| Błaszczyk: Poziom superligi niezły, ale do Niemiec daleko |
|
|
|
| Bundesliga | |||
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| piątek, 09 września 2011 09:25 | |||
Lucjan Błaszczyk, jeden z najwybitniejszych polskich tenisistów stołowych, po 16 latach wrócił do krajowej superligi, zdobył komplet punktów, ale jego nowy-stary zespół ZKS Drzonków przegrał z beniaminkiem Alfą Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski 2:3.- Porównując naszą ligę z niemiecką, w której spędziłem kilkanaście sezonów, oczywiście widać różnicę. Bundesliga jest najsilniejsza w Europie, występują w niej najlepsi zawodnicy. Ale i w Polsce podniósł się poziom, kontrakty podpisują coraz lepsi pingpongiści. Do jednego muszę się przyzwyczaić - czasem będę bardzo późno wracał do domu. Podróżowaliśmy busem 640 km całą noc, a w Drzonkowie byliśmy dopiero przed godziną 7. rano. Na Zachodzie, nawet jeśli było do pokonania pół tysiąca kilometrów, to po autostradzie jechaliśmy cztery godziny" - powiedział PAP Błaszczyk. W inauguracyjnej kolejce ZKS uległ Alfie 2:3, a obydwa punkty zdobył Błaszczyk. Wyjechał z Polski w wieku 20 lat, w 1995 roku (najpierw grał w drugoligowym TTC Staffel Limburg, a potem spędził wiele sezonów w TTC Zugbruecke Grenzau), krótko po sukcesie, jakim był awans do ćwierćfinału mistrzostw świata w singlu. "Do swoich pojedynków przystępowałem w niekomfortowej sytuacji, przy stanie 0:1 i 1:2. Kontrolowałem sytuację i łatwo wygrałem z Xu Wenliangiem, znacznie trudniejszy był mecz z Radkiem Mrkvicką. Prowadziłem już 2:0 w setach i 4:2 w trzecim, czułem piłkę, jak w niedawnym, zwycięskim turnieju w Pradze. Pewność siebie sprawiła, że nie byłem do końca skoncentrowany, przegrałem dwie partie, a w decydującej grający jak w transie 37-letni Czech, wicemistrz Europy juniorów z 1991 roku, prowadził już 6:3. W tym momencie wziąłem czas na żądanie, ale dalej szło mi niezbyt dobrze - 7:9. W samej końcówce wytrzymałem nerwowo i wygrałem cztery akcje z rzędu" - dodał 12-krotny medalista mistrzostw Europy. Błaszczyk wykonał swoje zadanie, znacznie słabiej spisali się jego klubowi partnerzy. "O ile Daniel Bąk zagrał nieźle, obronił cztery setbole z Mrkvicką w czwartej odsłonie, a w piątej prowadził nawet 9:7, zaś z Xu Wenliangiem sam nie wykorzystał szansy przy 10:6 w czwartym secie, o tyle na całej linii zawiódł Lei Yi. Chińczyk, wcześniej budzący postrach w superlidze, wrócił z ojczyzny w niedzielę całkowicie bez formy. Wyglądał jakby przez trzy miesiące nie miał rakietki w ręku. Zresztą rezultat 0:3 z zawodnikiem numer cztery w Alfie można uznać za najlepszy komentarz. ![]() Lucjan Błaszczyk po 16 latach wrócił do polskiej superligi. Fot. Rafał Oleksiewicz - Sądziłem, że Lei Yi będzie regularnie zdobywał punkty, a tymczasem on potrzebuje sporo czasu, może miesiąc, aby złapać w miarę przyzwoitą dyspozycję. Nie mamy nikogo, kto mógłby go zastąpić, dlatego zapowiadają się kolejne trudne potyczki. Liczyłem na medal z ZKS, ale jeszcze raz podkreślę, że tylko wówczas, gdy Chińczyk będzie grał na swoim poziomie. Z Jackiem Nowokuńskim zawiódł, nie miał nic do powiedzenia" - ocenił Błaszczyk. Za porażkę 2:3 ZKS Drzonków otrzymał 1 pkt, zaś Alfa - 2 pkt. Po 3 pkt, za zwycięstwa po 3:1, zainkasowały tylko broniąca tytułu Olimpia-Unia Grudziądz, Condohotels Morliny Ostróda i SPAR AZS Politechnika Rzeszów. patrz: www.superliga.com.pl
|
Komentarze (3)
1
piątek, 09 września 2011 19:10
dobrze liczy
Błaszczyk jezdził w niemczech po autostradzie 380 km/h szybki jest --bu hahahaha cytat"jeśli było do pokonania pół tysiąca kilometrów, to po autostradzie jechaliśmy cztery godziny" - powiedział PAP Błaszczyk."

2
sobota, 10 września 2011 01:25
wlasnie widac kto jak liczy !
3
wtorek, 13 września 2011 09:48
500km
Czytaj ze zrozumieniem kolego, 500km/4h = 125km/h.




Lucjan Błaszczyk, jeden z najwybitniejszych polskich tenisistów stołowych, po 16 latach wrócił do krajowej superligi, zdobył komplet punktów, ale jego nowy-stary zespół ZKS Drzonków przegrał z beniaminkiem Alfą Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski 2:3.




