaki będzie kolejny odcinek tego artykułu o tej tematyce, ale przyznaje ,że ten jest bardzo dobry mimo , iż nie znamy przez ten tekst dokładnych Pana przemyśleń.

Mimo to Butterfly przesadza, a w Polsce ceny rosną (bo jakiś czas temu podawali ,że kryzys...). Kiedyś Ceny były jeszcze w miarę. Najlepsza deska do 300 zł z motylkiem. Teraz Ceny osiągają 2 razy tyle i pytanie?
Dlaczego? Dlaczego swoimi nowymi kampaniami Butterfly aż tak zdziera ludzi z kasy. Fakt, robi to bardzo umiejętnie i wie jak to robić.
Lecz dopóki inne firmy nie dojdą do poziomu produktów Butterfly " z normalną" ceną to tak długo będziemy (po dłuższym naszym namyśle) marnować pieniądze.
7 sobota, 12 czerwca 2010 18:42
dzid
gr
8 sobota, 12 czerwca 2010 18:45
robin hood
Tenis stołowy – sport dla elit. Można tym uogólnieniem spowodować bardzo dużą szkodę. Można mylnie uwarunkować część środowiska, że do osiągnięcia sukcesu konieczny jest sprzęt najdroższy.
Zaś spełnieniem tej opcji można spowodować niekompatybilność sprzętu ze stopniem zaawansowania, zahamować lub nawet uniemożliwić rozwój.
Argument, że deskę kupuje się raz na kilka lat byłby słuszny, gdyby droga deska była trafiona.
Jednak życie płata różne figle i bardzo często trzeba kupić drugą deskę(drogą), bo przecież chcemy należeć do elity. I tak pogoń za marchewką i sapiącym szczęściem nie kończy się – ku radości korporacji.
Można nieświadomie włączyć zielone światło patologicznym osobowościom, różnicującymi i obrażającymi ludzi, ze względu na status materialny, a to z kolei będzie rodzić kompleksy, szczególnie niebezpieczne u dzieci.
9 sobota, 12 czerwca 2010 18:55
dzid
zgadzam się z autorem .Kiedys kupiłem koszulkę znanej firmy za 150zł. Po rozpakowaniu przeżyłem szok, dziadowskie wykonanie z dziadowskiego materiału. Za taka sama na straganie zapłciłbym 25zł.po kiku minutach grania spocony wurzuciłem to g..... i wiecej nie zakładałem.Koszulka od takiej z zestraganu rózniła sie tylko napisem z logo firmy.
Od temtego czasu przestałem kupować odzież i obuwie w firmach "tenisowych".
Nie twierdzę ze wszystkie tego typu wyroby w firmach "tenisowych" są do d..., ale uwazam że za produkty bez logo mozna zapłacic znacznie mniej ,a mieć tę sama jakość.A szczytem jest np. kupować torbę lub ręcznik przpłacasz tylko po to zeby mieć logo
i tak naprawdę płacisz komuś że go reklamujesz!!!!
10 sobota, 12 czerwca 2010 19:12
opek
Zgadzam się z przedmówcą. Kiedyś kupiłem koszulkę Jooli i rozleciała się po pierwszym praniu.
11 sobota, 12 czerwca 2010 21:00
ZZZ
Panie tygrysku miarkuj się w słowach, bo stracimy dobre relacje. Wypowiadaj się bez skrępowania, ale bez obrażania mojej osoby i innych. Większość sprzętu i tak produkuje się w wyszydzanych przez Ciebie Chinach, Pakistanie, Wietnamie, Indiach itd. Słyszałeś o obnizaniu kosztów produkcji? Podatek VAT płacę, sponsoruję trenerów, zawodników i imprezy sportowe w Polsce. Ponoszę koszty reklamowe firmy, transportu towarów na potrzeby mojego sklepu internetowego w Polsce i w Niemczech oraz koszty prowadzenia portalu www.time-out.pl na którym jest już spora porcja wiedzy na temat tenisa stołowego. Zresztą nie mam zamiaru się tłumaczyć. Tym krótkim atykułem wyrażam swój głośny sprzeciw przeciw ciągłemu windowaniu cen sprzętu, bo stracić może na tym masowość naszej dyscypliny. Moim zdaniem idzie to w złym kierunku.Z.S.
12 sobota, 12 czerwca 2010 21:41
tygrysek67
Okładziny i deski z najwyższej półki wytwarzane są głównie w Japonii, Niemczech i Szwecji. To prawda że Butterfly produkuje również w Chinach ale są to produkty bardzo niskiej jakości i znacznie tańsze. Jakość i uczciwe prowadzenie biznesu kosztuje i skutkiem tego markowy towar ma swoją cenę. Kogo stać niech kupuje a kogo nie to niech zadowoli się chińskim chłamem za parę złotych.
