| Tenis stołowy – sport dla elit |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| sobota, 12 czerwca 2010 06:49 | |||
|
O zawrót głowy przyprawiają ceny coraz to nowych produktów oferowanych przez producentów sprzętu.
Tak naprawdę ile może wynosić cena produkcji kawałka gumy nasączonego jakąś z reguły trującą substancją? Może 1 – 2 euro. Tak samo ile może wynosić cena kawałka drewna wykonana z paru sklejek? Może 1-2 euro. Tymczasem każdego roku ceny produktów rosną w górę. Kiedy przyjrzymy się np. cenom detalicznym nowych desek Butterflya to wynoszą one w przeliczeniu na złotówki 500.00 – 600.00 zł. Pojawiają sie też na rynku okładziny (Tenergy 05 FX), których cena katalogowa wynosi grubo przeszło 200.00 zł! To samo się dzieje z coraz droższą odzieżą i innym sprzętem. Inne firmy nie pozostają daleko w tyle. Kontrakty Timo Bolla, Mazea, Crisana, Samsonova i innych ktoś przecież musi opłacać. Według mnie to gruba przesada, co powoduje, ze tenis stołowy staje się tzw. sportem elitarnym, który mogą uprawiać osoby zasobne w pieniądze. Czy jest to dobry kierunek obrany dla naszej dyscypliny? Całe szczęście, że istnieją firmy, któryh produkty są bardzo konkurencyjne i absolutnie nie ustępują jakością tym najbardziej znanym. cdn. Ps. w następnym artykule podam ceny detaliczne najnowszych kolekcji znanych firm, a potem zaproponuję alternatywne produkty mniej znanych producentów. Zbyszek Stefański
|










Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy...
Dlatego, gdy coraz wyraźniej widać, jakim zagrożeniem dla tenisa stołowego jest działalność koncernów, należy użyć wszelkich form obywatelskiego sprzeciwu, od twórczych ataków na reklamy, po bojkot przeszacowanych towarów. Przypuszczam, że majstrowanie przy zasadach udziału t.s. w Olimpiadzie, jest również ukierunkowane na globalny wyzysk "peryferii"
Gra/ł w 3 lidze, a potem podaje ,że jednak w V...
Człowiek, który na intersie pisze jakby postradał wszystkie zmysły.
Proszę nie czytać co on pisze, bo jego słowa nie pochodzą od niego , a od ujoronych i traumatycznych przeżyć.
Panie Zbyszku, nie wiem jaki będzie kolejny odcinek tego artykułu o tej tematyce, ale przyznaje ,że ten jest bardzo dobry mimo , iż nie znamy przez ten tekst dokładnych Pana przemyśleń.
Mimo to Butterfly przesadza, a w Polsce ceny rosną (bo jakiś czas temu podawali ,że kryzys...). Kiedyś Ceny były jeszcze w miarę. Najlepsza deska do 300 zł z motylkiem. Teraz Ceny osiągają 2 razy tyle i pytanie?
Dlaczego? Dlaczego swoimi nowymi kampaniami Butterfly aż tak zdziera ludzi z kasy. Fakt, robi to bardzo umiejętnie i wie jak to robić.
Lecz dopóki inne firmy nie dojdą do poziomu produktów Butterfly " z normalną" ceną to tak długo będziemy (po dłuższym naszym namyśle) marnować pieniądze.
Zaś spełnieniem tej opcji można spowodować niekompatybilność sprzętu ze stopniem zaawansowania, zahamować lub nawet uniemożliwić rozwój.
Argument, że deskę kupuje się raz na kilka lat byłby słuszny, gdyby droga deska była trafiona.
Jednak życie płata różne figle i bardzo często trzeba kupić drugą deskę(drogą), bo przecież chcemy należeć do elity. I tak pogoń za marchewką i sapiącym szczęściem nie kończy się – ku radości korporacji.
Można nieświadomie włączyć zielone światło patologicznym osobowościom, różnicującymi i obrażającymi ludzi, ze względu na status materialny, a to z kolei będzie rodzić kompleksy, szczególnie niebezpieczne u dzieci.
Od temtego czasu przestałem kupować odzież i obuwie w firmach "tenisowych".
Nie twierdzę ze wszystkie tego typu wyroby w firmach "tenisowych" są do d..., ale uwazam że za produkty bez logo mozna zapłacic znacznie mniej ,a mieć tę sama jakość.A szczytem jest np. kupować torbę lub ręcznik przpłacasz tylko po to zeby mieć logo
i tak naprawdę płacisz komuś że go reklamujesz!!!!
A skoro uważasz Zbyszku, że ceny sprzętu są barierą w popularności tenisa stołowego to się grubo mylisz. Największe koszty to trener, wynajem hali itd. Roczny koszt uczęszczania dziecka do szkółki tenisa stołowego to 700-1500 zł.
A temu "ujoronemu" co się nawet nie podpisał proponuję wizytę u psychiatry i to nie u chińskiego bynajmniej.
O podatkach, zusach itd. pisał "johny" a nie ja. Nie wiem jakie obciążenia fiskalne i ubezpieczeniowe ponosi Zbyszek w związku z prowadzeniem swojego sklepu i dlatego nie poruszałem tego tematu.
Nie wiem, po co Panowie zadają sobie trud dyskusji z Jerzym Majewskim vel tygrysek67.Jego rasistowskie poglądy, sa już powszechnie znane na wszystkich portalach związanych z tenisem stołowym. Wymyśla każdemu od dyletantów a sam gra w piątej lidze, czyli de facto jest tenisowym zerem. Panie Majewski niech Pan sobie założy bloga i tam wypisuje swoje przemyślenia, przynajmniej nikt postronny nie będzie miał wątpliwej przyjemności czytania Pańskich wypocin
Pozdrawiam
Andrzej
Znam całkiem przyzwoite szkółki i mówię to obiektywnie bo czasami widzę na własne oczy jak dzieciaki trenują. Dodam jeszcze, że w jednej z tych szkółek zajęcia prowadzi nie kto inny ale sam pan wiceprezes PZTS-u.