A skoro uważasz Zbyszku, że ceny sprzętu są barierą w popularności tenisa stołowego to się grubo mylisz. Największe koszty to trener, wynajem hali itd. Roczny koszt uczęszczania dziecka do szkółki tenisa stołowego to 700-1500 zł.
A temu "ujoronemu" co się nawet nie podpisał proponuję wizytę u psychiatry i to nie u chińskiego bynajmniej.
13 niedziela, 13 czerwca 2010 08:44
belfer
Ubiegłoroczny wzrost cen sprzętu do ts, firmy tłumaczyły wzrostem euro, ale, gdy euro staniało, ceny zostały. Firmy: wydoić jak najwięcej! Tylko żeby ta krowa (ts) z tego powodu nie padła!
14 niedziela, 13 czerwca 2010 09:37
Jerry
tygrysku67 - chyba mylisz wszystko ze wszystkim: co innego koszty wynajęcia sali, trenera itp - ponoszone przez klub - a co innego koszty osobiste, które musi ponieść zasadniczo każdy zawodnik samodzielnie, przynajmniej dopóki nie osiągnie odpowiedniego poziomu, pozwalającego liczyć na sponsoring. Na początku jedynym sponsorem są zwykle rodzice. Mówię z własnego doświadczenia, bo właśnie "sponsoruję" swoje dziecko i gdyby nie mój "sponsoring" to dziecko nie mogłoby marzyć o poważnym treningu i wyposażeniu w przyzwoity sprzęt. Zdecydowanie zgadzam się z ZS że ceny tzw "markowych firm" idą w stronę absurdu, z tym że jest to kierunek powszechny w świecie sportu (i nie tylko). Warto zadać sobie ptanie: na co ta kasa jest potem wydawana, bo się okazuje że wcale nie tylko na to, co powszechnie się z daną firmą kojarzy. A przy okazji: gdzie znalazłeś "szkółkę pingpongową"? Mniejsza o koszty, ale gdzie w ogóle w Polsce coś takiego funkcjonuje? Mam na myśli szkółkę z prawdziwego zdarzenia, tzn taką która prowadzi regularny nabór i do której każdy chętny może przyjść (a nie tylko dzieci działaczy klubowych i ich znajomych), zapłacić te, powiedzmy 100-150 zł miesięcznie i mieć pewność, że instruktorzy będą z nim realizować z góry założony logiczny program szkoleniowy, a nie poprzestaną na rozstawieniu stołów i uwagach w rodzaju: "no! co jest? grajcie, grajcie!". Pozdrawiam
15 niedziela, 13 czerwca 2010 09:50
efim
rzeczywiście tygrysek nie zauważył że po półtora roku sprzedawania zaczął pan VAT płacić jak wszystkie inne firmy od kilkunastu lat. Jest postęp. A ten cały "artykuł" pełen nieprawdy to typowy marketing dla własnego interesu: krytyka innych i stawianie siebie w roli "Janosika". Ale na to złapie się tylko naiwny. To typowe w tej dyscyplinie.
16 niedziela, 13 czerwca 2010 09:59
tygrysek67
Rodzice wnoszą miesięczną opłatę za to, że dziecko uczęszcza do szkółki i opłata ta przeznaczona jest głównie na pokrycie kosztów zatrudnienia trenera oraz wynajmu hali. To jak napisałem jest kwota ok. 700-1500 zł rocznie. Zakup sprzętu w porównaniu z tym to kwota niewielka bo deskę używaną (nawet markową) można kupić za kilkadziesiąt złotych natomiast okładziny to koszt powiedzmy 200 zł rocznie bo przecież dziecko nie musi grać okładzinami japońskimi i zmieniać ich co trzy miesiące.
17 niedziela, 13 czerwca 2010 10:06
tygrysek67
Do "efim".
O podatkach, zusach itd. pisał "johny" a nie ja. Nie wiem jakie obciążenia fiskalne i ubezpieczeniowe ponosi Zbyszek w związku z prowadzeniem swojego sklepu i dlatego nie poruszałem tego tematu.
18 niedziela, 13 czerwca 2010 10:20
Jerry
do tygryska67: to jest odpowiedź wymijająca, chociaż częściowo utwierdza mnie w przekonaniu że masz na myśli "szkółkę" która bierze pieniążki od rodziców za to, że ich dziecko "uczęszcza" - i za nic więcej. Czyli że rola "trenera" w takiej szkółce sprowadza się do tego, co napisałem wyżej, dlatego nazywanie takiego czegoś "szkółką TS" jest co najmniej nieporozumieniem. Jeżeli nie orientujesz się co mogę mieć na myśli, to idź (piszę bez złośliwości czy ironii) do najbliższego klubu tańca towarzyskiego w twojej miejscowości i zobacz jak tam wyglądają treningi, jak pracują trenerzy i jak wyglądają tancerze (głównie dzieci, wg klasyfikacji wiekowej TS to osoby w 90% od kadetów do juniorów) po zakończonym 2-godzinnym treningu: POT SIĘ Z NICH LEJE A SALA ŚMIERDZI TYM POTEM NIEMIŁOSIERNE, pomimo wietrzenia i klimatyzacji! I dzieciaki same pamiętają żeby przyjść na trening, a efekty są widoczne. No i polskie pary znaczą bardzo dużo w świecie tańca towarzyskieo: regularnie któraś dostaje się do finału ME czy w najgorszym razie półfinału MŚ. A o ile mnie pamięć nie myli, to ME aktualnie w jednej z kategorii jest para polska. W dodatku to wszystko nie dzieje się pod jurysdykcją "ustawy o sporcie kwalifikowanym", ale to osobne zagadnienie.
19 niedziela, 13 czerwca 2010 11:16
Andrew
Witam
Nie wiem, po co Panowie zadają sobie trud dyskusji z Jerzym Majewskim vel tygrysek67.Jego rasistowskie poglądy, sa już powszechnie znane na wszystkich portalach związanych z tenisem stołowym. Wymyśla każdemu od dyletantów a sam gra w piątej lidze, czyli de facto jest tenisowym zerem. Panie Majewski niech Pan sobie założy bloga i tam wypisuje swoje przemyślenia, przynajmniej nikt postronny nie będzie miał wątpliwej przyjemności czytania Pańskich wypocin
Pozdrawiam
Andrzej
20 niedziela, 13 czerwca 2010 11:37
tygrysek67
Do "Jerry".
Znam całkiem przyzwoite szkółki i mówię to obiektywnie bo czasami widzę na własne oczy jak dzieciaki trenują. Dodam jeszcze, że w jednej z tych szkółek zajęcia prowadzi nie kto inny ale sam pan wiceprezes PZTS-u.
21 niedziela, 13 czerwca 2010 13:37
ZZZ
Panie efim: jak pan nie ma pojęcia o przepisach podatkowych w Polsce i w Niemczech to niech się pan nie wypowiada, bo sie pan po prostu ośmiesza. Artykuł o sprzęcie nie jest żadnym chwytem marketingowym tylko wypowiedzeniem zdania w tym temacie. Jak pan to sobie interpretuje to pana sprawa. Z.S
22 poniedziałek, 14 czerwca 2010 08:42
analizer
Popieram tygryska. W ofercie wielu firm jest przewaga sprzętu o przeciętnych cenach. profesjonalną rakietkę do wysokiego wyczynu można kupić do 3 stówek a średniej klasy od 150 złoty. Pisanie o sprzęcie za 800 zł i uogólnianie tego faktu to zakłamywanie rzeczywistości. Fakt że ceny exklusywnych rzeczy są drogie istnieje. Najlepszym przykładem są firmy niszowe typu Dymax z deską za 400 zł i promocją za 200. Ciekawe czy przy czterystu liczono na przysłowiowego "jelenia" czy też zawyżono cenę celowo aby zrobić 100% promocji. Jak by nie było to ktoś kogoś próbował "wydymać".
23 poniedziałek, 14 czerwca 2010 11:49
Bebok
A ja czekam na ciąg dalszy artykułu. Wśród chińskiej "tandety" można trafić na ciekawe perełki. Mam nadzieje, że kilka z nich uda sie tu wyłowić.

Dodaj swój komentarz

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Komentarz:
  Tekst do weryfikacji. tylko małe litery bez spacji.
Weryfikacja tekstu:

Partnerzy

AZS
Politechnika Rzeszów

MSTS"Stefanski"

 

 

Sklep

Ostatnie komentarze

Obozy, obozy
Dlaczego znowu tak krótko ? Smutny
piątek, 10 lutego 2012 14:57 Więcej …
przez znowu krótko

Obozy, obozy
JAk gdzie panie Zbyszku w Gdańsku na pztsie Uśmiech
piątek, 10 lutego 2012 11:20 Więcej …
przez rolo

Pisze Piotr Frąckowiak
Ze względu na dobro zmarłego będę kasował posty godzące w do…
piątek, 10 lutego 2012 10:36 Więcej …
przez ZZZ

Pisze Piotr Frąckowiak
Przyjaciele się teraz rozmnożyli, pewnie nawet na pogrzebie …
piątek, 10 lutego 2012 10:16 Więcej …
przez obiektywny